Latanie na miotle
Podręcznik dla studentów drugiego roku

Wydawca: Esy i Floresy. Londyn.
Spis
treści:
Pojawienie się
złotego znicza.
Standardowe gry
miotlarskie.
Queerditch Marsh
Ewolucja
miotły sportowej.
Antymugolskie środki bezpieczeństwa.
Drużyny brytyjskie i irlandzkie.
Quidditch na świecie.
Od
początku XII
wieku ulubioną rozrywką
czarodziejów i czarownic było polowanie na znikacza
[snidget]. Złoty znikacz
jest dziś gatunkiem chronionym, ale w owych czasach występował
powszechnie w
całej północnej Europie, choć mugole rzadko go widywali, ze
względu na jego
dużą szybkość i zdolność ukrywania się. Małe rozmiary znikacza, w
połączeniu z
jego wyjątkową zwinnością w powietrzu i umiejętnością wyprowadzania w
pole
drapieżników, sprawiały, że był bardzo trudnym łupem. Ten,
kto złowił znikacza,
zyskiwał powszechną sławę.
Dwunastowieczna tkanina ścienna, przechowywana w Muzeum Quidditcha,
ukazuje
grupę czarodziejów polujących na znikacza. Jedni niosą
sieci, inni trzymają
różdżki, jeszcze inni próbują złapać znikacza
gołymi rękami. Często - co
również znalazło wyraz na owej tkaninie - znikacz ulegał
zmiażdżeniu w dłoniach
żądnego sławy łowcy. Prawa część tkaniny ukazuje czarodzieja,
któremu udało się
schwytać złotego ptaszka i który w nagrodę otrzymuje worek
złotych monet.
Polowanie na znikacza było sportem wysoce nagradzanym. Każdy przyzwoity
czarodziej musiał kategorycznie potępić uśmiercanie tych nieszkodliwych
ptaszków dla samej rozrywki. Co więcej, polowanie na
znikacza odbywało się
zwykle w biały dzień, co dawało mugolom wyjątkową sposobność do
zobaczenia
czarodziejów i czarownic latających na miotłach.
Istniejąca wówczas Rada Czarodziejów nie była
jednak w stanie ograniczyć
popularności tego sportu, wydaje się zresztą, że sama nie widziała w
nim
niczego zdrożnego, jak zaraz zobaczymy. Drogi rozwoju Quidditcha i
łowów na
znikacza zbiegły się w 1269 roku, podczas gry, w której brał
udział sam
przewodniczący Rady Czarodziejów, Barberus Bragge.
Dowiadujemy się tego z
relacji naocznego świadka, zamieszczonej w liście pani Modesty Rabnott
z Kentu,
do jej siostry Prudencji, mieszkającej w Aberdeen (również
ten list można
zobaczyć na wystawie w Muzeum Quidditcha). Według pani Rabnott, Bragge
przyniósł na mecz klatkę ze znikaczem i oznajmił graczom, że
ten, kto złapie
ptaszka w trakcie gry, otrzyma sto pięćdziesiąt galeonów
(odpowiada to dzisiaj
kwocie miliona galeonów. Nie wiadomo, czy Bragge naprawdę
zamierzał wypłacić
taką nagrodę.) Pani Rabnott opisuje, co się później
wydarzyło:
,,Gracze natychmiast wzbili się w powietrze, zapominając o
kaflu i uchylając
się przed posokami. Obaj obrońcy porzucili kosze i przyłączyli się do
łowów.
Biedny mały znikacz miotał się rozpaczliwie nad polem gry, ale zebrani
wokół
niego czarodzieje nie pozwalali mu uciec, miotając w niego zaklęciami
odpychającymi. Dobrze wiesz Pruniu, jaki jest mój stosunek
do polowania na
znikacze i do czego jestem zdolna, kiedy puszczą mi nerwy. Wybiegłam na
pole
gry i wrzasnęłam: "Mość przewodniczący, to już nie jest gra!
Pozwólcie
uciec temu biednemu ptaszkowi i rozpocznijcie szlachetną grę w
cuaditcha, którą
wszyscy przyszliśmy oglądać!" .I wyobraź sobie, Pruniu, ten
nieokrzesaniec
tylko się roześmiał i cisnął we mnie pustą klatką! No, tego już było za
wiele.
Krew mnie zalała. Kiedy biedny mały znikacz przelatywał obok mnie,
rzuciłam
zaklęcie przywołujące. Wiesz, ż jestem w tym dobra, a trafić było mi
łatwiej,
bo nie siedziałam na miotle. Ptaszek wpadł mi prosto w ręce. Wepchnęłam
go za
dekolt i dałam drapaka. No cóż, w końcu mnie złapali, ale
zdążyłam przedrzeć
się przez tłum i wypuścić znikacza. Bragge był naprawdę wściekły i
przez chwilę
lękałam się, że skończę jako rogata ropucha, albo jeszcze gorzej, ale
jego
doradcy zdołali go uspokoić i ukarano mnie tylko grzywną za przerwanie
gry.
Dziesięć galeonów! Oczywiście nigdy w życiu nie miałam
dziesięciu galeonów, no
i straciłam swój stary dom. Tak więc wkrótce
przybędę i zamieszkam u Ciebie.
Całe szczęście, ż nie zabrali mi hipogryfa. I powiem Ci, Pruneczko, że
gdybym
tylko miała prawo głosowania, to ten Bragge nie mógłby
liczyć na mój głos.
Twoja kochająca siostra
Modesta"
Dzięki swojej śmiałej interwencji pani Rabnott uratowała życie jednemu
znikaczowi, ale nie mogła uratować wszystkich. Pomysł przewodniczącego
Bragge'a
zmienił na zawsze charakter Quidditcha. Wkrótce podczas
każdej gry zaczęto wypuszczać
z klatki złote znikacze i utarło się, że jeden gracz z każdej drużyny,
zwany
łowcą, miał za zadanie wyłącznie schwytanie ptaszka. Śmierć znikacza
kończyła
mecz, a drużyna owego łowcy otrzymywała dodatkowe sto pięćdziesiąt
punktów, na
pamiątkę owych stu pięćdziesięciu galeonów, które
obiecał Bragge. Stało się też
zwyczajem, że zgromadzony wokół pola gry tłum przy pomocy
zaklęć odpychających
nie pozwalała znikaczowi uciec. W połowie następnego stulecia złotych
znikaczy
było już tak mało, że Rada Czarodziejów, której
przewodniczyła wówczas o wiele
bardziej światła Elfrida Clagg, uczyniła te ptaszki gatunkiem
chronionym,
zabraniając zarówno zabijania ich, jak i wykorzystywania w
Quidditchu. W
Somerset utworzono Rezerwat Znikaczy imienia Modesty Rabnott. Wtedy też
zaczęto
gorączkowo poszukiwać czegoś, co zastąpiłoby znikacza podczas
meczów
Quidditcha. Wynaleziono złotego znicza przypisuje się czarodziejowi
Bowmanowi
Wrightowi z Doliny Godrika. Podczas gdy wszystkie drużyny w całym kraju
próbowały znaleźć innego ptaka, który by zastąpił
znikacza, Wright, wytrawny
zaklinacz metali, postawił sobie zadanie stworzenia piłki naśladującej
zachowanie i cechy znikacza. I udało mu się to, sądząc po stosie
pergaminów
odnalezionych po jego śmierci (obecnie są w posiadaniu prywatnego
kolekcjonera), zawierających listy zamówień z całego kraju.
Gdy tylko ulepszono
miotły na tyle, by można było na nich dokonywać skrętów oraz
regulować szybkość
i wysokość lotu, pojawiły się gry miotlarskie.
Dawne manuskrypty i malowidła dają nam pewne wyobrażenie o zabawach
naszych
przodków. Niektóre z nich już nie istnieją, inne
przetrwały lub rozwinęły się w
znane nam dzisiaj dyscypliny sportowe.
Uroczysty doroczny wyścig na miotłach, organizowany dziś w Szwecji,
znano już w
X wieku. Zawodnicy mają do pokonania dystans z Kopparberg do Arjeplog,
czyli
nieco ponad trzysta mil. Trasa
przebiega
nad rezerwatem smoków, a olbrzymie srebrne trofeum dla
zwycięzcy ma kształt szwedzkiego
smoka krótkopyskiego. W naszych czasach wyścig ten zyskał
rangę międzynarodową
i czarodzieje wszystkich narodowości zbierają się raz do roku w
Kopparberg, by
obserwować start, a następnie deportować się do Arjeplog, by oklaskiwać
tych
zawodników, którym udało się dotrzeć do mety.
Słynne malowidło [po polsku: Gunther Gwałtownik jest zwycięzcą] z 1105
roku
ukazuje wczesnośredniowieczną grę niemiecką zwaną stichstock.
Na szczycie wbitej w ziemię, wysokiej na 20 stóp
tyczki umieszczono nadmuchany pęcherz smoka. Jeden z graczy
poruszających się
na latających miotłach był obrońcą tego pęcherza.
Obwiązywano go w pasie linią przymocowaną do
tyczki, tak że mógł się od niej oddalić zaledwie na dziesięć
stóp. Reszta
graczy po kolei atakowała pęcherz, usiłując przebić go specjalnie
zaostrzonym
końcem miotły. Obrońca mógł używać różdżki do
odparcia tych ataków. Gra
kończyła się, gdy któryś z zawodników
przebił pęcherz albo gdy obrońcy udało się wyeliminować wszystkich
zawodników
zaklęciami, albo kiedy sam zemdlał z wyczerpania. Stichstock zanikł w
XIV
wieku.
W Irlandii kwitła gra zwana aingingein,
temat wielu irlandzkich ballad (legendarny czarodziej Fingan
Nieustraszony był
w niej podobno mistrzem). Gracze brali po kolei piłkę zwaną domem (był
nią kozi
woreczek żółciowy) i przelatywali na miotłach przez rząd
płonących beczek bez
dna umieszczonych na wysokich tyczkach. Dom trzeba było przerzucić
przez
ostatnią beczkę. Zwycięzcą zostawał gracz, który dokonał
tego w najkrótszym
czasie i nie zajął się przy tym ogniem.
W Szkocji narodziła się gra miotlarska, którą można uznać za
najbardziej
niebezpieczną -creaothceann.
Gra ta opisana jest w tragicznym poemacie celtyckim z XI wieku. Oto
przekład
pierwszej strofy:
Stanęli rzędem gracze, tuzin mocarzy o obliczach jasnych,
Rzemieniami mocują kotły, w niebo patrzą, gotowi do lotu,
Już słyszą wrzask rogu, już pod chmury wzbijają się śmiało,
Lecz śmierć szybuje wraz z nimi, bo już dziesięciu wybrała.
Każdy z graczy miał przywiązany do głowy mosiężny lub żelazny kociołek.
Na
dźwięk rogu lub bębna podrywali się do lotu, a w tym samym momencie z
wysokości
stu stóp zaczynały spadać na siemię zaczarowane kamienie.
Gracze starali się
unikać zderzenia z kamieniami i łapać je w kociołki. Wygrywał temu,
komu udało
się zebrać najwięcej kamieni. Dla wielu szkockich
czarodziejów creaothceann był
najwyższym sprawdzianem umiejętności i odwagi.
Pomimo wielu wypadków śmiertelnych gra cieszyła się wielką
popularnością w
średniowieczu - zabroniono jej dopiero w 1762 roku. W latach
sześćdziesiątych
XX wieku, Magnus Macdonald, znany jako Wyszczerbiona
Makówka, prowadził
kampanię na rzecz przywrócenia tej gry, ale Ministerstwo
Magii pozostało
nieugięte.
W Anglii, w hrabstwie Devon, chętnie grywano w shuntbumps.
Była to brutalna gra, w której jedynym celem
było zwalenie rywali z mioteł; wygrywał ten gracz, któremu
udało się utrzymać
na miotle do końca. Swivenhodge
to gra, która narodziła się w Herefordshire. Podobnie jak w
niemieckim
stichstocku, używano w niej nadmuchiwanego pęcherza, zwykle świńskiego.
Gracze
siedzieli tyłem na miotłach i odbijali pęcherz witkami, starając się
przerzucić
go ponad żywopłotem w stronę przeciwnika. Jeśli przeciwnik nie odbije
pęcherza,
traci punkt. Wygrywa ten, co zdobył 50 punktów.
W swivenhodge grywa się w Anglii do dzisiaj, choć ta gra
nigdy nie
zdobyła wielkiej popularności. Shuntbumps przetrwał jako gra dziecięca.
Natomiast w Queerditch Marsh powstała w średniowieczu gra,
która w przyszłości
miała się stać najpopularniejszą dyscypliną sportową w świecie
czarodziejów.
Naszą wiedzę o
prymitywnych początkach
Quidditcha zawdzięczamy czarownicy Gertie Keddle, żyjącej w XI stulecie
na
skraju moczarów Queerditch Marsh. Na nasze szczęście
prowadziła ona pamiętnik,
który obecnie znajduje się w Muzeum Quidditcha w Londynie.
Poniższe urywki z
tego pamiętnika zostały przełożone z oryginału saksońskiego,
którego pisownia
pozostawia wiele do życzenia.
,,Wtorek. Upał. Banda zza moczarów znowu
zakłóciła
mi spokój. Latają na miotłach, zabawiając się w tę
ich
głupią grę. Wielka skórzana piłka wylądowała w
mojej
kapuście. Rzuciłam urok na osiłka, który po nią
przyleciał. Ha, ha, ty wielki, kudłaty wieprzku,
niełatwo latać na miotle, ja się ma kolana z tyłu, co?
Wtorek. Mokro. Byłam na moczarach, zbierałam
pokrzywy. Te wiejskie przygłupki znowu latały na
miotłach. Przyglądałam się przez chwilę, ukryta za
głazem. Mają nową piłkę. Rzucają ją do siebie i starają
się wybić w drzewa rosnące po obu stronach bagna.
Czysta głupota.
Wtorek. Wiatr. Przyszła Gwenog. Wypiłyśmy herbatkę
z pokrzywy, potem zaprosiła mnie do siebie. Skończyło
się na tym, że obie oglądałyśmy tych głupków
latających
na miotłach nad bagnem. Był z nimi ten wielki szkocki
czarownik ze wzgórza. Teraz wśród nich
śmigają
w powietrzu dwa ciężkie otoczki. Pewnie je zaczarował,
bo kamienie wyraźnie starają się trafić w osiłków
i zwalić ich z mioteł. Niestety, nie dane mi było
zobaczyć, jak któryś z nich spada w bagno. Gwenog
mi
powiedziała, że często sama w to grywa. Okropne.
Wróciłam do domu z poczuciem wielkiego niesmaku. ''
Choć wszystko wskazuje na to, że
Gertie Keddle znalazła nazwę tylko jednego dnia tygodnia, nieświadomie
ujawniła
nam wiele ciekawych szczegółów tej pierwotnej
formy Quidditcha. Po pierwsze,
dowiadujemy się, że piłka, która wylądowała w jej kapuście,
zrobiona była ze
skóry, tak jak współczesny kafel. Oczywiście
nadmuchanym świńskim pęcherzem,
używano w owych czasach w innych grach miotlarskich, trudno było rzucać
celnie,
zwłaszcza podczas wietrznej pogody. Po drugie z zapisków
Gertie wynika, że
gracze "starają się wybić {piłkę} w drzewa rosnące po obu stronach
bagna", a więc mamy tutaj najwyraźniej do czynienia z wczesną formą
dzisiejszych bramek. Po trzecie, pojawiła się wówczas
pierwotna forma tłuczków.
Bardzo ciekawa jest wzmianka o "wielkim szkockim czarowniku". Czyżby
to był jeden z graczy creaothceann? Czy można przyjąć, że wpadł na
pomysł
zaczarowania otoczków, by śmigały niebezpiecznie nad bagnem,
zainspirowany
kamieniami spadających na ziemię w grze znanej z jego ojczystego kraju?
Następną
wzmiankę o grze miotlarskiej, popularnej w Queerditch Marsh, napotykamy
dopiero
całe stulecie później, w liście, jaki czarodziej Goodwin
Kneen napisał do
swojego norweskiego kuzyna, Olafa. Kneen mieszkał w Yorkshire, co
wskazuje na
rozprzestrzenienie się w owej gry na wyspie w ciągu stu lat po tym, jak
oglądała ją Gertie Keddle. List Kneen znajduje się w archiwum
norweskiego
Ministerstwa Magii.
Drogi Olafie!
Jak się miewasz? Ja czuję się dobrze, za to Gunbilda nabawiła
się smoczej
ospy.
W zeszłą sobotę zabawialiśmy się tą porywającą grą, zwaną
kwidditchem.
Biedna Gunbilda nie mogła grać jako łapacz i musiał ją zastąpić kowal
Radulf.
Drużyna z Ilkley poczynała sobie całkiem nieźle, ale uporaliśmy się z
nią
łatwo, bo ćwiczyliśmy ciężko przez cały miesiąc. Wbiliśmy im
czterdzieści dwa
gole.
Radulfa trafił w głowę posok, bo stary Ugga nie zdążył odbić
go maczugą. Te
nowe bramki są znakomite. Po trzy beczułki po obu stronach, każda na
wysokim
palu.
Dostaliśmy je od Oony z gospody. Tak się cieszyła z naszego
zwycięstwa, że
przez całą noc raczyliśmy się u niej darmowym miodem. Gunbilda była na
mnie
trochę zła, bo wróciłem nad ranem. Oberwałem kilka
paskudnych zaklęć, ale już
odzyskałem palce.
Przesyłam ten list przez najlepszą sowę, jaką posiadam, mam
nadzieję, że
doleci.
Twój kuzyn
Goodwin
Z tego listu widać dobrze, jak gra rozwinęła się w ciągu stulecia. Żona Goodwina była "łapaczem"[catcher]-to prawdopodobnie dawny termin oznaczający ścigającego. "Posok"[blooder], którym oberwał kowal Radulf, to niewątpliwie dzisiejszy tłuczek, a stary Ugga niewątpliwie grał jako pałkarz, skoro "nie zdążył odbić go maczugą". Strzela się już nie w drzewa, ale w beczułki na wysokości palach. Brakuje jednak wciąż podstawowego elementy gry: złotego znicza. Ten pojawił się dopiero w połowie XIII wieku, a doszło do tego w dość dziwny sposób.
Aż do początków XIX
wieku w Quidditcha grywano na zwykłych miotłach różnej
jakości. Miotły te
różniły się już jednak pod wieloma względami od swoich
średniowiecznych
poprzedniczek.
W 1802 roku Elliot Smethwyck zastosował po raz pierwszy zaklęcie
poduszkujące,
co sprawiało, że miotły stały się o wiele wygodniejsze.
Dziewiętnastowieczne miotły nie osiągały
jednak dużej szybkości, a na większych wysokościach często trudno było
nimi
sterować. Najlepsze
latające miotły były
nadal dziełem rzemieślników, ale ich osiągi sportowe rzadko
dorównywały
wyszukanemu stylowi i jakości wykonania.
Przykładem może być Dębowy Grom 79
[Oakshaft 79] (pierwszy egzemplarz wyprodukowano w 1879 roku). Jego
twórcą był
Elias Grimstone z Portsmouth. Była to ładna miotła o wyjątkowo grubej
dębowej
rączce, przystosowana do dalekich lotów i odporna na silne
wiatry. Dębowe Gromy
są do dzisiaj cenną, poszukiwaną przez kolekcjonerów
rzadkością, ale próby
grania na nich w Quidditcha nigdy się nie powiodły.
Zbyt odporne w prowadzeniu przy dużej
szybkości, nie cieszyły się uznaniem tych, którzy
przedkładają zwrotność nad
bezpieczeństwem. Wszyscy jednak będą zawsze pamiętać, że właśnie na tej
miotle
zdołano po raz pierwszy przelecieć nad Atlantykiem - dokonała tego
Jocunda
Sykes w 1935 roku. (Przedtem czarodzieje woleli przeprawiać się przez
ocean na
statkach, nie mieli bowiem zaufania do swoich mioteł na tak wielkich
odległościach. Przy bardzo dużych dystansach zawodna okazuje się
również
teleportacja i tylko wyjątkowo uzdolnieni i wyćwiczeni czarodzieje
używają jej
do przenoszenia się z kontynentu na kontynent).
Księżycowa Brzytwa
[Moontrimmer],
dzieło Gladys Boothby z 1901 roku, oznaczała duży postęp w rozwoju
miotły
latającej. Ta smukła miotła o rączce z jesionowego drewna była w swoim
czasie
modelem bardzo poszukiwanym przez graczy w Quidditcha. Przede
wszystkim, można
było na niej osiągnąć znaczną wysokość (nie tracą nic na zwrotności).
Gladys Boothby nie była jednak w stanie zaspokoić popytu na swoje
miotły.
Dlatego z radością powitano nowy model, Srebrną
Strzałę [Silver Arrow], którą można
śmiało uznać za prototyp współczesnej
miotły sportowej. Osiągała o wiele większą szybkość niż Księżycowe
Brzytwy i
Dębowe Gromy (z wiatrem do siedemdziesięciu mil na godzinę), ale i ona
była
dziełem jednego rzemieślnika (Leonarda Jewkesa), a więc nadal popyt na
nią
znacznie przerastał podaż.
Przełomu dokonano w 1926 roku, kiedy bracia Bob, Bill i Barnaba
Ollertonowie
założyli Wytwórnię Mioteł
Zmiataczy
[Cleansweep Broom Company]. Ich pierwszy model, Zmiatacz Jedynka
[Cleansweep
One], był wytwarzany w ilościach uprzednio spotykanych i reklamowanych
jako
miotła sportowa przeznaczona specjalnie do Quidditcha.
Zmiatacz okazał się prawdziwym sukcesem braci
Ollertonów i zanim minął rok, mioteł tych używała każda
brytyjska drużyna
Quidditcha.
Ollertonowie nie cieszyli się długo monopolem na miotły sportowe. W
1929 roku
powstała druga wytwórnia mioteł, Spółka
Wytwórców Komet [Comet
Trading Company], którą utworzyli Randolph
Keitch i Basil Horton - obaj byli członkami drużyny Jastrzębi z
Falmouth. Ich
pierwszym modelem była Kometa 140[Comet 140] (140 to liczba modeli,
które
Keitch i Horton przetestowali, aby osiągnąć to, o co chodziło).
Opatentowane
przez nich zaklęcie hamujące oznaczało, że gracze w Quidditcha byli
odtąd mniej
narażeni na przestrzelenie nad bramką czy przelecenie poza linię
boiska.
Kometa stała się szybko najbardziej popularnym modelem w wielu
drużynach
brytyjskich i irlandzkich. Rywalizacja między Zmiataczami i Kometami
była coraz
bardziej zażarta.
W latach 1934 i 1937 pojawiły się ulepszone Zmiatacze Dwójki
i Trójki, a w 1938
Kometa 180.
Tymczasem w całej Europie zaczęły powstawać nowe wytwórnie
mioteł. Świetlista Smuga
[Tinderblast],
znana w Polsce po wojnie jako Żarówka, została wprowadzona
na rynek w 1940 roku
przez należącą do Ellerby'ego i Spudmore'a wytwórnię Black
Forest. Jest to
miotła bardzo elastyczna, ale nie można na niej osiągnąć takich
prędkości, jak
na Kometach czy Zmiataczach.
W 1952 roku Ellerby i Spoudmore zaprezentowali nowy model, Migdrąg [Swiftstick],
o wiele szybszy od Smugi, ale wyraźnie
tracący moc przy wzbijaniu się w górę, dlatego też ten model
miotły nie
zaakceptowany przez graczy grających w Quidditcha.
W 1955 roku wytwórnia Universal Brooms Ltd. Wprowadziła na
rynek Spadającą Gwiazdę
[Shooting
Star], najtańszą do dziś miotłę sportową, zwaną popularnie Meteorem.
Niestety,
po początkowym wybuchem entuzjazmu, okazało się, że Meteory wraz z
upływem
czasu tracą szybkość i pułap. Universal zbankrutował w 1978 roku.
W 1967 roku świat
Quidditcha został zelektryzowany wiadomością o powstaniu
spółki Miotły Sportowe
Nimbus [Nimbus
Racine Company]. Pierwszy model tej wytwórni, Nimbus 1000,
wzbudził prawdziwą
sensację. Osiągający prędkość stu mil na godzinę i zdolny
obrócić się o 360
stopni w miejscu Nimbus łączył w sobie niezawodność starego Dębowego
Gromu 79
ze zwrotnością najlepszych Zmiataczy.
Stał
się też natychmiast sprzętem preferowanym przez zawodowe drużyny
Quidditcha w
całej Europie, a kolejne modele (1001, 1500 i 1700) utrwaliły wiodącą
pozycję
na rynku wytwórni Nimbus.
Wyprodukowany w 1990 roku Wiciosztych
90 [Twigger 90] miał w zamyśle jego
wytwórców, Flyte'a i Barkera,
zastąpić Nimbusa na czele listy najlepszych mioteł. Mimo znakomitego
wykończenia i kilku nowych bajerów, jak zbudowany gwizdek
ostrzegawczy czy
samoprostujący się ogon, Wiciosztych ma tendencję do krzywienia się
przy dużej
szybkości i zdobył niechlubną opinię miotły, której
dosiadają czarodzieje
mający więcej galeonów niż rozumu.
Najszybszą obecnie miotłą na świecie jest Błyskawica
[Firebolt]. Miotłę tą posiadał każdy członek zespołu Irlandii i
Bułgarii w
czasie finału 422 Mistrzostw Świata w Quidditchu w 1994 roku. Ta
wyścigowa
miotła zaopatrzona jest w superaerodynamiczną jesionową rączkę pokrytą
twardym
jak diament lakierem. Rozwija prędkość 150 mil na godzinę w ciągu 10
sekund.
Szczyci się z niezrównanej równowagi i precyzji
lotu. Wyposażona jest w czujnik
specjalnego zaklęcia hamującego, które nie poddaje się
żadnym znanym
przeciwzaklęciom. Każdy egzemplarz opatrzony jest numerem
rejestracyjnym. Jej
cena nie jest do końca znana
Antymugolskie
środki bezpieczeństwa
W 1398r. czarodziej Zachariasz
Mumps sporządził pierwszy pełny opis gry w Quidditcha. Zaczął od
podkreślenia
konieczności zachowania podczas gry antymugolskich środków
bezpieczeństwa:
"Należy wybrać teren położony z dala od siedzib mugoli, jakieś
dzikie
torfowisko lub wrzosowisko, i upewnić się, że gracze nie będą widoczni
z
daleka, kiedy wzbiją się na miotłach w powietrze. Jeśli wytycza się
stałe
boisko, warto jest uzbroić w zaklęcia Antymugolskie. Najlepiej grać w
nocy".
Fakt, że środków bezpieczeństwa nie przestrzegano, można
wydedukować z
formalnego zakazu grania w Quidditcha w promieniu pięćdziesięciu mil od
najbliższego miasta lub wsi, wydanego przez Radę
Czarodziejów w 1362 roku. Najwyraźniej
popularność Quidditcha bardzo szybko rosła, bo Rada uznała za konieczne
znowelizowanie ów zakaz już w 1368 roku, uznając za
sprzeczne z prawem granie
od odległości stu mil od siedzib mugolskich.
W 1419 roku Rada wydała słynny dekret, w którym
kategorycznie zabrania się grać
w Quidditcha gdziekolwiek, "jeśli istnieje choćby najmniejsza
możliwość,
że gracze mogą być zauważeni przez jakiegoś mugola". Zakaz
ten
opatrzono złowrogim ostrzeżeniem: "Każdy, kto złamie
ów zakaz, będzie
mógł pograć sobie w ciemnym lochu i kajdanach".
Każdy czarodziej w
wieku szkolnym wie, że umiejętność latania na miotłach jest od dawna
naszą
najgorzej strzeżoną tajemnicą. Niemal każda mugolska ilustracja
przedstawiająca
czarownicę ukazuje ją na miotle, a choć owe naiwne obrazki zwykle budzą
w nas śmiech
(na takich miotłach nie dałoby się utrzymać w powietrzu ani na chwilę),
przypominają nam, że przez tyle stuleci byliśmy tak niefrasobliwi i
nieostrożni. Nie dziwmy się więc, że dla mugoli miotły zawsze wiążą się
z
czarami.
Odpowiednie
środki bezpieczeństwa zostały
prawnie zaprowadzone dopiero mocą Międzynarodowego Kodeksu Tajności
Czarodziejów z 1692r., który obarczał każde
Ministerstwo Magii
odpowiedzialnością za wszelkie konsekwencje czarodziejskich gier i
dyscyplin
sportowych rozgrywanych na podlegających im terytoriach. W Wielkiej
Brytanii
doprowadziło to do utworzenia Departamentu Czarodziejskich Gier i
Sportów. Te
drużyny Quidditcha, które uparcie nie stosowały się do
zaleceń Ministerstw
Magii, zostały rozwiązane.
Najbardziej znanym przykładem była szkocka drużyna Łomotów z
Bachory [Banchory
Bangers], słynna nie tylko ze swoich kiepskich umiejętności, ale i z
awantur po
meczach. W 1814 roku, po meczu ze Strzałami z Appleby [Appleby Arrows],
Łomoty
nie tylko pozwoliły swoim tłuczkom odlecieć w ciemną noc, ale wyprawiły
się na
łowy na czarnego smoka hebrydzkiego, by uczynić go swoją maskotką.
Przedstawiciele Ministerstwa Magii zdobyli ich nad miastem Inverness i
na tym
zakończyła się niechlubna kariera Łomotów z Banchory.
Obecnie
drużyny
Quidditcha nie rozgrywają
meczów na swoich terenach, ale udają się do miejsc
wyznaczonych przez
Departament Czarodziejskich Gier i Sportów, gdzie
zachowywane są niezbędne
Antymugolskie środki bezpieczeństwa. Zgodnie ze światłymi radami
Zachariasza
Mumpsa przed sześciu stuleci, boisko do Quidditcha są dziś usytuowane
bezpiecznie na odległych od mugolskich osiedli wrzosowiskach i
torfowiskach.
Drużyny
brytyjskie i irlandzkie
Konieczność
utrzymywania gry w Quidditcha w
tajemnicy przed mugolami zmusiła Departament Czarodziejskich Gier i
Sportów do
wyznaczenia limitu meczów rozgrywanych w roku. Amatorskie
mecze są dozwolone,
tylko gdu drużyny zachowują odpowiednie środki bezpieczeństwa,
natomiast od
1674 roku, kiedy powstała Brytyjska Liga Quidditcha, liczba zawodowych
drużyn
jest ściśle ograniczona. Wybrano do niej trzynaście najlepszych drużyn
Brytanii
i Irlandii, a resztę drużyn rozwiązano. Te trzynaście drużyn nadal
współzawodniczy co roku o puchar Ligi:
Armaty
z Chudley [Chudley Cannons]
Wielu uważa, że Armaty z Chudley mają już najlepsze dni poza sobą, ale
ich
zagorzali kibice wciąż wierzą w odrodzenie swojej ulubionej drużyny.
Armaty
zdobyły mistrzostwo Ligi dwadzieścia jeden razy, ale od 1892 roku grają
słabo i
nie docierają do finału. Noszą pomarańczowe szaty z pędzącą kulą
armatnią na
piersi i literami AC na plecach. W 1972 roku zmieniono hasło klubu,
które do tej
pory brzmiało: "Zwyciężymy". Obecnie brzmi ono: "Trzymajmy
kciuki i nie traćmy nadziei".
Chluba Portret [Pride of Portree]
Drużyna pochodzi z wyspy Skye, gdzie założono ją w 1292 roku.
"Chluby", jak ich nazywają kibice, noszą ciemnopurpurowe szaty ze
złotą gwiazdą na piersi. Ich najsłynniejsza szukająca, Catriona
McCormack, była
kapitanem drużyny podczas dwóch zwycięskich
meczów o mistrzostwo ligi w latach
sześćdziesiątych XX wieku, a w reprezentacji Szkocji wystąpiła
trzydzieści
sześć razy. Jej córka Meaghan gra obecnie na pozycji
obrońcy. (Jej syn Kirley
gra na gitarze prowadzącej w znanym zespole Fatalne Jędze).
Harpie z Holyhead [Holyhead Harpie]
Harpie to bardzo stary klub walijski( założony w 1203 roku), jako
jedyny w
świecie przyjmujący wyłącznie czarownice. Harpie mają ciemnozielone
szaty ze
złotym pazurem na piersi. Rozegrany przez nie w 1953 roku zwycięski
mecz z
Sokołami z Heidelbergu uważany jest za jeden z najlepszych
meczów Quidditcha w
historii. Trwał siedem dni i zakończył się efektownym schwytaniem
znicza przez
szukającą Harpii, Glynnis Griffiths.
Po meczu kapitan Sokołów, Rudolf Brand, zsiadł z miotły i
natychmiast poprosił
o rękę kapitana Harpii, Gwendolinę Morgan, której wyczyny na
Zmiataczu Piątce
wprawiły go w zachwyt.
Jastrzębie z Falmouth [Falmouth Falcons]
Jastrzębie noszą szaty w kolorach ciemnoszarym i
białym z głową
jastrzębia na piersi.
Znani są z bardzo ostrej gry, a reputację tę wzmocnił
szczególnie ich słynni
pałkarze, Kevin i Karl Broadmoorowie, którzy grali w
drużynie w latach
1958-1969 i którzy aż czternaście razy byli zawieszeni przez
Departament
Czarodziejskich Gier i Sportów za wyjątkowo brutalną grę.
Hasło klubu: "Wygramy,
a jak nie, to przynajmniej rozwalimy kilka łbów".
Katapulty z Caerphilly [Caerphilly Catapults]
Walijski klub Katapult powstał w 1402 roku. Zawodnicy noszą szaty w
pionowe
jasnozielone i szkarłatne pasy. Katapulty osiemnaście razy zdobyli
mistrzostwo
Ligi, a w 1956 roku, w finałowym meczu mistrzostw Europy, pokonały
norweskie
Kanie z Karasjok. Po tragicznej śmierci ich najsłynniejszego zawodnika,
Llewellyna, zwanego Groźnym, który został pożarty przez
chimerę podczas wakacji
w Mykonos w Grecji, społeczność czarownic i czarodziejów w
Walii ogłosili dzień
żałoby narodowej. Obecnie po zakończeniu sezonu rozgrywek ligowych
najodważniejszy zawodnik roku otrzymuje pamiątkowy Medal Llewellyna
Groźnego.
Nietoperze z Ballycastle [Ballycastle Batis]
Najznakomitsza drużyna irlandzka, która już dwadzieścia
siedem razy zdobyła
mistrzostwo Ligi Quidditcha, co daje jej drugie miejsce w statystyce
ligi. Członkowie
drużyny noszą czarne szaty ze szkarłatnym nietoperzem na piersi. Ich
słynna
maskotka, Gacek Stodolak, znana jest również z reklamy piwa
kremowego, w której
wyznaje: "Mam bzika na punkcie kremowego piwka"!
Osy z Wimbourne [Wimbourne Wasps]
Osy mają szaty poziome, żółto-czarne pasy z wizerunkiem osy
na piersi. Założona
w 1312 drużyna była osiemnaście razy mistrzem ligi i dwukrotnie grała w
półfinałach
mistrzostw Europy. Uważa się, że ich nazwa ma związek z pewnym brzydkim
incydentem, który miał miejsce w połowie XVII wieku podczas
meczu ze Strzałami
z Appleby. Pałkarz z Wimbourne, przelatując obok drzewa na skraju
boiska,
dostrzegł zwisające z gałęzi gniazdo os i wybił je w stronę szukającego
Strzał,
który został tak pożądlony, że musiał zrezygnować z dalszej
gry. Drużyna z
Wimbourne wygrała i od tej pory osa jest jej emblematem klubowym.
Kibice
os(znani jako "Żądlaki") tradycyjnie bzyczą głośno na trybunach, aby
wytrącić z równowagi ścigających przeciwników,
kiedy ci strzelają karnego.
Pustułki z Kenmare [Kenmare Kestrels]
Ta irlandzka drużyna została założona w 1291 roku i znana do dziś na
całym
świecie z niesamowitych wyczynów swoich maskotek,
leprokonusów, a także z
dopingu swoich kibiców, którzy wspaniale grają na
harfach. Pustułki mają
szmaragdowe szaty z odwróconymi do siebie grzbietami
żółtymi literami P i K na
piersi. Darren O'Hare, obrońca Pustułek w latach 1947-1960, był
trzykrotnie kapitanem
reprezentacji Irlandii. Przypisuje się mu wprowadzenie agresywnej
formacji
ścigających, znanej jako "głowa jastrzębia"(zob. rozdział dziesiąty)
Sroki z Montrose [Montrose Magpies]
Sroki są najskuteczniejszą drużyną w historii ligi
brytyjsko-irlandzkiej,
której mistrzostwo zdobyły aż trzydzieści dwa razy.
Dwukrotnie zostały
mistrzami Europy, więc trudno się dziwić, że mają swoich
fanów na całym
świecie. Spośród ich wielu znakomitych zawodników
warto wymienić szukającą
Eunice Murray(zmarła w 1942 roku), która wstawiła się
żądaniem szybszego
znicza, "ponieważ ten zbyt łatwo złapać", i Hamisha
MacFarlana(kapitan drużyny w latach 1957-1968), który po
błyskotliwej karierze
zawodnika zasłynął jako równie skuteczny szef Departamentu
Czarodziejskich Gier
i Sportów. Sroki mają czarno-białe szaty z wyobrażeniami
sroki na piersiach i
plecach.
Strzały z Appleby [Appleby Arrows]
Ta pochodząca z północnej Anglii drużyna
powstała w 1612 roku. Nosi
jasnoniebieskie szaty z wyszytą na nich srebrną strzałą. Kibicie Strzał
są
zgodni co do tego, że największym sukcesem drużyny było pokonanie w
1932 roku
Sępów z Vracy, ówczesnych mistrzów
Europy. Mecz trwał szesnaście dni w
fatalnych warunkach, bo w deszczu i gęstej mgle. Dawny zwyczaj
kibiców Strzał,
polegający na wypuszczaniu z różdżek w powietrze strzał za
każdym razem, gdy
ich ścigający zdobyli gola, został zakazany przez Departament
Magicznych Gier i
Sportów w 1894 roku, kiedy jedna z owych strzał przebiła nos
sędziego Nugenta
Pottsa. Istnieje tradycyjna ostra rywalizacja między Strzałami a Os z
Wimbourne.
Tajfuny z Tutshill [Tutshill Tornadoes]
Tajfuny mają błękitne szaty z podwójnym granatowym T na
piersi i plechach.
Drużyna została założona w 1520 roku, a swój najświetniejszy
okres przeżywała
na początku XX wieku, kiedy dowodzona przez swojego kapitana,
szukającego
Rodryka Plumptona, pięć razy z rzędu zdobyła mistrzostwo Ligii. Jest to
rekord
wśród drużyn brytyjskich i irlandzkich. Rodryk Plumpton grał
dwadzieścia dwa
razy w reprezentacji Anglii jako szukający. Należy do niego rekord w
szybkości
schwytania znicza: uczynił to w trzy i pół sekundy po
gwizdku rozpoczynającym
mecz( w 1921 roku, przeciw Katapultom z Caerphilly).
Wędrowcy z Wigtown [Wigtown Wanderers]
Ten klub z kresów angielsko- szkockich został założony w
1422 roku przez
siedmioro latorośli pewnego czarodzieja- rzeźnika, Waltera Parkina.
Czterech
braci i trzy siostry utworzyli wspaniale zgraną drużynę,
która rzadko
przegrywała mecze. Złośliwi twierdzą, że do owych zwycięstw przyczyniał
się ich
ojciec, obserwujący mecz z różdżką w jednej ręce, a toporem
rzeźnickim w
drugiej. W ciągu następnych stuleci w drużynie Wędrowców
często spotyka się
potomków Parkinów, a na pamiątkę swojego
pochodzenia członkowie noszą
krwistoczerwone szaty ze srebrnym toporem na piersi.
Zjednoczeni z Puddlemere [Puddlemere United]
Ta założona w 1163 roku drużyna jest najstarszą w całej lidze. Ma na
swoim
koncie dwadzieścia dwa tytuły mistrzów ligi i dwa
mistrzów Europy. Hymn
zespołu( Beat Back Those Bludgers, Boys, and Chuck That Quaffle Here-
Po
rozegraniu w 1995 r. meczu towarzyskim Zjednoczonych z Puddlemere z
Goblinami z
Grodziska polscy kibice zaczęli śpiewać ten hymn, dopingując swoich
zawodników), został niedawno nagrany przez czarownicę
Celestynę Warbeck; dochód
ze sprzedaży zasili konto Kliniki Magicznych Chorób i
Urazów Szpitala św.
Munga. Drużyna z Puddlemere nosi granatowe szaty z emblematem klubu:
dwoma
skrzyżowanymi złotymi łodyżkami sitowia.
EUROPA
W XIV wieku Quidditch był już dobrze znany w Irlandii, jak
wynika z opisu
meczu rozegranego w 1385 roku, który pozostawił nam
Zachariasz Mumps:
"Drużyna Magów z Cork przyleciała
do
Lancashire, by zagrać w Quidditcha z miejscową drużyną. Magowie ciężko
obrazili
gospodarzy, spuszczając ich bohaterom tęgie lanie. Irlandczycy
wyczyniali różne
sztuczki z kaflem, których w Lancashire nigdy przedtem nie
widziano. W końcu
musieli umykać z wioski przed rozwścieczonymi widzami,
którzy powyciągali różdżki
i ruszyli za nimi w pościg".
Różne źródła
świadczą, że od początku XV wieku zaczęto grać w Quidditcha
również w innych
częściach Europy. Wiemy, że w owym czasie gra pojawiła się w Norwegii
(może
wprowadził ją tam Olaf, kuzyn Goodwina Kneena?), o czym świadczy urywek
poematu
napisanego na początku owego stulecia przez norweskiego poetę Ingolfa
Jambicznego:
Och, cóż za dreszcz rozkoszny pod niebem mnie wita,
Gdy drżący płomyk znicza nade mną zaświta,
Śmigam ku niemu rączo, gawiedź wrzask podnosi,
Lecz wtem tłuczek przebrzydły na ziemię mnie kosi.
Mniej więcej w tym samym czasie francuski czarodziej Malecrit umieścił
w swojej
sztuce następujący dialog:
GRENOUILLE: Nie mogę dzisiaj iśc z tobą na targ, Crapaudzie.
CRAPAUD: Ależ Grenouille, sam nie zagonię tam krowy!
GRENOUILLE: Przecież wiesz, że mam być dzisiaj obrońcą. Kto powstrzyma
kafla,
jeśli mnie zabraknie?
W 1473 roku rozegrano pierwsze Mistrzostwa Świata w Quidditchu, choć
wzięły w
nich udział wyłącznie drużyny europejskie. Brak reprezentacji bardziej
odległych państw można tłumaczyć różnie. Być może zawiodły
sowy roznoszące
zaproszenia, może zaproszeni obawiali się tak długiej i niebezpiecznej
podróży,
a może po prostu woleli zostać w domu. Finałowy mecz między
Transylwanią i
Flandrią przeszedł do historii jako najbardziej brutalna gra w dziejach
Quidditcha. Po raz pierwszy doszło do wielu fauli, o których
przedtem nigdy nie
słyszano, by wymienić choćby transmutowanie ścigającego w
tchórzofretkę, próbę
pozbawienia obrońcy głowy za pomocą obosiecznego miecza czy
wypuszczenie przez
kapitana
Transylwańczyków spod szaty stu krwiożerczych
nietoperzy-wampirów. Od tego
czasu Mistrzostwa Świata rozgrywano co cztery lata, choć drużyny
pozaeuropejskie pojawiły się na nich dopiero w XVII wieku.
W 1652 roku
ustanowiono Mistrzostwa Europy, rozgrywane co trzy lata.
Spośród wielu znakomitych klubów europejskich
chyba najbardziej znana jest
drużyna Sępów z Vracy
[Vratsa
Vultures]. Gra tych siedmiokrotnych mistrzów Europy wzbudza
zachwyt na całym
świecie. To oni wprowadzili strzały z dystansu (spoza pola bramkowego),
znani
są również z braku oporu przed wstawieniem nowych
zawodników, by dać im szansę
zdobycia rozgłosu.
We Francji częstym
mistrzem ligi są Pogromcy Kafla z
Quiberon [Quiberon Quafflepunchers]. Słyną ze
skomplikowanych,
widowiskowych kombinacji i ze swoich szokująco różowych
szat.
W Niemczech mamy Sokoły z Heidelbergu [Heidelberg Harriers], drużynę, o której kapitan reprezentacji Irlandii, Darren O'Hare, powiedział kiedyś, że jest "bardziej zażarta od smoka i dwa razy od niego sprytniejsza".
Luksemburg, gdzie Quidditch jest bardzo popularną rozrywką narodową,
słynie ze
swoich Bombardierów z
Bigonville
[Bigonville Bombers], znanych ze wspaniałej gry obronnej i znakomitych
ścigających, których nazwiska spotykamy zawsze na czele
listy
najskuteczniejszych strzelców.
Portugalska drużyna Armada z Bragi [Braga
Broomfleet] ostatnio szybko pnie się ku szczytom sławy dzięki swojej
pionierskiej taktyce opartej przede wszystkim na mistrzowskiej grze
pałkarzy, a
polski zespół Goblinów
z Grodziska
[Grodzisk Goblins] szczyci się znakomitym szukającym,
Józefem Wrońskim, którego
nowatorskie kombinacje i zwody znane są na całym świecie.
AUSTRALIA I NOWA ZELANDIA
Na Nowej Zelandii Quidditch pojawił się w XVII wieku, zapewne dzięki
grupie
europejskich ziołoznawców, którzy wybrali się tam
na poszukiwanie rzadkich
magicznych roślin i grzybów. Jak głosi tradycja, po
całodziennym żmudnym
zbieraniu próbek członkowie ekspedycji odprężali się, grając
w Quidditcha na
oczach zdumionych miejscowych czarownic i czarowników.
Nowozelandzkie
Ministerstwo Magii poświęciło mnóstwo energii i pieniędzy na
ukrycie przed
mugolami maoryskich malowideł i płaskorzeźb z tego okresu, na
których
przedstawiono białych czarodziejów grających w Quidditcha
(te ciekawe zabytki
sztuki maoryskiej można obecnie obejrzeć na wystawie w gmachu
Ministerstwa
Magii w Wellington).
Wiele wskazuje na to, że do Australii Quidditch dotarł dopiero w XVIII
wieku,
choć jest to kontynent idealny do uprawiania tego sportu ze względu na
wielkie
obszary niezamieszkane, gdzie można bezpiecznie wyznaczyć pola do gry.
Drużyny
z antypodów zawsze zdumiewają europejskich widzów
swoją szybkością i zachwycają
widowiskowym stylem gry.
Do najlepszych należą Papugi z
Moutohory [Moutohora Macaws] (Nowa Zelandia),
słynne ze swoich
czerwono-żółto-niebieskich szat i maskotki klubowej, feniksa
Iskierki.
Pioruny z Thundelarry
[Thundelarra
Thunders] i Wojownicy z Woollongong
[Woollongong Warriors] przez ponad połowę XX wieku zdominowały Ligę
Australijską., walcząc o pierwsze miejsce. Ich zawzięta rywalizacja,
ba, nawet
wrogość, są tak dobrze znane miejscowej społeczności
czarodziejów, że popularną
ripostą na przesadne przechwałki jest powiedzenie: "Tak,
a ja chyba zgłoszę się na ochotnika, żeby sędziować w meczu
Piorunów z Wojownikami".
AFRYKA
Na kontynencie afrykańskim miotłę przynieśli prawdopodobnie europejscy
czarodzieje, podróżujący tam w poszukiwaniu informacji z
zakresu alchemii i
astrologii, a więc dziedzin, w których afrykańscy
czarodzieje byli zawsze
szczególnie uzdolnieni.
W Quidditcha nie gra się tam jeszcze tak często, jak w Europie, ale
jego
popularność wciąż wzrasta. Najwięcej drużyn Quidditcha powstaje w
Ugandzie. Najlepszy
ugandyjski klub, Buławy z Patonga [Patonga
Proudsticks], zremisował w 1986 roku ze Srokami z Montrose ku zdumieniu
większości fanów Quidditcha na całym świecie. Aż sześciu
graczy z tego klubu
wystąpiło w barwach Ugandy podczas ostatnich Mistrzostw Świata i jest
to
najwyższa liczba zawodników z jednego klubu grających w
reprezentacji
narodowej.
Z innych
afrykańskich drużyn warto wymienić mistrzów szybkich podań, Zaklinaczy
z Czamba [Tchamba Charmers] (Togo), dwukrotnych
zwycięzców mistrzostw
panafrykańskich, Pogromców Olbrzymów
z Gimbi [Gimbi Giant-Slayers] (Etiopia),
a także Słoneczne Dziryty z
Sumbawanga [Sumbawanga Sunrays] (Tanzania), bardzo
popularną drużynę,
której taktyczna "pętla" budzi zachwyt na całym świecie.
AMERYKA PÓŁNOCNA
Quidditch dotarł do Ameryki Północnej w początkach XVII
wieku, ale krzewił się
tam powoli ze względu na wyjątkową wrogość mugoli wobec czarownic i
czarodziejów, przywleczoną wówczas z Europy.
Wielu czarodziejów, którzy
przesiedlili się w poszukiwaniu większej
tolerancji w Nowym Świecie, musiało zachowywać szczególne
środki ostrożności,
co wpłynęło na spowolnienie rozwoju amerykańskiego Quidditcha w tym
wczesnym
okresie.
W późniejszych
czasach Kanada dała jednak światu trzy z najznakomitszych drużyn na
świecie: Meteoryty z Moose Jaw
[Moose Jaw
Meteories], Młoty z Haileybury
[Haileybury Hammers] i Niezrównanych
ze Stonewall [Stonewall Stormers].
W latach siedemdziesiątych XX wieku drużynie Meteorytów
groziło karne
rozwiązanie z powodu tradycyjnego świętowania zwycięskiego meczu:
śmigania nad
miastami i wioskami i wystrzeliwania pióropuszy iskier z
ogonów mioteł.
Obecnie Meteoryty podtrzymują tę tradycję, odbywając takie loty nad
boiskiem po
zakończeniu każdego meczu, co stało się wielką atrakcją turystyczną.
W Stanach Zjednoczonych nie ma tylu dobrych drużyn Quidditcha, co w
innych
państwach świata, a to ze względu na popularność miejscowej, typowo
amerykańskiej gry na miotłach, zwanej Quodpot.
Jest to odmiana Quidditcha wynaleziona w XVIII wieku przez czarodzieja
Abrahama
Peasegooda, który przywiózł ze sobą z Europy
kafla i zamierzał stworzyć drużynę
Quidditcha. Według tradycji ów kafel przypadkowo zetknął się
w kufrze z końcem
jego różdżki. Gdy Peasegooda wydobył go z kufra i rzucił,
kafel eksplodował mu
prosto w twarz. O sporym poczuciu humoru Peasegooda świadczy fakt, że
natychmiast obdarzył podobnymi właściwościami kilka
skórzanych piłek i wkrótce
całkowicie zapomniał o Quidditchu, oddając się wraz ze swoimi
towarzyszami
nowej grze, w której najważniejszą rolę odgrywają owe
wybuchowe właściwości
kafla, nazywanego "quodem". W Quodpocie w każdej drużynie gra
jedenastu zawodników. Zawodnicy podają sobie quoda, starając
się trafić nim w
pot [czyli "garnek"] znajdujący się na końcu pola, zanim eksploduje.
Gracz trzymający quoda w chwili, gdy piłka wybucha, musi opuścić
boisko.
Kiedy quod zostanie wrzucony do garnka (jest to zwykle kociołek
napełniony
roztworem zapobiegającym wybuchowi piłki), drużyna zawodnika,
któremu udało się
wrzucić, zdobywa punkt, a na boisko wznosi się nowego quoda. W Quodpot
grywają
i w Europie, ale zdecydowana większość czarodziejów
pozostała tu wierna
Quidditchowi.
Bez względu na wielką popularność Quodpot, w Stanach Zjednoczonych
narasta zainteresowanie
Quidditchem. Ostatnio dwie amerykańskie drużyny osiągnęły już poziom
światowy. Są
to: Gwiazdy ze Sweetwater
[Sweetwater
All-Stars] (Teksas), które w 1993 roku, po dramatycznym
pięciodniowym meczu
pokonały zasłużenie Pogromców Kafla z Quiberon, oraz Zięby z Fitchburga
[Fitchburg Finches] (Massachusetts), które
obecnie po raz siódmy zdobyły mistrzostwo Ligi Amerykańskiej
i których obrońca,
Maximus Brankovitch III, był kapitanem reprezentacji Stanów
Zjednoczonych
podczas dwóch ostatnich Mistrzostw Świata.
AMERYKA POŁUDNIOWA
W całej Ameryce Południowej grywa się w Quidditcha, choć i tutaj
równie
popularny jest Quodpot. W ostatnim stuleciu Argentyna i Brazylia doszły
do
ćwierćfinałów Mistrzostw Świata. Niewątpliwie najbardziej
utalentowanym w
Quidditchu narodem na tym kontynencie są Peruwiańczycy. Znawcy typują
ich na
Mistrzów Świata w ciągu najbliższych dziesięciu lat. Uważa
się, że do Peru
przenieśli Quidditcha czarodzieje europejscy, wysłani tam przez
Międzynarodową
Konfederację w celu obserwacji żmijozębów (miejscowy gatunek
smoka). Od tego
czasu Quidditch stał się prawdziwą obsesją peruwiańskiej społeczności
czarodziejów, a ich najsłynniejsza drużyna, Brzytwodzioby
z Tarapoto [Tarapoto Tree-Skimmers], niedawno
odbyła tournee po Europie, wzbudzając zachwyt widzów.
AZJA
Na Wschodzie Quidditch nigdy nie cieszył się większą popularnością,
jako że
latające miotły są rzadkością w krajach, w których od
wieków używa się
latających dywanów.
Ministerstwa Magii takich krajów, jak Indie, Pakistan,
Bangladesz, Iran i
Mongolia, w których kwitnie handel latającymi dywanami,
traktują Quidditcha
nieco podejrzliwie, choć ta dyscyplina sportowa ma i tutaj swoich
fanów wśród
przeciętnych czarowni i czarodziejów.
Wyjątkiem jest Japonia, gdzie od początków XX wieku
Quidditch zdobywa coraz
większą popularność. Najlepszy zespół japoński, Toyohashi Tengu, w
1994 roku był bliski zwycięstwa nad
litewskimi Gargulcami z Gródka [Gorodok Gargoyles].
Komitet Międzynarodowej Konfederacji Quidditcha zabronił Japończykom
tradycyjnego w tym kraju ceremonialnego palenia mioteł po przegranym
meczu,
sprzeciwiając się marnotrawieniu cennego drewna.
Opracował:
Jimmy McNeit
HTML: Maximilian Verde