Spis tresci
Uczen XXI wieku
Przemyslenia Luizy...
Newsy z HP
Dialekt Slaski
Zasmiani ale nie pijani
Z archiwum Meduzy...
Konkurs
Humor
Uczen
XXI wieku
„O
tempora, o
mores!” – mawiał Cyceron (dla
niełacinników – „O czasy, o
obyczaje!”). Niejeden z nauczycieli z UNM, którzy
mają na karku parę lat nauczania w szkołach magii, także nieraz
chciałby
krzyknąć bardzo głośno to powiedzenie, szczególnie patrząc
na dzisiejsze wyniki
dydaktyczne uczniów. Z doświadczenia wiem, że poziom
intelektualny, zapał i
wiedza uczniów, w porównaniu z (na przykład) 2006
rokiem, uległa znacznej
degradacji, a samo słowo „uczeń” głębokiej
dewaluacji. Bo jakże nazwać osobę,
która zapisała się do szkoły, widnieje na liście
uczniów, na lekcje nie chodzi,
prac domowych nie odrabia, a tylko przysparza nauczyciela o
ból głowy, gdy ten
wyszukuje uczniów na liście, bądź dodaje punkty w dzienniku?
Ja na pewno nie
nazwałbym go uczniem, raczej zawalimiejscem.
Jednak
najgorszym typem ucznia
jest taki, który loguje się raz w tygodniu na stronie,
przyjdzie na kilka
lekcji i posiedzi nawet nie patrząc na czat, tylko po to, żeby dostać
te 5
punktów tygodniowo i dalej zalegać bezsensownie na liście.
Czy można to już
nazwać działaniem na złość nauczycielom? Perfidią? Przecież wiadomo, że
takiej
osobie tylko dobry kumpel lub ktoś nienormalny postawi pozytywną ocenę,
nie
mówiąc już o dopuszczeniu do egzaminu. Po co więc widnieć na
liście? Po to,
żeby widnieć? Przepraszam, tego nie rozumiem… Może to wielki
zaszczyt być
studentem UNM? Może na czacie w innych szkołach ma się wtedy
niewypowiedziany
respekt? Nie wiem, nie znam się. Innego powodu, dla którego
niektórzy
postanowili udawać studentów, nie potrafię teraz wymyślić.
Porażającym
faktem jest, iż
dawniej zjawisko PoKeMoNoFfFaToŚcI nie było tak często spotykane. Tak
naprawdę
– w ogóle. Pokemony można było wyliczyć na palcach
jednej ręki, a jeśli już
jakiś pokemon wpadł w ręce któregoś z nauczycieli
– nie pozostawiano na nim
suchej nitki. W ten sposób w Świecie Magii był
spokój, wszyscy byli normalni,
szczęśliwi i odpowiedzialni. Co jest dziś? Polityka samych
szkół pozostawia
sobie wiele do życzenia. Toż nawet niektórzy nauczyciele są
maksymalnie
pokemonowaci, czego więc żądać od uczniów? Ale tak to jest,
jak na stanowiska
przyjmuje się „po znajomości”, nie zważając na to
czy ktoś ma predyspozycje i
czy się nadaje…
Nadszedł
czas na wygarnięcie
zawrotnie gigantycznego poziomu intelektualnego uczniów.
Słyszałem wiele
„złotych ust” z lekcji, jednak chciałbym podać
przykład z mojego przedmiotu. Bo
co ma pomyśleć nauczyciel, który na pytanie „Ile
księżyców ma Ziemia?”
otrzymuje odpowiedź „Nie wiem”? Ręce i majtki
opadają, nie mówiąc już o
poziomie testosteronu we krwi, który momentalnie wypierany
jest narastającą
ilością adrenaliny i endorfin, bo nie wiadomo czy śmiać się, czy
rozmaślić
ucznia na ścianie. Wyłysieć można. Przecież to wie dziecko w
przedszkolu, to
pytanie jest nawet mniej niż trywialne. Ale co poradzić? Jak już nie
umieć
astronomii, to po całej linii…
Kolejny
problem –
wikipedioholizm. Nie wiem jak jest u innych nauczycieli, ale chyba
tylko idiota
może sądzić, że pozytywnie zostanie oceniony tekst żywcem zerżnięty z
wikipedii,
nie wyłączając z tego odnośników do strony. Głęboko wierzę,
że większość z
uczniów potrafi korzystać z tej strony, nie potrzeba mi
więc, żeby na każdym
kroku mi to udowadniali. Bo czy tak ciężko jest napisać maila i
poprosić o loga
z lekcji? Przecież nauczyciel stara się wyjaśnić wszystko na takim
poziomie,
którego później wymagać będzie na sprawdzianie,
czy egzaminie. Uczniowie tego
chyba nie rozumieją i działają na własną rękę. Co więc się dziwić, że 4
osoby
na całą I klasę zaliczają sprawdzian w pierwszym terminie? Ale każde
drzewo
przynosi owoce – zobaczymy co będzie, gdy rozpoczną się
egzaminy i ile osób
zostanie do nich dopuszczonych.
Reasumując
– drodzy uczniowie,
ogarnijcie się! Naprawdę, niektóre rzeczy które
wypisujecie na sprawdzianach i w
pracach domowych daleko przewyższają głupotą dział „zeszyty
szkolne” ze strony
humor.pl. Nawet czytanie poleceń wam nie idzie, a jak już zaczynacie
kopiować z
różnych stron to wpadacie w taki amok, że nawet nie
patrzycie co kopiujecie.
Bądźcie normalni! Bądźcie uczniami! W pełnym tego słowa znaczeniu. Tak
jak
niektórzy z nas starają się być nauczycielami. Bo wymagacie
od nas dodawania
wpisów, treści prac domowych, wszystko po to, żeby wam było
wygodniej. Nawet
nie wiecie ile czasu pożera papierkowa robota w UNM. I tak wieczorami
siedzicie
przy kompie i nie wiem, czy gracie w Counter Strike’a, czy
siedzicie na gg.
Może wpadniecie na lekcje? Żebyście przed sesją egzaminacyjną nie
obudzili się
z ręką w nocniku…
Przygotowal:
Avalon
Aslan vel Farrar
Przemyslenia
Luizy
Zapewne
niektorych dziwi fakt ze
napisalam jakis artykul bo
wlasciwie nigdy tego nie robilam. Ale teraz przyszedl czas na
podzielenie sie
swoimi myslami/uwagami z publika.
Przechodzac
do rzeczy. Od jakiegos
czasu zbieralam opinie
wsrod spolecznosci UNM najpierw na jeden interesujący mnie temat a
pozniej i na
inne, które moim zdaniem sa warte uwagi. Mam tu na mysli np.
zwroty per
pan/pani a także duze roznice poglądów miedzy uczniami
nowymi, a tymi
starszymi. Musze powiedziec/napisac(jak kto woli), ze nie spodziewalam
sie takich
odpowiedzi na pytania, które zadawalam. Wyniki swojej
ankiety podzielilam na
dwie czesci, co przedstawia bardzo wyraznie to o czym pisałam
wczesniej: uczniowie
nowi są zdecydowanie za zwrotami per pan/pani, natomiast starsi
zdecydowanie
przeciwko. Wykres przedstawiajacy zdanie uczniow nowych jest TUTAJ,
natomiast
uczniow starszych TUTAJ.
Odnosnie
wykresow:
Taka
roznica zdan nie jest dla mnie
zadna niespodzianka. Ci
co sa dluzej, wiedza ze jest jak jest i sa do tego przyzwyczajeni,
nauczyciele
sa dla nich znajomymi, a nie nauczycielami. Natomiast uczniowie nowi
zapisujac
sie tu i zaczynajac chodzic na lekcje spodziewaja sie atmosfery rodem z
ksiazek
o Harrym Potterze, czyli miedzy innymi tych zwrotow per pan/pani i to
im się po
prostu podoba. Wiele osob zapytanych o zdanie na temat tych zwrotow
odpowiadalo:
"Lubie
gdy zwraca sie do mnie panna i
nie mam nic
pzreciwko temu"
"mysle
ze to jest fajne, nie ma w tym
nic zlego"
"mi
pasuje jaknajbardziej"
Natomiast
osoby ktore byly na "nie"
twierdzily
zazwyczaj ze takie zwracanie sie do siebie byloby po prostu "dziwne",
a po pytaniu dlaczego, nie bardzo potrafili uzasadnic swoje zdanie
innymi
slowami niz "dziwne".
I
tu chciałabym się zwrocic do tych
starszych uczniow, by
nie wysmiewali poglądów, oczekiwan nowych. Oni po prostu
zapisujac się tutaj
oczekuja lekcji wzorowanych na HP. Czyli tej jakiejs dyscypliny,
porządku.
Nawet powiedziałabym, ze tej wyższości nauczyciela nad uczniem. A
spotykaja się
ze znajomymi dla których lekcja to nic innego jak pub w
którym rozmowa toczy
się na w miare scisle określony temat, i tez nie zawsze. Rozumiem ze,
dla Was
to ma być zabawa, ale tak jest to określane przez starszych uczniow,
właściwie
tylko i wyłącznie tych starszych. Bo nie potrafia pogodzic się z tym ze
na
lekcjach panuja - czy raczej powinny panowac – pewne zasady,
a np. takie zwroty
do nauczyciela ktory jest kolega(miedzy inne relacje uczen-nauczyciel
nie będę
się zaglebiac) sa wrecz poniżeniem. „No bo dlaczego mam się
zwracac do kolegi panie
profesorze/pani profesor”.
Spotkałam
się także z uzasadnieniami,
ze nauczyciel nie chce
budowac niepotrzebnych barier miedzy soba, a uczniem i dlatego nie
uzywa tych
zwrotow, pozwala na takie, a nie inne zachowania. Ale co da takie
unikanie
barier skoro często konczy się to istnym brakiem szacunku dla
nauczyciela?
Oczywiście sa tacy, którzy go maja w oczach uczniow, ale sa
i Ci którzy sobie
po prostu nie radza z uczniami. I tu nasuwa mi się pytanie: Czy gdyby w
uzyciu
były te zwroty, jasno określone reguly panujące na lekcjach i nowi
uczniowie
zaczanaj poznawac UNM od razu widzieli co mogą a czego nie, czy byloby
lepiej?
Moim
zdaniem tak. Oczywiście zdania
będą podzielone, może
pasc wiele kontrargumentow do moich, ale jeśli nowy uczen wchodzi
pierwszy raz
na lekcje, widzi ze uczniowie zwracaja się do nauczyciela per panie
profesorze,
nie ma chaosu spowodowanego nadmiernym luzem, to czy nie widzi ze jest
to
lekcja i ze nauczyciel jest nauczycielem, tak jak być powinno? A jak
wchodzi na
lekcje widzi ze uczniowie zwracaja się do nauczyciela zdrobnieniami
imion,
nawet jeśli panuje porządek to padaja wypowiedzi kompletnie nie
związane z
przedmiotem, to czy widzi ze jest to lekcja, której się
spodziewal, wkraczając
do SM, czy po prostu miejsce gdzie można robic co się chce?
I
to byloby tyle z mojej strony, choc
moglabym jeszcze
troche napisac. Interesuje mnie zdanie innych na tematy,
które tu poruszyłam,
wiec jeśli ktos ma chec się wypowiedziec, proszę niech to zrobi
wysyłając mi
wiadomość na maila(luis.90@poczta.fm)
lub po prostu zlapie mnie na gg czy w pubie. Bardzo chetnie zapoznam
się z
wszelkimi opiniami.
A
tak z troche innej beczki. Zebralam
ostatnio takze inne
ciekawe dane np. TAKIE. Jak widac najwiecej osob jest z UNM jest z
rocznika '95
to jest 2 klasa gimnazjum, ale jest tez sporo mlodszych uczniow. Tak
wiec
apeluje by zachowywac sie w pubie i na lekcjach z kultura, normalnie
itd. bo
wiele osob o tym zapomina a wszak to sa dzieci^^
Przygotowala: Luiza Vercelli
Newsy
z HP
Występ
Matthew i Jessie w
programie telewizyjnym
Matthew
Lewis
(Neville Longbottom) oraz Jessie Cave (Lavender
Brown) gościli dziś rano w programie TMi stacji CBBC. Aktorzy
opowiedzieli o pracy na planie filmów o Harrym Potterze oraz
wzięli udział w zabawie z prowadzącymi. Matthew powiedział, że filmem,
nad którym najlepiej mu się pracowało są kręcone teraz
Insygnia Śmierci, a Jessie zdradziła, że wbrew pozorom ma niewiele
wspólnego z filmową Lavender, bo sama jest raczej typem
kujona i z pewnością nie jest tak bezpośrednia i pewna siebie. Dodała,
że sceny pocałunków z Rupertem Grintem były dla niej
przerażającym doświadczeniem, ponieważ zdjęcia do nich rozpoczęły się
już trzeciego dnia jej pobytu na planie, więc jeszcze nie zdążyła
dobrze poznać Ruperta, a pokój wypełniony był innymi
aktorami i statystami. Jeśli chcecie obejrzeć wywiad klikajcie tutaj
oraz tutaj.
Zródło:
snitchseeker.com
Zdjęcia
i informacje na
temat ekspresu Londyn-Hogwart
Jeden
z członków ekipy
pracującej na planie Insygniów Śmierci, postanowił zdradzić
fanom kilka szczegółów na temat scen z ekspresem
Hogwart kręconych w Szkocji. Oto tłumaczenie jego wypowiedzi:
Sceny z pociągiem były kręcone we wrześniu (byłem tam), ale
zdjęcia trwały tylko półtora dnia i miały obejmować pięć
tras. Ze względu na pogodę zdołano sfilmować tylko trzy albo cztery z
nich. Ich lokalizacja to Rannoch Moor (gdzie w 2007 roku nakręcono tę
fajną scenę lotu z "Księcia Półkrwi"), a jeden z gości ze
studia powiedział mi, że kręcą zdjęcia na zewnątrz pociągu do scen z
Luną, Nevillem i Ginny w środku. Żaden z aktorów nie był
obecny na planie, a pociąg był wypełniony miejscowymi dziećmi z Fort
William. Jak zdradził mi człowiek, z którym rozmawiałem,
część kręcona następnego ranka obejmowała sceny ze śmierciożercami,
którzy byli podwieszani na dźwigu. Niestety nie mogłem już
wrócić na plan. Na oknach było wiele rożnych
znaków, które, jak mi powiedziano, miały być
podczas postprodukcji punktem odniesienia dla specjalistów
od efektów specjalnych przygotowujących CGI.
Jeśli chcecie zobaczyć zdjęcia ekspresu Londyn-Hogwart musicie kliknąć tutaj.
Zródło:
snitchseeker.com
Ulepszona
wersja zwiastuna
"Insygniów śmierci"
W sieci pojawiła się właśnie wysokiej jakości wersja zwiastuna Insygniów
Śmierci, wzbogacona o krótkie wywiady z
producentem Davidem Heymanem i reżyserem Davidem Yatesem oraz nowe
sceny z filmu, w tym tańczących Harry'ego i Hermionę, a także ślub
Billa i Fleur. Cały filmik zostanie umieszczony jako dodatek do DVD z Księciem
Półkrwi. Żeby go zobaczyć musicie kliknąć tutaj.
Natomiast w tej galerii
możecie zobaczyć screeny z powyższego zwiastuna. Dodatkowo pod tym linkiem
czeka na was krótka wypowiedź Daniela Radcliffe'a na temat
jego wymarzonego prezentu gwiazdkowego. Miłego oglądania!
Zródło:
snitchseeker.com
Przygotował: Pablo Sangre
Dialekt
Slaski
W związku z
ciągle ujawniającymi sie
poliglotycznymi talentami w UNM, proponujemy im poznanie (na początek)
50
wyrażeń dialektu śląskiego. Współczesny dialekt śląski to
zespół gwar śląskich
z Górnego i Dolnego Śląska oraz zachodniej Małopolski. W tej
odmianie języka
występują liczne zapożyczenia z języków niemieckiego,
czeskiego, słowackiego, a
przede wszystkim staropolskiego. Warto również dodać, że
Międzynarodowa
Organizacja Normalizacyjna nadała mu kod ISO: SZL, włączając go tym
samym na
listę odrębnych języków. Sami Ślązacy uważają
swój dialekt za osobny język, a
kiedy zakończą się prace nad kodyfikacją pisowni, mają się oni starać o
wprowadzenie śląskiego do szkół jako przedmiotu
obowiązkowego.
Nie
zanudzając dalszymi danymi, przedstawiam Wam
listę 50 popularnych na Śląsku wyrazów.
żymła - bułka
nupel -
smoczek
nachtop -
nocnik
cyckać - ssać
nikaj -
nigdzie
nudle -
makaron
antryj -
przedpokój
afa - małpa
abzac - obcas
szolka - kubek
gruba -
kopalnia
klara - słońce
tyj - herbata
anzug -
garnitur
aszynbecher -
popielniczka
ausgus - zlew
baje - wagary
hasiok -
śmietnik
binder -
krawat
klopsztanga -
trzepak
kloper -
trzepaczka
bifyj -
kredens
sznita -
kromka
bombon -
cukierek
blaza -
pęcherz
charboły -
buty
nudelkula -
wałek do ciasta
rzadny -
brzydki
żić - tyłek
sam - tutaj
koło - rower
szmaterlok -
motyl
śpik - smark
trep - głupek
tubera -
gruźlica
tutać - pić
wuszt -
kiełbasa
kyjza - ser
leberwuszt -
pasztet
łosprawiać -
opowiadać
wieprzki -
agrest
gadzina -
zwierzęta domowe
gzuć - pędzić
haja -
awantura
zicherka -
agrafka
sztrom - prąd
krepel -
pączek
barzoł - bagno
zołza - sos
zymft -
musztarda
Momy w bifyju
bele jake
maszkyty. (Mamy w kredensie różne smakołyki)
Zjym koncek
zisty. (Zjem
kawałek piaskowej babki)
Przygotowal: Max Farrar
Zaśmiani,
ale nie pijani xD
Drzwi do
psychiatryka stoją otworem!
[16:11:05] Szyszunia_xd: ostatnio
zlapalam sie na tym
[16:11:08] Szyszunia_xd:
ze chce mi sie uczyc
Co się dzieje
na lekcjach fizyki…
[16:16:49] Mgr_Martyna_McColin: a moja nau
jest beznadizejna
[16:16:55] Mgr_Martyna_McColin:
i wygląda
jak chomik
[16:17:03] Mgr_Martyna_McColin:
i jej pasek
od spodni zawsze do góry stoi
[16:17:16] Szyszunia_xd: Martys
[16:17:25] Szyszunia_xd:
ja nie powiem co stoi zawsze mojemu fizykowi
[16:17:38] Mgr_Martyna_McColin:
uznajmy
dyplomatecznie
[16:17:43] Mgr_Martyna_McColin: że
włosy
Łał! Super wielka
musiała być xD.
[16:21:44] Szyszunia_xd:
i
dotego zachorowala moja kolezanka
[16:21:54] Szyszunia_xd: ktora miesnie i szkielety
[16:21:57] Szyszunia_xd: w jednym palcu miala
Zagubieni
w
dżungli UNM’u, nasza wina!
[16:48:56] Szyszunia_xd:
Avalon
Aslan
[16:49:01] Szyszunia_xd: znam go?
[16:49:07] Mgr_Martyna_McColin:
może znasz XD
[16:49:08] Marysia_Anastazyk:
nie wiem.. :P
[16:49:09] Marysia_Anastazyk:
mozę
[16:49:11] Agata_McColin_: Nie wiem xD
[16:49:13] Szyszunia_xd: bo z czyms mi sie kojazy
[16:49:18] Szyszunia_xd: a jak on mial wczesniej?
[16:50:04] Szyszunia_xd: o juz wiem z czym mi sie kojarzy
[16:50:10] Szyszunia_xd: ta opowiesc o 4 dzieci
[16:50:15] Szyszunia_xd: ten no
[16:50:17] Szyszunia_xd: Narnia
[16:50:19] Szyszunia_xd: o!
[16:50:24] Szyszunia_xd: a to byl ten lew
[16:50:30] Marysia_Anastazyk:
xDDDDD
[16:50:31] Agata_McColin_: XDDDD
[16:50:32] Szyszunia_xd: on jakis prozny jest czy co?
[16:50:47] Mgr_Martyna_McColin:
SHi
[16:51:07] Mgr_Martyna_McColin:
nie rób czegoś
takiego jak jem bo opluję ekran XD
[16:51:35] Agata_McColin_: MatyŚ ? Masz jakąś dziure do załatania xD
Chcesz
zarobić?
Czytaj znane książki xD!
[17:25:22] Sonia_McNeit_I:
Hah,
znalazlma bląd w książce :O
[17:25:35] Sonia_McNeit_I: Myślicie, że dadzą mi jakąs kase za to ? xD
[17:25:35] Mgr_Martyna_McColin:
w której
[17:25:44] Sonia_McNeit_I: Kroniki Wardstone 4
[17:25:48] Sonia_McNeit_I: ja jedenj stronie pisze Jannet
[17:25:53] Sonia_McNeit_I: a na drugiej Jennet
[17:26:03] Mgr_Martyna_McColin:
no to
[17:26:07] Mgr_Martyna_McColin:
nie dadzą Ci
Uzależnieni
i w głupocie
osamotnieni…
[17:28:06] Sonia_McNeit_I:
A
WIECIE CO JA
[17:28:10] Sonia_McNeit_I: OSTATNIO NA BIOLOGI
[17:28:11] Sonia_McNeit_I: XDDDDDDDDDDDDDDDDDD
[17:28:15] Sonia_McNeit_I: Opowiadam taki film na glos
[17:28:20] Sonia_McNeit_I: i zamiast hipoptam to że
[17:28:27] Sonia_McNeit_I: ' No i oni jedli tam tego hipogryfa '
[17:38:00] Mgr_Martyna_McColin:
ostatnio
jeszcze
[17:38:04] Mgr_Martyna_McColin:
sie liczyć nauczyłam
Zmywam, ale tylko
się…
[18:53:22] Shizuka_McColin_III:
mowil
cos jeszcze?
[18:53:29] Kristin_McColin_II:
nie
[18:53:31] Kristin_McColin_II:
wiem
[18:53:33] Kristin_McColin_II:
xD
[18:53:56] Kristin_McColin_II:
Tylko: wyciagamy kartki
[18:54:03] Kristin_McColin_II:
pozniej juz mnie tam nie było
Wkraczamy
w
sferę intymną…
[18:49:18] mgr_Avalon_Aslan_vel_Farrar:
panna Kristin i panna Alice otrzymują po -2
punkty
[18:49:28] Shizuka_McColin_III:
czy pan wszedzie jest sztywny? Nawet
poniżej
pasa? xD?
Obojniak!
[19:28:32]
Zuza_Milus_IV: Może pani powtórzyć
pytanie
[19:28:41]
lic_Matthew_Black: pani?
I Kosmita do
kompletu…
[18:35:51]
mgr_Avalon_Aslan_vel_Farrar: macie
sowę, kominek, możecie śmiało pisać, nie jem
[18:36:10] Shizuka_McColin_III:
nie
jesz? czyli nie jestes czlowiekiem o.O
Przygotowala:
Shizuka
McColin
Z
archiwum Meduzy...
(artykul z poczatku wrzesnia 2009, odnosi sie do pewnego artykulu z
Diabla
Wcielonego)
Na pewno każdy kto ma
za dużo wolnego czasu przeczytał, jakże
interesujący artykuł Godryka w gazetce „Diabeł
Wcielony”. Nie idąc zgodnie z powiedzeniem „tylko
winni się tłumaczą”, postaram sie wytłumaczyć Wam to i owo.
Samo wzięcie tematu na artykuł, to jest nic innego jak brak
czegokolwiek „normalnego”, a że to God, to już nie
ma co gdybać (;*). No ale nie chodzi o artykuł, lecz o wypowiedzi
osób, które Em. Bały się (?) mojej reakcji. No to
pierwsza wypowiedź pani/pana Gnito:
„Myślę, że
Damon nie ma się ku Lui, ale udaje tak bo chce się
wybić. A Lui jest głupia w stosunku do tego. Ale kiedyś jej przejdzie i
zainteresuje się inną osobą a wtedy Damon będzie biedny.”
No to może przypomnę
poniektórym o niejakim Avalonie Aslanie
; ) Był to bliski kolega Lui, którego bardzo lubiła (?),
jednak gdy odszedł znowu związała (?) się ze mną. I tu przypomnę iż moi
znajomi nie kończą się na Luizie ;) I skoro odnowiła starą znajomość
(która raczej się nie przerwała), to znaczy, że nie tylko mi
zależy. No i moja ulubiona wypowiedź:
„Myślę, że
Damon ma się ku Luizie tylko dlatego, że jest
rektorką. W końcu nic się o nich nie mówiło, kiedy Luizie
nie było. Pewnie dlatego został sekretarką. Jakkolwiek by nie było, Ash
to wkurza. Jeśli Damon myśli, że wywalenie Luizy da mu szansę na
stanowisko rektora UNM, to według mnie jest w błędzie. Bez niej jest
nikim.”
Tak, mam się ku Lui
tylko dlatego, że jest rektorką, jakoś nikt chyba
nie wie iż pisałem z nią, gdy odeszła z UNM. Nie mówiło się
„o nas” gdyż gdy Lui została rektorką znaliśmy się
2 miesiące, więc po prostu zbieg okoliczności. Co do stanowiska
sekretarki, nie przeczę iż to wina dobrych względów, no ale
w UNM głownie to się liczy, więc sobie taki wzgląd wypracujcie pracą, a
nie pieniędzmi (nie żebym nie podziwiał takiej chojności God ; *).
Wywalenie Luizy - jeżeli takowe miałoby nastąpić, to również
bym odszedł, gdyż bez dobrego rektora UNM by padł. A co do mojego
rektorstwa - wątpię abym był dobrym rektorem. Bez Lui jestem nikim.
Jasne ;) Bez Lui może niemiałbym względów CO NAJWYŻEJ. I ja
na to wszystko co mam w UNM, nie zapracowałem znajomością, tylko pracą.
Bo nie zapominajcie, że kiedyś również byłem neonkiem i się
tego nie wstydzę. Zapracowałem na to co mam teraz, a znajomość z Lui mi
pomogła. I pamiętajcie, że Lui nie jest głopia ^^.
"Zależy jak to
rozumieć, wiem że Damon ją bardzo lubi i na dodatek tego
nie ukrywa kosztem innych. "
Nigdy nie przeczyłem,
że jestem egoistą.
I na koniec, takie hm.
przesłanie? ;d Pamiętajcie, że Lui to
również Ewa. Tak jak wszyscy inni ;) A ja mogę się
pochwalić, jak mało kto, że znam również Ewę ;)
Od Lui:
Kto chce niech
twierdzi ze jestem glupia, jego sprawa, ja nie zamierzam
sie tym przejmowac. Nie raz i nie dwa interesowalam sie i nadal
interesuje innymi osobami niz Dam, ale warto przypomniec ze Dama znam
juz jakies poltora roku, po tym czasie i tym co sie dzialo watpie zeby
mi przeszlo w takim sensie w jakim to jest tutaj napisane;p
Idac dalej, nie
przecze ze Dam mi pomaga i przez to ma jakies wzgledy,
ale po pierwsze bez niego nie dalabym rady utrzymac UNM takiego jakim
jest,(no i nie mialby mnie kto poganiac;D) a po drugie majac do wyboru
osobe ktorej nie znacie, nic prawie o niej nie wiecie, a taka ktora
znacie, ktorej jestescie pewni i ktorej ufacie, ktora byscie wybrali? I
tak nie jest tylko z sekretarka, nie dam funkcji np. dziekana osobie
ktorej nie znam, dam ja takiej ktorej jestem pewna, lub choc
podejrzewam ze mnie nie zawiedzie i wiekszosc by tak postapila^^
Zazdroscicie mu?;p
Postarajcie sie udowodnic mi, ze zaslugujecie na
moje zaufanie^^
A. Jeszcze jedno.
"W końcu nic się o
nich nie mówiło, kiedy Luizie nie było."
Nie do konca rozumiem
to zdanie. Tzn. czy chodziu tu o moje odejscie
czy o zeszly rok, zanim awansowalam na rektorke. W kazdym razie
odpowiedz jest podobna. Kiedy nie bylam jeszcze rektorka, malo kto
zwracal uwage na to co robie i z kim sie przyjaznie czy po prostu
pisze. No i jak Dam wspomnial nie znalismy sie dlugo. A jak odeszlam
tym bardziej nikogo nie interesowalo z kim pisze i utrzymuje kontakty.
No i to co sie dzieje poza chatem, a konkretnie pubem zwykle zostaje
dla innych niewiadome;p
Wyglada na to ze sie
troche rozpisalam;D No i mam nadzieje ze ten
artykul nie spowoduje kolejnej lawiny, komentarzy, klotni itd. Warto
chyba zrozumiec to i owo, i pomyslec o tym, jak Wy byscie sie na moim
miejscu zachowali/zachowywali.
Przygotowanie:
Damon Deyros & Luiza Vercelli
Konkurs
Jako ze dawno nie bylo
zadnych tworczych konkursow, to chcialabym abyscie wykazali sie swoja
wyobraznia i umiejetnoscia pisania wierszy.
Jak sie juz zapewne
domyslacie, konkurs polega na napisaniu jakiegos wiersza, wierszyka o
jednym z nauczycieli, czy ogolnie o UNM.
Wszystkie prace jakie
dostane zostana opublikowane w kolejnym numerze LuizyMeduzy, a
spolecznosc UNM wybierze najlepszy;p
Przygotowala:
Luiza Vercelli
Humor
Szedł Czerwony Kapturek przez las.
I w coś wlazł.
A w co wlazł?
W trawę wlazł *-*
Tym inteligentnym rymowanym czymś zaczniemy to wydanie
humoru xd !
A oprócz takich dziwadeł, wymyślę inne, jeszcze dziwniejsze
( oO )
Skoro już zaczęliście się bać, ( a naprawdę, strach w tym
wypadku jest uzasadniony) to znak, że możemy jechać z najnowszymi nowościami
śmiesznościowymi. (takie słowo w ogóle istnieje? xDD)
A teraz, tam ta ram tam tam tam, kawały *-*!
Pod Trzema Miotłami pustki. Jest tam
tylko dwóch pijanych klientów. Jeden z nich potknął się o nogę drugiego.
- Och, przepraszam bardzo! Nie chciałem. Może w ramach
rekompensaty postawię Ci piwo?
- Ok.
Wypili, a pierwszy pyta:
- Skąd pochodzisz?
- Ja? Z Anglii.
- Serio? Ja też z Anglii! Wypijmy za Anglię!
Wypili.
- A do jakiej chodziłeś szkoły?
- W 1998 r. ukończyłem Hogwart.
- Naprawdę? Ja też! Ja też wtedy ukończyłem Hogwart!
- Co za zbieg okoliczności!
W tym czasie do lokalu wszedł Hagrid i mówi do Rosmerty:
- Piwo kremowe poproszę. A czemu tu tak głośno?
Madame Rosmerta:
- A to tylko bliźniacy Weasley znowu za dużo wypili.
Dudley uparł się, żeby wziąć ślub 29 lutego. Tłumaczy
narzeczonej:
- Wiesz jaka to oszczędność? Gości na rocznicę będziemy zapraszać co 4 lata!
Snape na imprezie wśród śmierciożerców mocno przeholował.
Następnego dnia, żeby rozwiać wątpliwości, przychodzi do Lucjusza i pyta:
- Lucjuszu, nie domyśliłeś się przypadkiem wczoraj, że jestem podwójnym
szpiegiem?
- Nie - przyznał Lucjusz.
Severus odetchnął z ulgą.
Luiza do
Avalona:
- Jak będziesz grzeczny to pójdziemy do cukierni, żebyś sobie popatrzył na lody.
Podczas Wigilii:
- Dudlmy, dlaczego jesz zupę nożem? - pyta Vernon.
- Bo widelec przecieka.
Fred Weasley ubierał się bardzo niedbale. Pewnego razu
Malfoy zapytał Freda:
- Ten żałosny przedmiot na twojej głowie nazywasz kapeluszem?
Fred odparował:
- Malfoy, a ten żałosny przedmiot pod twoim kapeluszem nazywasz głową?
Hogwart, rok 2100:
- Kto to był Voldemort? - pyta nauczyciel na lekcji historii magii.
- Eee... Taki jeden ciemny mag żyjący w czasach Severusa Snape'a - odpowiada
uczeń.
Do Hogwartu zaproszono fotografa. Snape namawia uczniów, by
każde kupiło odbitkę zdjęcia grupowego.
- Pomyślcie tylko, gdy będziecie dorośli, popatrzycie na
fotografię i powiecie z radością:
"To Brown, teraz jest pracownikiem Ministerstwa
Magii" albo
"To Weasley, teraz ma swój godny litości sklep na
Pokątnej" albo
"To Potter, dalej jest takim pyszącym się zerem jak
dawniej..."
Na to odzywa się Harry:
- A to jest nasz dawny nauczyciel eliksirów. Teraz już nie
żyje...
Snape szedł ulicą, kiedy z tyłu rozległy się krzyki i tupot
podkutych butów.
- To koniec - pomyślał Snape wkładając rękę do prawej kieszeni spodni.
Tak, to był koniec. Różdżkę nosił w lewej.
Ron siedzi na skraju zakazanego lasu zasypując dołek, kiedy
nadeszła Hermiona.
- Co tu robisz, Ron?
- Parszywek właśnie umarł. - Odpowiada Ron, nie odwracając głowy - właśnie go
grzebię.
- To bardzo duża dziura jak na szczura, nie uważasz ? - dziwi się Hermiona.
- To dlatego, że jest wewnątrz twojego durnego kota.
Harry i Ron spacerują sobie wokół hogwartckiego jeziora. W
pewnym momencie Ron wzdycha i mówi:
- Spójrz, Harry. Wiosna. Ptaszki śpiewają, słońce świeci, wszystko spod ziemi
wychodzi.
Harry odwraca się przerażony i woła:
- Wypluj to, Ron. Tydzień temu zakopałem Voldemorta.
Sytuacja przed VI tomem HP:
Harry podczas wakacyjnego pobytu u Weasleyów dostał sowę z listem od Hermiony.
Czyta go i płacze.
- Co sie stało, kochaneczku? - pyta pani Weasley.
- Aaaa.... profesor Snape.... całe lato chorował i....
- Umarł? Ach, biedny człowiek!
- Nie, wyzdrowiał.... -płacze Harry.
Snape instruuje swoich uczniów:
-Na wszystkie moje pytania macie odpowiadać "tak jest panie
profesorze"! Zrozumiano?
-Tak jest panie profesorze!
-Potter, czy napisałeś referat, który kazałem napisać?
-Tak jest panie profesorze! Zapomniałem.
Roztargniony Korneliusz Knot pyta swoja sekretarkę:
- Czy była pani wczoraj w teatrze?
- Nie, panie profesorze, wieczór spędziłam w łóżku...
- Tak, tak. No i co? Dużo było ludzi?
Zebranie śmierciożerców, cała sala wypełniona po brzegi.
Wszyscy w skupieniu słuchają przemówienia Voldemorta. Nagle ktoś kichnął.
Voldemort przerywa, patrzy po zebranych i pyta:
- Kto kichnął?
Cisza.
- Zaavadować pierwszy rząd!
Rozkaz wykonano. Voldemort znów pyta:
- Kto kichnął?
Cisza.
- Zaavadować drugi rząd!
Po chwili drugi rząd pożegnał się z życiem. Voldemort znów pyta:
- Kto kichnął?
W ostatnim rzędzie wstaje trzęsący się ze strachu śmierciożerca i drżącym
głosem mówi:
- To ja kichnąłem, Panie!
Voldemort uśmiechnął sie i mówi;
- No to na zdrowie!
Patrzcie, Voldziu się uśmiechnął!
Na dzisiaj to będzie tyle.
Dowidzenia i w ogóle, wesołych świąt *-* (tych
najbliższych.. xd)
Przygotowala: Martyna McColin