SZKOŁA MAGII I CZARODZIEJSTWA
Dzieje Magii
Twój podręcznik do HM!

Wydawca: Ministerstwo Magii, Wydział Ksiąg Magicznych, 2010 Londyn
Spis Treści
Dział I:
Wiedza podstawowa
Dział II:
Początki Świata Magii
Dział III:
Informacje na
wyższym poziomie
Historia Magii to zapis wydarzeń czarodziejów, część tych wydarzeń jest często
niewyjaśniona i pozostaje zagadką... Jest to nauka podobna do mugolskiej
Historii, lecz opowiadająca o słynnych czarodziejach.
Dawno temu gdzieś w prehistorii człowiek zauważył, że
otacza go cała masa zjawisk, których nie potrafi rozumowo
wytłumaczyć. No, bo jak wytłumaczyć, że z nieba uderza coś, co
zapala na ziemi ogień? Albo, dlaczego woda niszczy, wszystko, co staniej jej na
drodze?
Nie zrobili tego ludzie, a więc kto? Tego nie wiemy, ale
na pewno ma wielką
moc. Jest znacznie silniejsza od człowieka, a dodatkowo niewidzialna.
Skoro powoduje tyle złego, sam na pewno też jest zły. Może nawet tych złych
postaci, od których pochodzi tyle krzywd jest więcej? I co zrobić, by więcej tak
się nie działo?
Trzeba wybłagać go, aby nie robił więcej tylu złych rzeczy.
Jednocześnie, ktoś sprawia dobre uczynki. Pada deszcz, pomaga roślinkom, które
mogą zwiędnąć. Przynosi człowiekowi wiele dobrodziejstw.
Należy podziękować mu, ofiarować mu coś naprawdę wyjątkowego.
Ci ludzie (czarodzieje) stanowią barierę oraz pośredniczą pomiędzy jugolami, a
magią.
Tylko oni, bowiem znali sposób przebłagania, ·podziękowania mocom i zazdrośnie
tego strzegli.
To oczywiście znaczne uproszczenie, ale w ten mniej więcej sposób
powstały pierwsze wierzenia religijne i rytuały magiczne, rozwijały
się one wraz z rozwojem człowieka. Od najdawniejszych czasów obmyślano często
bardzo
skomplikowane sposoby -rytuały magiczne, których celem było np.
przywrócenie zdrowia i sił choremu. W tradycjach Europejskich
przykład m może być paktujący z diabłem Faust, czy chociażby nasz
rodzimy Mistrz Twardowski. Czarownicy i szamani plemienni
udawali sie po wskazówki do świata zmarłych, świata istot
nadprzyrodzonych. Takim przykładem, jest również wróżka z Endor, która za pomocą
magii umiała porozumiewać się z zmarłymi!
Najstarszy System Wiedzy
Magia jest uważana za najstarszy system wiedzy. Prawdopodobnie jej początki sięgają człowieka jaskiniowego. Wiadomo, że poprzedzała religie, a właściwie była pierwszą religią, jaką znał i praktykował człowiek. Czym właściwie jest magia? To sztuka polegająca na czynieniu w otaczającym świecie swej własnej woli. To wiedza, służąca do takiego kształtowania świata, by był on zgodny z wolą maga, szamana lub czarownika. To sztuka nawiązywania kontaktu z duchową sferą rzeczywistości. Zadaniem magii jest także umiejętność nawiązania harmonijnych kontaktów ze światem duchów, energii astralnych, światem zmarłych i przodków. Magia także pragnie panować nad światem istot duchowych, otaczających nas wokół. Określenie magia pochodzi od staroirańskiego słowa "mag", to znaczy "móc". Zatem magia to wiedza polegająca na przekraczaniu słabości, dążąca do siły, potęgi i mocy. Wyraz magia ma także swoje odniesienia w łacińskim "imago", czyli wyobrażenie, obraz. Dlatego magia to także sztuka twórczej wyobraźni, wizualizacji, jak byśmy to dzisiaj nazwali. W potocznej świadomości sądzi się, że istnieje magia czarna i biała. Ta ostatnia była powszechnie akceptowana w czasach średniowiecza i renesansu, nawet przez Kościół, jako sztuka czynienia dobra. Podział na magię czarną i białą wziął się z celów, jakie przyświecać mogą temu, kto się tą wiedzą zajmuje oraz tego, do czego w magii dąży. Powszechnie się sądzi, że magia zajmuje się wpływaniem na ludzi i zniewalaniem ich, ale to nie jest celem tej wiedzy. Mag dokonując operacji magicznych czy wykonując przedmioty służące do celów rytualnych, dąży do pokonania własnej słabości, pragnie doskonalić się wewnętrznie. Celem magii jest, zatem takie działanie na otaczającym świecie, by spowodować rozwój, postęp i wyzwolenie z cierpienia i niewiedzy tych, którzy mają odwagę zajmować się tą trudną i niebezpieczną wiedzą.
Prawdy i legendy o magii
Źródłem magii ceremonialnej, czyli tej najbardziej dojrzałej i mądrej, jest starożytna Babilonia, jak i cała Mezopotamia, a zwł. Chaldeja i miasto Ur, ośrodek wiedzy magicznej i astrologicznej. Ci słynni mędrcy ze Wschodu, o których wspomina Nowy Testament to, ni mniej, ni więcej, jak właśnie magowie chaldejscy i astrolodzy, idący "za gwiazdą", czyli szukający wielkiej osobowości, jaka musiała się urodzić w czasie wielkiej koniunkcji w znaku Ryb, a chodziło oczywiście o Jezusa Chrystusa. Sam obrzęd Mszy Świętej w chrześcijaństwie, przejęty z kultury judaistycznej, jest wzięty z babilońskich obrzędów magicznych. Nawet scenografia, czyli ołtarz ofiarny, księgi, kadzidła, ornaty itd., są wzorowane na obrządku babilońskim, jaki Żydzi przejęli od Babilończyków w czasie niewoli. Gdy mówi się o magii czarnej, czyli "złej", to mamy do czynienia z jednostkami psychopatycznymi, które zawsze się znajdą w każdej kulturze. Ci, którym się marzy panowanie nad ludźmi nie powstrzymają się przed żadną metodą, by zdobyć władzę i wpływy. Zatem czarna magia to metoda zniewalania i podporządkowywania sobie innych ludzi do czysto egoistycznych celów, ale to nie ma nic wspólnego z magią, czyli dążeniem do wewnętrznej doskonałości i wiedzy. Ktoś, kto interesuje się magią wie, że istnieje zasada hermetyczna, mówiąca o tym, że każde nasze działanie ma swoją konsekwencję. Jeśli więc czyniłem zło, to ono wraca do mnie ze zdwojoną siłą, podobnie jest z dobrem. Dlatego taki mag, który pragnie wyłącznie zniewalać innych, odbierać im wolność, musi przepaść z kretesem. Można by zapytać, po co właściwie w naszym nowoczesnym, zindustrializowanym świecie jest potrzebna archaiczna wiedza o umarłej sztuce. W świecie racjonalnym, sceptycznym, logicznym nie ma miejsca na zabobony. Ale prawda jest nieco inna. Nie zdajemy sobie sprawy z tego, że magia ma się świetnie i wcale nie zaginęła. Została tylko przystosowana do współczesnej kultury. Objawia się wiarą w cudowną moc wszelkich medalików, przedmiotów, relikwii, wody z Lourdes, obrazków Świętych, maskotek, kamieni szlachetnych itd. Te powszechnie potępiane i wyśmiane zabobony w postaci pechowego piątku 13, przechodzenia pod drabiną, witania się przez próg, "złego spojrzenia"- czyli uroku, są jak najbardziej żywym przykładem myślenia magicznego. Ale nikt nie śmieje się z wiary w moc pozytywnego myślenia, które przynosi cudowne uzdrowienia, nikt nie potępia ziół, wyrosłych przecież z magii i jeszcze niedawno wyśmiewanych jako ludowe znachorstwo. Czy ktoś wie skąd się wziął pechowy piątek 13? Tego dnia, 13 października 1307 roku zakon Templariuszy został zlikwidowany i większość jego członków pojmało i spalono. Okazuje się, że magiczne formuły mają swoją żelazną logikę. Dzisiaj pewne techniki i rytuały z magii przejęła psychologia. Np. hipnoza, działanie na podświadomość, uwalnianie złego ducha nazywamy psychoterapią, ale w obu wydaniach działania te były skuteczne, są i będą. Współczesna magia ma więcej z technik rozwoju świadomości, np.: joga, zen, tarot, techniki pozytywnego myślenia, wizualizacje w leczeniu chorób. Dzisiejsza magia wypędza złe duchy przede wszystkim z naszej podświadomości: lęki, nerwice, psychozy, depresje, schizofrenie itd. Magia to przede wszystkim sztuka doskonalenia siebie, rozwoju świadomości, a tego człowiek zawsze będzie potrzebował, i dlatego magia nigdy nie zginie.
Prestiż magii wzrósł w piętnastym i szesnastym wieku w związku z pojawieniem się „magii naturalnej”, która nie uciekała się po pomoc do istot nadprzyrodzonych.
Magia naturalna bazowała na przeświadczeniu, że wszystko co jest częścią natury – ludzie, rośliny, zwierzęta, skały i minerały – przepełnione jest potężnymi, choć ukrytymi mocami nazwanymi „właściwościami okultystycznymi”. Na przykład kamienie szlachetne miały posiadać moc uzdrawiania chorych, wpływania na nastrój, a nawet sprowadzać szczęście. Do właściwości ziół należało uzdrawianie – czasem wystarczało jedynie zawiesić je nad łóżkiem chorego. Nawet liczby i kolory miały swoje ukryte własności. Magia naturalna uczyła, że rośliny i zwierzęta o podobnym wyglądzie maja takie same właściwości. Na przykład zioło zwane przez wzgląd na swe podobieństwo do skorpiona scorpius miało być skutecznym lekarstwem na ukąszenie pająków.
Jednak szczególne znaczenie w magii naturalnej miała także astrologia, ponieważ sądzono, iż wiele powiązań i sekretnych właściwości bierze się wprost od planet i gwiazd. Co więcej adept magii naturalnej musiał doskonale znać anatomię i zielarstwo.
Możliwość przywoływania duchów nigdy całkowicie nie odeszła w niepamięć. Między piętnastym a osiemnastym wiekiem w Europie pojawiły się wydawane w wielu językach sensacyjne ksiązki zwane czarnymi księgami (grimoires). Większość była anonimowego pochodzenia, lecz przypisywano je starożytnym autorom jak Mojżeszowi, Arystotelesowi, Noemu, Aleksandrowi Wielkiemu oraz biblijnemu królowi Salomonowi.
Początkowo ksiązki te rozprowadzano w sekrecie, ich posiadanie i korzystanie z nich było przestępstwem, jako że ksiązki te uczyły sposobów przywoływania duchów i demonów z odległej przeszłości.
Lecz już w siedemnastym wieku, ksiązki te stały się ogólno dostępne. Tak właśnie powstała magia rytualna, zwana także ceremonialną.
Od żaków po duchowieństwo, zarówno głęboko wierzących, jak i zwyczajnie ciekawi postępowali zgodnie z instrukcjami, aby przekonać się co się stanie.
Najpierw mag rysował na ziemi duży okrąg, w którym zapisywał magiczne słowa, święte imiona, symbole. Następnie wchodził do niego (co chroniło go przed przyzywanymi duchami) i wypowiadał zaklęcia, dzięki którym oczekiwany demon przybywał. Mag wypowiadał swoje życzenia i odsyłał go.
Zanim jednak to nastąpiło trzeba było tygodni, a czasem miesięcy żmudnych przygotowań. Czynności były niezwykle skomplikowane i łatwo było popełnić błąd.
Mojżesz (biblijny) - według Egipcjan najpotężniejszy mag Egiptu: czarami sprowadził na kraj plagi i wielkie nieszczęścia oraz za sprawa magii zwyciężył faraona i wyprowadził swój naród "z domu niewoli"
WRÓŻKA Z Endor (biblijna) - być może przodkini czarownic późniejszego
średniowiecza, doby odrodzenia i oświecenia palonych na stosie ku uciesze
chrześcijańskich diabłów. Na prośbę króla Saula wywołała ducha Samuela, aby ten
wyjawił mu przyszłość. Zagniewany duch spełnił prośbę swego następcy i
przepowiedział mu śmierć wnet po przegranej bitwie z Filistynami
Magia w prehistorii
Prehistoria to początkowy okres dziejów ludzkości do mniej więcej 3300 p.n.e., to znaczy do momentu, w którym przypuszczalnie wynaleziono pismo. Podstawowa
trudność w badaniu religii prehistorycznych stanowi brak źródeł pisanych. Badacze staja wobec
milczących zabytków przeszłości: kości, głazów ułożonych w szczególny sposób, grubo ciosanych figur kamiennych,
malowideł naskalnych, narzędzi i innych pozostałości, których funkcje i zastosowanie nie jest
łatwo rozszyfrować. Dla przykładu: siekierka może służyć do ścinania grubszych
gałęzi, ale może służyć także do rytualnego zabicia zwierzęcia ofiarnego, lub nawet
człowieka; znalezione ludzkie szczątki mogły należeć do kogoś, kto zmarł w czasie batalii, ale
mogły należeć tez do ofiary jakiegoś krwawego rytuału; naczynia mogą pełnić niezliczone funkcje tak w
życiu codziennym, jak i w czasie magicznych obrzadków lub religijnych swiat. Interpretacja tych obiektów
możliwa jest na drodze analogii. Znaleziska zostają umieszczone w kontekście, który
mógłby rzucić światło na ich pierwotne znacznie. Wyciągane wnioski maja jednak charakter hipotetyczny i
ulęgają zmianie w miarę rozwoju naszej wiedzy o najdawniejszej przeszłości. Badania archeologów i innych
naukowców dowodzą, ze początków magii możemy doszukiwać sie juz w epoce prehistorycznej.

Może wyglądało to tak: Jaskiniowiec po straszliwej burzy szukał schronienia.
Idąc znalazł odłamana gałąź, która została lekko przypalona od walnięcia pioruna w drzewo.
Gałąź upaprał błotem. Zaczął go oglądać z prawej i z lewej i - jak to sie
spodziewać po osobniku Malo rozumnym - dźgnął sie (najprawdopodobniej) w oko. Zdenerwowany
zaczął wymachiwać "patykiem" i "jakimś dziwnym sposobem" na końcu różdżki
zaiskrzył ogień. I tak została wynaleziona nie tylko różdżka, ale także ogień i pierwsze
zaklęcie, ale oczywiście jaskiniowiec nie zrozumiał, co właśnie zrobił. Po wielu latach to
zaklęcie nabrało normalniejszego kształtu. Historia oczywiście nie może być w stu procentach potwierdzona. W czasach najdawniejszych maja swój
początek wszelakie wierzenia religijne. Pozostałości po dawnych ludziach
wskazują na stosowanie rytuałów. Wtedy magia wyglądała troszkę inaczej, była integralna
częścią życia człowieka. Była powszechnie akceptowana i zdawano sobie sprawę z jej istnienia. Nie trzeba
było tego zjawiska ukrywać, tak jak to dzieje sie od średniowiecza do teraz.
Działo sie tak najprawdopodobniej dlatego, ze ludzie nie zdawali sobie z potęgi magii i ci, którzy sie
nią nie posługiwali nie mieli powodu, by sie jej bać.
Tworzenia Różdżki
Nad tworzeniem jednej różdżki schodzi magikowi wiele czasu. Jest to proces
wymagający bardzo wielkiej dokładności gdyż w przypadku pomyłki różdżka nigdy juz nie
zadziała poprawnie.
Wszystko zaczyna sie od źródła Sekretis znajdującego sie tam gdzie, co roku
przybywają z całego świata producenci różdżek. To wszystko osnute jest wielka tajemnica,
słyszano tylko, ze miejsce to nasycone jest tajemniczością. Podobno wygląda jak kraina
baśni, o jakiej nawet nam sie nie śniło. Niektórzy mówią nawet, ze jest to miejsce gdzie
świat miął swój początek, jednak czy to fakt czy legenda nie dane nam jest
wiedzieć.
Po odwiedzeniu tej cudownej krainy magik wraca z "przepisami" na nowe różdżki a
skąd je ma znowu możemy sie tylko domyślać. Niektórzy twierdza, ze po wypowiedzeniu magicznej
formuły jezioro mówi magikowi o wszystkim. Przejdźmy jednak do konkretów, otóż po powrocie do domu magik zbiera przy sobie najlepszych czarodziei, ministerstwa i nie tylko, którzy maja za zadanie
odszukać magiczne przedmioty i przynieść wskazane składniki. Kiedy juz otrzyma te wszystkie
niezbędne surowce, zwołuje do siebie najwybitniejszych magów, zajmujących sie
zaklęciami. W tym momencie dochodzi do najważniejszego zajęcia w tym całym procesie: czarodziejowi
zamykają sie na wiele tygodni w pięknych komnatach skąd nie wychodzą. Jedzenie
dostarczają im specjalnie do tego przeznaczeni słudzy. Zamknięci w komnatach czarodzieje
tworzą swe dzieło, które w przyszłości zabłyśnie w ręce niejednego czarodzieja.
Dzieło, które Bedzie czyniło dobro i zło, bo z tych dwóch rzeczy tak trudno
wyeliminować te druga.
Najpierw na odpowiednio wyrzeźbione "patyki", których sztuka jest tak kunsztowna, ze
żaden mugolski mistrz jej nie dorówna, rzuca sie najprostsze zaklęcia. Kolejnym etapem jest umieszczenie we
wnętrzu powstającej różdżki jej rdzenia. W jaki sposób jest tam umieszczany, to
również tajemnica. Potem zanurza sie je w złotym proszku zwanym Ben (z łac..) czyli dobrze. Po tym etapie
następuje dziesięciodniowe suszenie. Następnie rzuca sie na nie zaklęcia, które maja coraz
większa moc. I tak po wielu tygodniach gotowa różdżka pojawia sie w sklepie np. Pana Olivandera, po to by
zgłosił sie po nią w odpowiednim czasie, odpowiedni czarodziej.
Jednak na temat tego jak różdżka sama wybiera sobie właściciela, nie wiemy nic.
Mag, czarownik, szaman - osoba parająca sie magia. Stosuje różnorakie gesty,
zaklęcia, wypowiada inkantacje i wykonuje inne czynności rytualne mające dąć mu
władze nad silami nadnaturalnymi, które według jego przekonania dadzą mu moc zmiany
rzeczywistości. Także osoba pełniąca funkcje religijna polegająca na sformalizowanej i instytucjonalnej
więzi ekstatycznej z istotami nadludzkimi, duchami przodków, demonami lub bogami. Niektórzy magowie
odrzucają tradycyjne rytuały na rzecz technik zainspirowanych psychologia czy
LP.. Brak możliwości stwierdzenia powiązania miedzy zastosowanym środkiem a ewentualnym efektem powoduje jednak, ze
skuteczność działań magicznych i istnienie postulowanych przez nią sil nadnaturalnych pozostaje w sferze wiary.
Mag był kaplanem-astrologiem Zoroastryzmu, religii starożytnej Persji. Najbardziej znanymi z nich
SA niewątpliwie Trzej Mędrcy o których dowiedzieć możemy sie z Biblii w oryginale
SA to właśnie Magowie.
Ich pochodzenie wywodzi sie czasem (ze względu na nazwę) od członków
starożytnego plemienia Magów, wchodzącego w skład irańskiego ludu Medów
Czarodziej. Czarownica. czarownik. Wiedźmin. Czarodziejka. Magik. Zaklinacz. Wróżbita. Wiedźma. To tylko kilka wcieleń maga.
Mag to ktoś, kto uprawia magię – tę „prawdziwą” jak Labus Dumbledore, i tę niedoskonała, która tylko wydaje się być magiczna, jak rzucająca uroki wiejska czarownica i czarownik zdolny oswobodzić się z każdych pęt iluzjonista Harry Houdini.
Wyspy
Brytyjskie zamieszkują podobno rozmaite wiedźmy.
Niektóre to dobroduszne duchy łączone ze żniwami i przędzeniem, inne znowu to
kąśliwe osobniki, które gnębią - a nawet zjadają – ludzi. Jeszcze jeden rodzaj
wiedź odpowiada d
awnemu
duchowi natury odpowiedzialnemu za zmianę pogody i kształtowanie krajobrazu.
Jednak wszystkie mają trzy wspólne cechy; wszystkie są
kobietami, wszystkie są stare i wszystkie potwornie brzydkie. Zadawanie się z
wiedźmami w typie tych, które bywają w Dziurawym Kotle bywa często
niebezpieczne, jako że zwykle chodzą im po głowach same niegodziwości. W Anglii
najbardziej znaną wiedźmą jest Czarna Annis, jednooka kanibalka, o niebieskiej
skórze, długich białych zębach i żelaznych szponach. Mieszka podobno wśród
wzgórz Leicestershire, w jaskini, która wydłubała własnymi pazurami. Szkotom
bliższa jest Wiedźma Burz, pradawna celtycka bogini zwana również Cailleach
Bheare. Jak Czarna Annis ma niebieską twarz i jedno oko. Można ją rozpoznać
również po siwych włosach, przypominające stare, sękate konary, i szarej sukni w
szkocką kratę, którą niezmiennie nosi.Ma także czarodziejską różdżkę, którą co
roku po Halloween dotyka traw i zbóż,pokrywając je szronem.
Ze wszystkich słów na oznaczenie maga chyba żadne nie kojarzy się z większą władzą i mistrzostwem jak czarnoksiężnik. Czarnoksiężnik to o wiele więcej niż tylko twórca eliksirów – to ktoś, władający siłami natury. Wzburza sztormy przenosi góry, ciska piorunami, a bezwartościowe błyskotki przemienia w klejnoty. A przynajmniej czynili to niektórzy czarnoksiężnicy. Inne źródła podają, że czarnoksiężnik zajmuje się czarną magią, jest złym czarodziejem (jak Sami-Wiecie-Kto) o niezaspokojonej żądzy władzy i szkodzenia ludzkości.
Albus Dumbledore jest kwintesencja czarodzieja, i to pod wieloma względami.
Źródło słów
angielskiego wizard, „czarodziej”, oznacza „mądry”, i dyrektor Hogwartu z
pewnością umie udzielać przemyślanych rad i wychodzić obronna ręką
z trudnych
sytuacji. Jego czarodziejska
moc nie ma sobie równych, a powłóczyste purpurowe szaty, srebrna broda i
spiczasty kapelusz Dumbledor’a dopełniają wizerunku czarodzieja jaki wszyscy
znamy.
Szaman – to z perspektywy historycznej najstarszy rodzaj maga, plemienny czarownik. Szamani byli pierwszymi medykami, kapłanami i specjalistami od spraw nadprzyrodzonych.Początek ich działalności datuje się, na co najmniej trzydzieści tysięcy lat wstecz, a w wielu kulturach działają po dziś dzień. Do licznych obowiązków szamana należało uzdrawianie i wróżbiarstwo, utrzymywanie kontaktów z duchami zapewnianie zapasów jedzenia poprzez polowania, połowy i czary gwarantujące dobry urodzaj, odnajdywanie zagubionych przedmiotów i osób, odszukiwanie i identyfikowanie złodziei oraz ochrona wioski i udaremnienie zamysłów nieprzyjaciół. Szamani wykonywali amulety i talizmany, przeprowadzali rytuały i rzucali zaklęcia, a także znali się na leczniczych właściwościach ziół, roślin i minerałów. I to oni strzegli plemiennej tradycji, wiedzy i mitologii.
Najczystszą formę magii uprawiają czarodzieje i czarodziejki z mitów, legend i baśni. Mogą oni dokonać dosłownie wszystkiego, czego tylko zapragną. Niektórzy legendarni magowie posiadają ogromną wiedzę o eliksirach i urokach.
Od średniowiecza aż po wiek dziewiętnasty niemal każde europejskie miasto czy wioska miały swojego maga, który odgrywał rolę podobną do roli plemiennego szamana.
Do czarodzieja, mądrej lub znachora, jak nazywano wiejskich magów, zwracano się o pomoc w chorobie, proszono o wróżby i przychodzono ze wszystkimi innymi sprawami, z jakimi ludzie przychodzili do szamana. Jednak w odróżnieniu od szamanów lokalni czarownicy pracowali w zaciszu, nie pośród zgiełku publicznych ceremonii typowych dla plemiennej magii, i nawet jeśli zdarzało im się ubierać nieco dziwaczniej niż innym ziomkom, nie nosili zwierzęcych skór, nie wykonywali rytualnych tańców ani nie wpadali w trans. Wszelako wiele ich praktyk było podobnych do praktyk szamańskich. Znali się bowiem na ziołolecznictwie korzystali z uzdrawiających zaklęć, przygotowywali amulety, talizmany i eliksiry miłosne. W
mniejszych wioskach służyli jako medycy, a nawet weterynarze. Niektórzy mieli podstawowe pojęcie o astrologii, chiromancji i interpretacji snów. Według niektórych legend wiejscy magowie uczyli się fachu od elfów.
Michał Sędziwój
(1566-1646) w siedemnastowiecznej Europie był bardziej znany jako -Sendivogius
Polonus. Nazywano go również i to częściej "księciem alchemików", był postacią
godną pamięci.
Prawdopodobnie pochodził z okolic Nowego Sącza i tam właśnie pobierał pierwsze
nauki. Był bardzo zdolnym i skorym do nauki dzieckiem. Jednak nie interesowały
go wówczas tak znane i cenione zawody jak sędzia czy lekarz.
Jego marzeniem było posiąść sekret "kamienia filozoficznego", a także
zamienianiem metali nieszlachetnych w złoto.
Po śmierci swojego ojca odziedziczył spory majątek. Postanowił że wyruszy w
podróż po Europie. W czasie tej podróży, odwiedzał wielu światowej sławy
alchemików. Pewnego dnia w czasie jego długiej i wyczerpującej podróży,
wydarzyła się mu przygoda, która wywarła trwały wpływ na jego dalsze losy.
Przejeżdżając przez Saksonię, uwolnił z wiezienia Sethona - włoskiego alchemika.
Który trafił do aresztu ponieważ księciu Christianowi, który był bardzo chciwy,
nie chciał zdradzić tajemnicy zamiany ołowiu w złoto. Za to został wtrącony do
wiezienia i torturowany w okropny sposób. Dowodem wdzięczności, za uwolnienie go
od tortur, których nie szczędzili mu królewscy oprawcy, nasz alchemik otrzymał
wyjątkowy prezent - uncję proszku. Jednak nie był to zwykły bezwartościowy
proszek, ów proszek miał zdolność przemienienia kilograma ołowiu w czyste złoto.
Niestety niedługo po tym Seton zmarł. Zostawił w spadku wszytko co posiadał, w
tym swoją młodą żonę Weronikę.
Sędziwój szybko poślubił wdowę po sławnym alchemiku, i udał się z nią w podróż
do Czech. Rudolf II, obecny król Czech, interesował się magią, alchemią i
astrologia. Pewnego dnia Sendivogius , wrzucił do kotła kawałek ołowiu, i
zmieszał z cudownym proszkiem który otrzymał w darze. Po chwili zamiast ołowiu
wyciągnął sztabkę złota. Król był zachwycony, postanowił ten czyn uwiecznić na
sklepieniu.
Niedługo potem Sędziwój , postanowił wyruszyć w dalszą podróż, tym razem do
Wirtembergii. Ówczesny władca Fryderyk III, był znany z tego że lubił otaczać
się wielkimi alchemikami, a nasz rodak właśnie do nich należał. Miał on
niewątpliwie nadzieje, że dzięki temu udam mu się wreszcie napełnić swój pusty
skarbiec dukatami. Na dworze króla Michał, z powodzeniem demonstrował swoje
zdolności. Jednak Mühlenfels, dotychczasowy faworyt władcy, zazdrosny o
splendory spływające na Sendivogiusa, pojmał go. Zniszczył wszytko co dostał w
darze, i zabrał mu to co było dla niego najważniejsze - cudowny proszek. Przy
pomocy swojego pomocnika, udało mu się wydostać z lochów, do jakich wtrącił go
Mühlenfels. Dowiedział się o tym król i surowo ukarał sprawcę zajścia. Za
wszelka cenę Fryderyk III, chciał załagodzić całą nieprzyjemną sprawę. Nadał
naszemu alchemikowi, tytuł barona Serübau i dobra Leiningen, które wkrótce potem
sprzedał by mieć na dalszą podróż.
Zmęczony ciągłymi podróżami wrócił do miasta swojej młodości - Nowego Sącza.
Stamtąd udał się do Warszawy na dwór - Zygmunta III Wazy. Jednak jego
alchemiczne próby nie dawały upragnionych efektów. Do śmierci pisał dzieła
alchemiczne, jednak nigdy tak naprawdę nie udało mu się posiąść sekretu kamienia
filozoficznego. śmierć zabrała go pewnej nocy w 1646. Od tego momentu krąży wiele
legend z jego udziałem. Których autentyczności nie można do dnia dzisiejszego
podważyć.
Ludzie uważają, że można spotkać jego zjawę która kroczy w uniwersyteckiej todze
z wysoko podniesioną głową przez rynek swojego rodzinnego miasta, i rzuca przy
tym na około siebie bezdźwięcznie złote monety. Powiadają iż gdy ktoś w noc
sylwestrowa spotka zjawę, będzie miał wiele szczęścia w nowym roku, o ile serce
nie odmówi mu posłuszeństwa.
Jeśli będziecie kiedykolwiek spędzać sylwestra w Nowym Sączu, nie zapomnijcie
przed północą wybrać się na spacer przez rynek miasta. Może wam uda sie zobaczyć
postać "księcia alchemików" i sypnie wam pod nogi dukaty - na szczęście w Nowym
Rok
Fatalne Jędze, był to
swojego czasu najpopularniejszy zespół w Świecie Magii. Byli oni idolami wielu
nastolatków. Pierwsza książkowa wzmianka o Fatalnych Jędzach jest dość
intrygująca: „Harry nie miał pojęcia, kim lub czym są Fatalne Jędze, bo nigdy
nie miał dostępu do radia czarodziejów, ale z dzikiego podniecenia, jakie
wywoływała ta pogłoska wśród słuchaczy Cr (Czarodziejska Rozgłośnia
Radiowa), wywnioskował, że musi to być jakaś słynna grupa muzyczna”.
Kilkadziesiąt stron dalej domyślamy się, że jest to prawdopodobnie czarodziejska
kapela rockowa: „Teraz, wśród burzy oklasków, na podium wkroczyły Fatalne Jędze,
wszystkie nadzwyczaj owłosione i ubrane w czarne szaty, malowniczo porozdzierane
i postrzępione”.
Skład zespołu:
# Herman Wintringham (1974). Lutnia.

# Kirley Duke (1971). Gitara.
# Gideon Crumb (1975). Dudy.
# Donaghan Trameltt (1972). Gitara.
# Myron Wagtail (1970). Lider i wokalista.
# Orsino Thruston (1976). Bębny.
# Heathcote Barbary (1974). Gitara.
# Merton Graves (1978).
Wiolonczela.
ako obszar ochronny, gdzie
źle moce nie maja żadnego dostępu. Krąg, jak i pozostałe symbole, obecny jest we wszystkich kulturach. Na obrysie
kręgu budowano budowle mieszkalne i sakralne. Najprawdopodobniej ma to związek z mitycznym wrzecionem czasu
snującym nic ludzkiego przeznaczenia, należącym do królowej Omfale. Słowo "cyrkiel"
oznaczające krąg pochodzi od imienia czarodziejki Kirke (Circe) z Odysei Homera. W
kręgu odbywane były sady plemienne, narady, i to zarówno wśród plemion
słowiańskich, jak i np. wśród Indian. Na płaszczyźnie czysto fizycznej
zakreślamy krąg pokazując, ze to miejsce jest nasze. Ma to odzwierciedlenie np. w zabawach
dziecięcych. Krąg to również słonce. Okrągły Stul z legendy o królu Arturze tez
miął wymowę magiczna, nikogo nie wywyższał, wszyscy siedzieli jeden obok drugiego.
znak ochronny stawiany
był np. na polach, gdzie miął zapewnić obfite zbiory, i ochronić przed szkodnikami.
Często umieszczano na nim figurę ukrzyżowanego króla, złożonego w ofierze. Plemiona
afrykańskie stosowały skrzyżowane gałęzie jako ochronę przed złymi duchami.
Skrzyżowane np. włócznie broniły dostępu do władcy, czy do domostw. Krzyż
występuje również w starogermańskich znakach runicznych. Tzw. swastyka, złamany
krzyż to znak określający słonce, używany przez plemiona indiańskie.
Z kolei mistycy pitagorejscy uznali pentagram za symbol
doskonałości, kojarząc go ze zdrowiem i życiem. Pentagram to również symbol 5 ran Chrystusa ? po 2 na nogach i rekach, oraz rana
w boku. Uznany został za symbol prawdy i religijnego mistycyzmu. Świadczyć o tym
może nazwanie pentagramu Gwiazda Trzech Króli i Gwiazda Betlejemska. Dopiero
Święta Inkwizycja uznała pentagram, a zwłaszcza jego odwrócona wersje za znak mocy
szatańskich, kojarząc jego odwrócona wersje z wizerunkiem Glowy koźla, bądź diabla Bafometa. Mieli go rzekomo
czcić Templariusze. Podział na dobre i źle pentagramy przyjął sie za sprawa
byłego księdza, Alphonse Luisa Constans, bardziej znanego jako Eliphas Levi,
członka Zakonu Złotego Brzasku.
heksagram sięgają Az po daleki Wschód, gdzie znany
był jako Wielka Jantra, w tantryzmie i hinduizmie. Stanowił on tam polaczenie pierwiastka kobiecego z
męskim, był symbolem seksualnego zjednoczenia. Żydzi zaś zaczerpnęli go z pełna
świadomością jego seksualnej wymowy. Heksagram, jakkolwiek by o nim nie mówić, to polaczenie dwóch pierwiastków. Polaczenie przeciwstawnych
żywiołów, obecne w wielu kulturach, to najkrócej mówiąc odpowiednik znaku jin-jang, polaczenie
przeciwieństw i panowanie nad nimi."" Polaczenie bieli i czerni, dobra i zła. To
również polaczenie seksualności kobiecej i męskiej. Dwa zachodzące na siebie pionowo
trójkąty równoboczne, skierowane ku sobie wierzchołkami, stały sie symbolem judaizmu,
SA obecne nawet na fladze Izraela. To polaczenie pierwotnych sil symbolizuje tzw. ?jedność w
dwoistości?. Na poziomie duchowym heksagram jest symbolem równowagi,
zrównoważonej boskości w człowieku.
Pierścienie Mocy
- u wikingów pierścień był potężnym symbolem mocy, szczęścia i sławy. Ten dar honorowy, rodzaj monety obiegowej, bywał czasem królewskim klejnotem rodzinnym, jak szwedzki Swiagriss. Magiczne pierścienie w mitologii germańskiej były również symbolami przeznaczenia, a w najbardziej posępnym wariancie, symbolem zagłady. Słynnym przykładem takiego pie
rścienia był pierścień Andwariaut, który
złamał życie wielu istotom. Innym pierścieniem przynoszącym zagładę był Domhring
Thora,
krąg kamiennych posągów otaczający słup kaźni przed świątynią tego boga. Domhring symbolizował nieuchronność kary. Znacznie bardziej radosną, niemal
bajkową naturę miał zdumiewający Draupnir należący do Odyna. Co osiem nocy
tworzył dziewięć podobnych złotych pierścieni. Podobną naturę miał Pierścień
Przysięgi Thora, symbol uczciwego współzawodnictwa i dobrej wiary. Pierścienie
herosów zawsze przynosiły bogactwo i potęgę, ale nie zawsze dawały szczęście,
czasem stawały się nawet powodem tragedii, budząc chciwość. Czyste pierścienie
Orthnita, Wolfdietricha i Dietricha były symbolami kręgu mocy i wiecznej sławy.
Godryka i
Upper Flagley, dlatego te trzy wioski czarodziejów ucierpiały najbardziej
podczas walk. w Gobliny specjalizowały się w cennych rzeczach, one je
kochały. Wydobywały złoto, rubiny, diamenty i inne kamienie szlachetne.
Gobliny były również świetne w robieniu różnego rodzaju broni. Miecz Godryka
Gryffindora został wykonany przez goblinów. Oczywiście przed Pierwszym
Powstaniem Goblinów wszystkie cenne rzeczy, które wytwarzały gobliny szły do rąk
czarodziejów po czym zostawały zazwyczaj sprzedawane lub dawane w prezencie,
ważne jest to że czarodzieje na tym zarabiali, a gobliny nie. Gobliny znane są z
ich chytrości dlatego tak bardzo kochają cenne rzeczy. Nie wiadomo do końca
dlaczego gobliny postanowiły uwolnić się z niewoli, znane jest nam tylko kilka
powodów. Jednym z nich jest właśnie to że gobliny są chytre i kochają swoje
rzeczy. Nienawidziły czarodziei za to że wszystko im zabierali. Kolejnym powodem
mogło być to że gobliny były zmuszane do ciężkiej pracy w domach czarodziejów.
Jeszcze jednym i chyba najważniejszym powodem była różdżka! Gobliny kochały
cenne rzeczy. Wyobraź sobie ile cennych rzeczy mógłbyś mieć dzięki różdżce! Sama
różdżka jest czymś cennym i unikatowym. Nie ma drugiej takiej samej, każda jest
inna. I co najważniejsze! Mogą ją mieć tylko czarodzieje. Gobliny zawsze chciały
posiadać różdżki, z tą sprawą zgłosiły się do Rady Magów już kilka razy(
pierwszy raz w 1532). Wszystkie wnioski goblinów zostawały oddalane, a gobliny
które podpisały wniosek karane przez swoich właścicielów.Pierwsze Powstanie
Goblinów zaczęło się 5 Czerwca 1612 roku. W noc przed powstaniem gobliny uciekły
od swoich właścicieli i schowały się w różnych miejscach w wioskach. Chowali się
w koronach drzew, w ściekach, w koszach na śmieci itp. Kiedy nastał 5 czerwca do
Rady Magów został wysłany przedstawiciel goblinów z 10 uzbrojonymi goblinami.
Przedstawili radzie swoje wnioski i powiedzieli że jeśli nie zostaną spełnione
rada bardzo tego pożałuje. niestety, kiedy gobliny przedstawiły im podp
unkt 2.3
"Od 7 Czerwca 1612 roku wszystkie gobliny będą miały prawo używać różdżek
tworzonych przez ludzi. Również czarodzieje zobowiązani są przedstawić im tajne
sekrety tworzenia różdżek." jeden z czarodziejów tam obecnych nie wytrzymał i
zaklęciem "Avada Kedavra" zabił przedstawiciela goblinów. Pozostałe tam gobliny
wpadły w szał. Dwóch z nich rzuciło się na ów czarodzieja i ucięło mu głowę.
Pozostali rzucili się na innych. Na tym spotkaniu rady zginęło 6 czarodziejów, 4
zostało rannych. Zginęło tam 5 goblinów a 1 został ranny. Wiadomość o śmierci
przedstawiciela goblinów bardzo szybko rozniosła się po świecie magicznym.
Gobliny miały plan działania i wiedziały co robić 17 gobliny wyszły na ulice.
Ich początkowym planem było zajęcie ważnych budynków czarodziei. Gobliny ze
wszystkich wiosek czarodziei zaatakowały ratusze. Najbardziej zdemolowany był
ratusz w małej wiosce czarodziejów Hogsmeade. Gobliny, które tam były
zaatakowały z Nienacka zabijając wszystkich, którzy znajdowali się w ratuszu.
Liczba goblinów w Hogsmeade była tam wielka 2 Lipca cała wioska należała do nich
a czarodzieje pracowali dla goblinów. To samo stało się z Doliną Godryka 23
Sierpnia. Połowa wiosek czarodziejów została podbita w 3 miesiące. Tylko Londyn,
gdzie mieszkało bardzo dużo czarodziejów został nienaruszony. Gobliny próbowały
podbić Rade Magów ale skończyło się to dla nich dość źle, około 230 goblinów
zginęło. W końcu 13 Września 1612 roku czarodzieje wysłali swojego
przedstawiciela do goblinów. Czarodzieje zgodzili się aby gobliny nie pracowały
już dla nich, a ich cenne rzeczy były juz sprzedawane przez goblinów. Razem w
całym powstaniu zginęło 2500 goblinów i 3450 czarodziei.
Drugie Powstanie Goblinów odbyło się w Egipcie 26 Maja 1623 roku. Gobliny zawsze miały tam
prawa podobne do czarodziei, ale nadal nie mogli posiadać różdżek. W Egipcie
powstał pierwszy bank goblinów nazwany "Bank Gringotta". Czarodzieje z całego
świata wpłacali
tam swoje pieniądze. Po dość długim okresie, 5 miesięcy, jeden
czarodziej zwany Lucius Snick z Wielkiej Brytanii odkrył że gobliny kradły złoto
czarodziejów. Czarodzieje z Egiptu postanowili pozbyć się goblinów raz na
zawsze. Wypędzili ich z banku i przejęli nad nim kontrole, tym samym zarobili na
tym dość dużo złota. Gobliny zdenerwowały się i urządziły powstanie. Postanowiły
zająć główne miasto, w którym znajdował się bank zwane Tebami. Gobliny rządziły
miastem jak chciały przez 2 tygodnie i 3 dni. Po dwóch tygodniach i trzech
dniach do miasta przybyli czarodzieje z Niemczech, Anglii, Belgii, Hiszpanii i
Polski aby pomóc czarodzieją z Egiptu. Po dwóch dniach powstanie goblinów
zostało zniszczone. gobliny przeprosiły za swój czyn i oddały całe złoto, które
skradły. Podpisały również pakt zwany "Paktem Złotego Egiptu" że nigdy nie będą
żądać różdżek, złota czarodziejów i nie będą robić powstań. Od tamtego dnia
gobliny żyją w zgodzie z Egipskimi czarodziejami.

Lord Voldemort – potężny czarnoksiężnik z serii powieści J.
K. Rowling o Harrym Potterze, przywódca śmierciożerców.
Naprawdę nazywa się Tom Marvolo Riddle, urodził się w 1926 roku. Przez
czarodziejów, bojących się jego imienia, nazywamy jest Tym, Którego Imienia Nie
Wolno Wymawiać lub "Sam-Wiesz-Kto" a przez śmierciożerców Czarnym Panem. Jego
matka, Meropa Gaunt, z pochodzenia była czarodziejką, a ojciec - Tom Riddle -
mugolem, którego później Tom własnoręcznie zabił. Tak więc sam Voldemort jest
pochodzenia półkrwi. Matka Voldemorta podała Tomowi Riddle'owi napój miłosny. Po
jakimś czasie zaprzestała podawania napoju myśląc że ojciec Lorda Voldemorta po
tak długim czasie naprawdę się w niej zakocha, ale Tom Riddle uciekł od niej i
nigdy nie wrócił. Matka Toma zmarła godzinę po porodzie w sierocińcu. Tom
wychowywał się w nim do momentu wizyty Albusa Dumbledore’a, który przyniósł mu
list z Hogwartu – elitarnej akademii dla czarodziejów.Voldemort zaraz po tym ,
jak dowiedział się , że jest czarodziejem , zapytał Dumbledore'a czy to jego
ojciec był czarodziejem . Nie chciał dopuścić do siebie myśli, że jego matka,
która umarła w tak dziwny, mugolski sposób i zostawiła go w mugolskim
sierocińcu, mogła być czarownicą . Chciał myśleć, że to jego ojciec był
czarodziejem . Riddle zauważył w sierocińcu, że może sprawić, aby osobom, które
go denerwują, mogły dziać się straszne rzeczy . Był całkowicie przygotowany na
to, aby uwierzyć w to że jest ,,wyjątkowy".
Naukę w Hogwarcie rozpoczął w wieku jedenastu lat. Nie wiadomo, kiedy odkrył, że
jest potomkiem Salazara Slytherina, jednego z założycieli Hogwartu. Interesował
się jednak czarną magią, co umożliwiło mu odkrycie i otworzenie Komnaty Tajemnic
w czasie piątego roku nauki. Za jego sprawą spetryfikowanych zostało kilkoro
uczniów Hogwartu, a jedna uczennica zginęła. Winą za te wydarzenia niesłusznie
obarczono Rubeusa Hagrida, który został za to usunięty ze szkoły. Riddle'owi,
który był prefektem i wzorowym uczniem, łatwo było przekonać grono pedagogiczne,
że to Hagrid, miłośnik wszelkiego rodzaju bestii, jest odpowiedzialny za ataki.
W tym czasie tylko jedna osoba, Albus Dumbledore, nie dała wiary wersji Riddle'a.
W Voldemorcie od dawna wzbierała nienawiść do mugoli za to, że ojciec porzucił
rodzinę, po tym gdy dowiedział się, że jego żona jest czarownicą. Jeszcze w
Hogwarcie zaprojektował sobie nowe nazwisko – Lord Voldemort. Przypuszcza się,
że "Voldemort" jest zlepkiem francuskich słów i oznacza "uciekać od śmierci".
Po ukończeniu nauki rozpoczął poszukiwanie osób, które poparłyby jego ideę i
pomogły mu w wyeliminowaniu mugoli. W niedługim czasie znalazł garstkę
popleczników, śmierciożerców. Dla światów czarodziei i mugoli nastały ciężkie
czasy – każdego dnia ginęli niewinni mugole, a także czarodzieje, którzy nie
chcieli stanąć po stronie Voldemorta. Wspólnie ze śmierciożercami wymordował
jedne z najstarszych i najzacniejszych czarodziejskich rodów. Był bezkarny,
ponieważ nikt nie mógł go pokonać. Jedyną osobą, przed którą czuł respekt, był
Albus Dumbledore - dyrektor Hogwartu, który już w czasach szkolnej kariery
Riddle’a nie darzył go zaufaniem. Dumbledore założył organizację zwaną Zakonem
Feniksa, mającą na celu zwalczanie Voldemorta i śmierciożerców.
Swoją potężną moc utracił niespodziewanie w Halloween 1981 roku. Zabił Lily i
Jamesa Potterów, jednak nie potrafił zabić ich rocznego synka, Harry’ego,
którego – jak okazało się po latach – ochroniła matczyna miłość, tzw. "tarcza
obronna". Śmiercionośne zaklęcie odbiło się od Harry’ego i ugodziło w Voldemorta,
który stracił ciało. Przetrwał dzięki temu, iż wcześniej stworzył na własny
użytek horkruksy. Po utracie ciała ukrywał się do czasu, aż nadarzy się okazja
odzyskania go.
Pierwszy raz spróbował tego dokonać w 1991 roku, starając się wykraść Kamień
Filozoficzny, mogący wytworzyć Eliksir Życia. Wstąpił w ciało Slatera Quirrella,
jednego z hogwarckich profesorów, mogących dostać się do Kamienia. Przeszkodził
mu Harry Potter.
Kolejna okazja nadarzyła się w 1992 roku, gdy za sprawą Ginny Weasley, uczennicy
Hogwartu, stopniowo odzyskiwał ciało – Ginny zwierzała się w starym dzienniku
Riddle’a ze swoich trosk, a ten hipnotyzował ją i powoli „wysysał” z niej życie.
Jego plan nie powiódł się za sprawą Harry’ego Pottera, który zniszczył dziennik,
będący jednocześnie jednym z horkruksów stworzonych przez Voldemorta.
Nad każdym domem, w którym śmierciożercy lub sam Voldemort zabił kogoś pojawiał
się Mroczny Znak. Znak ten wyczarowuje się zaklęciem Morsmordre. Znak wygląda
następująco : "czaszka, złożona z elementów, które przypominały szmaragdowe
gwiazdy... spomiędzy szczęk wysuwał się jak język wąż" (Czara Ognia str. 139)
Znak został wyczarowany na niebie w Czarze Ognia podczas Mistrzostw Świata w
Quidditcha. Znak pokazuje się też na przedramionach zwolenników Voldemorta.
Ostatecznie ciało udało mu się odzyskać w 1994 roku, przy pomocy Petera
Pettigrew, jednego z dawnych śmierciożerców. Pettigrew ukrywał się przed
czarodziejami, a po zdemaskowaniu odszukał Voldemorta, aby ten go chronił.
Voldemort wykorzystał starożytną magię, aby odzyskać ciało. Reaktywowano także
Zakon Feniksa, który działał jednak w ukrytym domu, bez akceptacji Ministerstwa
Magii, które nie dało wiary temu, że Voldemort powrócił. W ten sposób Voldemort
miał rok, aby spokojnie działać, poszukiwać pozostałych przy życiu
śmierciożerców, przeciągnąć na swoją stronę dementorów i rasy nieakceptowane
przez czarodziejów (np. olbrzymy czy wilkołaki), a także obmyślić plan na
kolejne lata.
Wykorzystując zamęt w społeczności czarodziejów podzielonej na tych, którzy
uwierzyli w jego powrót i na tych, którzy nie dawali temu wiary, Voldemort
skrupulatnie odbudowywał swoją armię i działał w podziemiu (w 1996 r. miał już
po swojej stronie olbrzymów i dementorów). W czerwcu 1996 r. pojawił się w
Ministerstwie Magii, gdzie jego śmierciożercy mieli wykraść dotyczącą go
przepowiednię. Doszło tam do nierozstrzygniętego pojedynku między nim a
Dumbledorem oraz do zniszczenia przepowiedni i pojmania większości
śmierciożerców.
SE-OZYRYS
Czarodziejem był Egipcjanin Se-Ozyrys, który w dzieciństwie pokonał ducha Ba,
złośliwego etiopskiego czarnoksiężnika. Węża, którego nasłał nań Etiopczyk,
Se-Ozyrys zamienił w robaka. Wygonił ciemność, jaka zstąpiła na Egipt za sprawą
tamtego, i przywrócił swemu krajowi płomienną materię, raz na zawsze pozbywając
się ducha czarnoksiężnika.
WERGILIUSZ
Niektórzy twierdzą, że rzymski poeta Wergiliusz był czarodziejem. Nie można mu
odmówić wielkiego kunsztu pisarskiego, ale jako czarodziej miał raczej mierne
osiągnięcia. Jedyne jego znaczące dokonanie to magiczny talizman. który bronił
jego rodzinnego miasta przed nieprzyjemną plagą krwiożerczych pijawek.
AGRIPPA
Niemiecki lekarz, filozof i alchemik Henryk Korneliusz AGRIPPA von Nettesheim
parał się najróżniejszymi zajęciami, napisał też książkę o czarodziejstwie
zatytułowaną "Filozofia Okulant". Gardząc niepewnymi, próżnymi naukami, dobrze
zaczął, ale nie przyjmował do wiadomości istnienia niewidzialnych duchów,
utrzymywał zaś, że czary są dziełem "sił planetarnych". Jego nauki były raczej
teoretyczne, nie ma pewności co do tego, czy rzeczywiście próbował przywoływać
duchy.
PARACELSUS
Ten niemiecki lekarz, filozof i alchemik również uważany był za czarodzieja,
podobno nawet w Konstantynopolu uzyskał kawałek prawdziwego kamienia
filozoficznego. W rzeczywistości jednak daleko bardziej interesowały go
właściwości minerałów i możliwości ich pozyskiwania oraz leczenie chorych
preparatami chemicznymi, przygotowywanymi w laboratorium. Paracelsus
niewątpliwie zdziałał dla ludzkości wiele dobrego, ale czarodziejem z całą
pewnością nie był.
Czasy średniowiecza - wiara w gusła i czary jest tak dawna jak ludzkość. W
pewnej formie przetrwała ona po dzień dzisiejszy. W znachorów, w kabałę i
pasjanse wierzyli politycy, wojskowi, a nawet duchowni. Przeróżni astrologowie,
jasnowidze, chiromantki, obiecywały za parę złotych odkryć przyszłość w
najbardziej dokładnych szczegółach. Tępieniem czarownic zajmowali się już w
początkach XIII wieku, sędziowie trybunałów Inkwizycji. Im więcej wysiłku
wkładali w swoją pracę, tym mniej było z niej pożytku, ponieważ ilość czarownic
nie zmniejszała się lecz zwiększała. Współczesne prawo, urzędy i sądy patrzą na
czarownice jak na oszustki albo na osoby chore, natomiast członkowie trybunałów
Inkwizycji wierzyli, że czarownice sprowadzają klęski elementarne np.: ulewy.
Wierzono, że czarownica może zepsuć nabiał, mordować dzieci, aby wytworzyć z
nich maść czarodziejską i tym podobne niedorzeczności. Wiara w to, że czarownica
to zły demon, dyktowała im najpotworniejsze wyroki jako akt zemsty za
nieszczęścia które spadły na ludzi.
Prawo niemieckie, zawarte w "saksonie", przyjęte również w Polsce postanawiało:
"Każdy chrześcijanin, który jest heretykiem lub trudni się czarostwem, lub
truciem ma być na stosie spalony".
Wiarę w istnienie czarów i czarownic ugruntował papież Innocenty VIII.
Stwierdzał on, że wiele osób zapominając o zbawieniu duszy i wierze katolickiej
wdaje się w kontakty z demonami, co prowadzi do wielu zniszczeń za pomocą
czarów: giną nowo narodzone dzieci, na polach nie ma plonów. Ksiądz Piotr Skarga
napisał wiele słów o czartach, czarnoksiężnikach i czartowskich służebnicach. W
roku 310 Żyd, czarownik Ambro wprowadził rozmowę z papieżem Sylwestrem I. Żyd
kończąc rozmowę szepnął w ucho woła jakieś magiczne słowo, pod wpływem którego
wół ryknął i zdechł. Żyd z dumą powiedział, że papież nie jest zdolny uczynić
takiego cudu. Papież zaproponował Żydowi aby swoją mocą przywrócił życie wołowi,
niestety Żyd nie potrafił tego uczynić. Wtedy papież wezwał imię Boże, rozkazał
aby wół wstał i tak się też stało. Widząc to Rzymianie przyznali zwycięstwo
Sylwestrowi I, a Żydzi wszyscy przyjęli świętą wiarę.
Skarga, opisuje żywoty dwóch Makarych. Jeden z nich, to cudotwórca, który
przywrócił kobiecie klacz zamienioną w ludzką postać. Drugi znalazł lekarstwo na
kłopoty z cielesnymi pokusami, które go dręczyły. Przez 6 miesięcy siedział przy
błocie w bagnistej puszczy, gdzie kąsały go komary. Ks. Skarga pisze też dziwne
historie o świętych, którzy nosili swe ścięte głowy.
O czary obwiniano kobiety wiejskie i miejskie, do dnia dzisiejszego nieznane są
wypadki obwinienia szlachcianek. Proces sądzenia przeprowadzany był przez władze
gromadzkie tj. wójta i siedmiu przysiężnych. Przebieg takich procesów, oraz
opisy tortur, liczbę ofiar można było ustalić na podstawie aktów i ksiąg
sądowych wiejskich i miejskich. Były trzy sposoby przeprowadzania procesu
przeciw czarownikom:
- gdy ktoś przed sędzią oskarży kogoś o występek czarostwa, obiecując go dowieść
i zapisuje się na poniesienie kary na wypadek nie udowodnienia występku,
- gdy ktoś donosi o czarownicy, nie zobowiązuje się przeprowadzić dowodu, ani
nie skarży formalnie lecz mówi, że donosi z żarliwości religijnej,
- przez inkwizycje, kiedy nie ma nikogo, który by skarżył, lecz w jakimś mieście
lub wsi szerzy się plotka, że są czarownice,
Są trzy rodzaje czarów:
- SPECIES DIVINATORIA - rodzaj czarowników którzy wróżą o przeszłych i
przyszłych rzeczach. Są to nekromantycy i czarnoksiężnicy,
- SPECIES AMATORIA - dla amatorów w celu nakłaniania niewiast i mężczyzn do
lubieżności,
- SPECIES VENEFICA (MAZEVICA) - najszkodliwszy czar z którego wynikały
nieszczęscia, choroby i śmierć.
Przyznanie się oskarżonej do czarów to najznakomitszy dowód winy, aby ten dowód
uzyskać poddawano oskarżoną torturą. Zanim jednak torturowano, czarownice
poddawano próbą. Było pięć prób:
- próba łez - istniał przesąd, że czarownica, nie uroni jednej łzy. Sędzia
zaklinał podejrzaną na łzy Jezusa Chrystusa, które za zbawienie wylewał na
krzyżu. Wtedy jeśli była winna nie płakała, a niewinna wylewała łzy,
- próba szpilkowa - polegała na wygoleniu włosów na całym ciele. Wierzono, że
jeżeli się czarownicę "odwłosi" diabeł przestaje mieć nad nią moc. Wtedy szukano
znamienia w postaci plamy i w to miejsce wkłuwano szpilkę. Krew z tego miejsca
nie ciekła,
- próba ogniowa - pytano się oskarżonej czy jest gotowa nieść rozpalone żelazo.
Próba rzadko stosowana.
- próba wodna - kobiety zaprowadzano nad staw lub rzekę, rozbierano do naga
wiązano je w tzw. "kozła" i wrzucano do wody. Jeżeli wrzucona tonęła była
niewinna, jeżeli pływała była czarownicą.
- próba wagowa - był przesąd, że czarownice są lekkie jak pierze. Jeżeli kobieta
ważyła mniej niż mówił przepis była winną,
Torturowanie i palenie czarownic praktykowane było w Polsce we wsiach
klasztornych i szlacheckich.
Odtrutką na czary niewiast - czarownic były sztuczki Kuglarskie, a często
praktyki oparte na wielkim doświadczeniu i obserwacji zjawisk naturalnych. A oto
przykłady czarów i czarownic w Polsce:
- Sąd w Turku skazał Annę Jedynaczkę i Annę Bogdankę na spalenie na stosie, bo
były w przymierzu z diabłem, zaś w 1664 roku skazał na spalenie Agnieszkę
Podgolonkę.
- W roku 1645 w Poznaniu spalono żywcem Reginę Borożkę, gdyż zeznała, że
spółkowała z diabłami.
- W roku 1721 w Poznaniu ścięto Andrzeja Bocheńskiego, ponieważ podpisał grograt
własna krwią diabłu,
Tego typu przykładów można podawać jeszcze bardzo dużo, gdyż na podstawie tej
ksiażki możemy stwierdzić, że w Polsce było całe mnóstwo czarownic i
czarowników.
Magia w starożytnym świecie budziła u ludzi lęk. Nawet ci, którzy nie mieli o niej pojęcia, bali się iż za pomocą czarów ktoś im zaszkodzi. Jeśli polityk wygłaszający mowę, nagle stracił wątek zdarzenie to przypisywano rzuconej na niego klątwie. Nic dziwnego, że magia napawała ludzi takim lękiem. W starożytnych czasach krążyły legendy o takich czarownicach jak Erikto, która do przygotowywania swych eliksirów miała używać części ludzkiego ciała, wrogów grzebać żywcem, a rozkładającym się zwłokom przywracać życie.
Z obawy przez czarami wielu władców tępiło czarodziejów. W 81 roku przed naszą erą rzymski dyktator Korneliusz Sulla skazał na śmierć „wróżbiarzy, czarodziejów i tych wszystkich, którzy dla złych celów osiągnięcia czary stosują, tudzież tych, co wzywają demony, sieją zamęt pośród żywiołów lubo woskowych podobizn dla zniszczenia używają”. W następnych wiekach ukazywały się podobne rozporządzenia i w ten sposób z nastaniem czwartego wieku naszej ery w Cesarstwie Rzymskim zakazane były wszystkie formy magii i wróżbiarstwa. W tym samym czasie gwałtownie rozrastający się Kościół chrześcijański starał się stłumić praktyki magiczne. Wszelkie czary zostały przypisane demonom i zakazano ich przez prawo kościelne. Kościół i władza cywilna kontynuowały wspólna walkę z magią w średniowieczu. Mimo to praktyki magiczne – zwłaszcza te związane z medycyna ludową – przekazywano sobie w sekrecie, tak że stały się częścią repertuaru znachorów i wiejskich czarowników z późniejszych wieków.
U stóp stromych zboczy góry Parnas leżą Delfy
- jedno z najsłynniejszych, jak nie najsłynniejsze, miasto starożytnej Grecji.
Tysiace ludzi przybywało tam, by móc radzić sie wyroczni Apollona. Jego
arcykapłanka zwana Pytią, wprawiwszy się w trans, przepowiadała przyszłość,
Najpotężniejsza i najbardziej szanowana wyrocznia świata antycznego miesciła sie
w centralnej Grecji, w świątyni Apollona w Delfach. Dla starożytnych Greków
Delfy były centrum świata. Zgodnie z stara legenda sam Zeus - król Bogów
wypuścił dwa anioły; miejsce gdzie sie spotkały - Delfy - uznano za pępek świata.
Miejsce te zaznaczona kamieniem "omphalos" co oznacza pępek.
W 1400 w.p.n.e Delfy zostały poswiecone Gai bogini ziemi. Legenda głosi ze
świętego miejsca pilnował święty pyton, którego zabił Apollo, syn Zeusa. W tym
właśnie miejscu Apollo ustanowił swoją własną wyrocznię, której rolę pełniło
medium nazwane Pytią.
W VII i VI w.p.n.e kiedy wyrocznia delficka była u szczytu popularności, Tysiace
pielgrzymów przybywało tam, aby za pośrednictwem Pytii zasięgnąć rady Apollona.
Podróż do Delf nie była wcale łatwa. Delfy leża na południowym zboczu góry
Parnas (570 m.n.p.m), niektórzy wędrowali pieszo inni przypływali statkami,
wysiadali na lad w porcie noszącym obecnie nazwę Idea - przemierzając szeroką
równinę w stronę góry Paros, po czym podążali Drogą Świętą ku świątyni Apollona.
Pytia miejscowa kobieta w średnim wieku siedziała w sanktuarium w świątyni na
złotym trójnogu ustawionym ponad rozpadliną w ziemi. Cały czas była w transie
żując liście wawrzynu bądź wdychając trujące opary wydobywające się z szczeliny.
Dlatego tez swoje przepowiednie wygłaszała pośród niespójnych , szalonych
dźwięków.
Przebieg ceremonii uzyskania wyroczni był znakomicie przemyslony.
- pytający musiał oczyścić się w wodzie z źródła Kastalijskiego
- odbywał rytuał skrapiania zimną woda kozła gdy ten zadrżał, mógł zwierza
złożyć w ofierze.
- wnoszenie opłaty
- napisał na tabliczce pytanie do wyroczni
Odpowiedz Pytii były czasem mętne, interpretował je kapłan po czym wierszem
przekazywał patentowi.
U wyroczni zasięgano porad w wielu kwestach politycznych, w sprawach
codziennych.
Wyrocznia ta czasem wygłaszała swoje opinie jednoznacznie. Doskonałym przykładem
takiej przepowiedni był Sokrates, któremu powiedziała ze jest najmądrzejszym
człowiekiem w Grecji, wiele jednak było mętnych proroctw, Krezus król Lidii
zapytał co sie stanie jeśli zaatakuje Persję. Usłyszał tajemniczą odpowiedz, ze
upadnie wielkie imperium. Wyruszył na wojnę, ale w jej wyniku to jego własne
imperium legło w gruzach.
Jednak reputacja wyroczni w V w.p.n.e zaczęła podupadać. Wiele ludzi którzy
zasięgali jej rady poddawali sie takim wpływom różnych miast, takich jak Ateny
czy tez Sparta.
W 360 roku cesarz Julian Apostata zasięgnął rady, i usłyszał odpowiedz: "Powiedz
Królowi, ze przepiękna świątynia legła w gruzach, Apollo nie ma dachu nad głowa,
liście wawrzynu Milcza a prorocze źródła i fontanny wyschły" Taki był koniec
wyroczni w Delfach. Została ona oficjalnie zamknięta 385 roku. Do dziś dnia
można oglądać ruiny gdzie stała wyrocznia Apollona.
Starożytne a także prymitywne ludy miały
zdolność porozumiewania sie ze swoimi zmarłymi. Według osób zajmujących się tą
problematyką ta prawdziwa czy tez urojona zdolność znikła na tysiąc lat przed
Chrystusem. W tym samym czasie pojawiły się 2 różne opisy prób kontaktów z tamtą
stroną. Jedną z nich mamy przedstawioną w Odysei Homera i dotyczy wyprawy
Odyseusza do Krainy Umarłych, celem zasięgnięcia rady u Tejrezjasza. Druga
pochodzi z biblijnej księgi Samuela. Saul król Izraela, podejmuje próbę
uzyskania wskazówek od zmarłego proroka Sameula za pośrednictwem wróżki z Endor.
Postępowanie Odyseusza jest dla nas zupełnie obce...wrecz pogańskie, mimo ze
powtarzało się kolejno w różnych kulturach do pierwszego tysiąclecia przed
Jezusem. XI księga Odysei ukazuje Odyseusza, kiedy przybywa do miejsca znanego z
kontaktów z umarłymi, "głębokiej rzeki wpadającej do oceanu na końcu świata" tam
Odyseusz wykonuje dół do zlewania krwi ofiarnej i podrzyna gardła owcom czekając
tym samym Az ukaże mu się Tejrezjasza, którego pomocy potrzebuje. Dane jest mu
widzieć także ducha swojej zmarłej matki o której śmierci nie wiedział ponieważ
długo przebywał poza swoim domem. W tej próbie kontaktu nie występuje żadne
medium żaden kapłan czy też jakikolwiek inny pośrednik. Kontakt nawiązuje się
poprzez składanie krwawych ofiar: aby usłyszeć bądź zobaczyć ducha który nas
interesuje trzeba właśnie jemu pozwolić napić się krwi. Tejrezjasza wyjaśnił
Odyseuszowi gdy ten pyta, co winien uczynić, aby duch zmarłej matki do niego
przemówił. " Łatwo Ci na to odpowiedzi.. Komu z umarłych pozwolisz się napić
krwi, ten ci sie nieomylnie odezwie, komu zabronisz, wróci skąd przyszedł.
W Epirze w północno-zachodniej Grecji, nad legendarną rzeką umarłych Acheront, do
dziś dnia przetrwały ruiny Nekromanteionu, starożytnego ośrodka kultu zmarłych,
nazywanego "Miejscem Wyroczni Umarłych".>
W starożytności przyjeżdżali tu pielgrzymi pragnący rozmawiać ze zmarłymi
krewnymi. Stosowali oni rytuał podobny do tego opisanego w Odysei. Po prostu
składano krwawe ofiary w nastepsttwie czego pojawiały się zmarli których
obecność bezpośrednio doświadczano.
Inaczej przedstawione zostały poczynania wspomnianego już Saula w pierwszej
biblijnej księdze Samuela. Saul był pierwszym królem Izraela; miał trudne
zadanie zaprowadzenia ładu w kraju rozdzieranym konfliktami wewnętrznymi
pomiędzy wyznawcami prawa Mojżeszowego a poganami oraz nękanym napaściami
zaborczymi, wojowniczych Filistynów. Aby narzucić prawo Mojżeszowe, Saul zakał
pogańskich praktyk magicznych, które ułatwiały kontakt ze zmarłymi. "Nie
znajduje sie pośród Ciebie nikt.. kto by uprawiał zaklęcia, pytał duchów i
widma, zwracał się do umarłych... Obrzydliwy jest bowiem dla Pana ten który to
czyni.." W rezultacie Ci którzy sie zajmowali magią bądź tez wywoływaniem duchów
musiał albo uciekąz z królestwa Saula albo ukrywać się ze swymi praktykami.
Pomimo dawnych wieżę, chociaż skutecznie stłumionych wielu z nas do nią
dzisiejszego radzi sie gwiazd czy tez horoskopów astrologicznych a nie ma to nic
wspólnego z ich wiarą.
Saul zagrożony wypowiedzeniem wojny przez Filistynów i nie znajdując innego
wycia (pan nie odpowiadał przez sny ani przez (urim-wyrocznię ani tez przez
proroków...) Wiec ów zrozpaczony władca postanowił złamać własne zasady aby
dowiedzieć sie co gotuje mu los i jak winien postąpić. Uznał Iz jedynym
ratunkiem Bedzie próba uzyskania rady niedawno zmarłego proroka Samuela który to
właśnie namaścił go na pierwszego króla Izraela.
Właśnie w księdze Samuela następuje opis dramatycznej sceny: dworzanie wynajdują
mu wróżkę zajmującą się czarna magią. Po 24h poście pod osłoną nocy Saul w
przebraniu udaje się do wróżki z Endor. Gdy juz do niej przybywa prosi: proszę
Cie zawróż mi przez ducha (Boh) i spraw, niech przyjdzie ten, którego Ci
wymienię. Wywołaj mi Samuela. Czarownica mądrze na początku tłumaczyła Iz jest
to niezgodne z sprawę ale król Saul zapewnił ją ze nic jej nie grozi a po
chwili ona odpowiada: Widzę istotę pozaziemską (w oryginale słowo elohim po
hebrajsku "bóg") wyłaniające sie z ziemi.
Saul wówczas pyta: Jak wygląda? Czarownica odpowiada: jest to starzec okryty
płaszczem. Dalej Saul rozpoznał Samuela. Niedługo trwała jego radość ponieważ
Samuel rozłościł sie na niego ze ośmielił sie go przywoływać. Gdy zaś Saul
powiedział z czym przybywa, usłyszał to, czego najbardziej się bał i usłyszeć
nie chciał: ze zostanie pobity.
W przypadku Saula mogło dojść do oszustwa. Ponieważ w tym kontakcie występuje "pośrednik"
bo nie wszyscy na pewno zwierzymy osobie drugiej. Takie watpliowsci mamy dziś
ale co ciekawe mieli juz je osoby w V wieku przed Chrystusem o czym świadczą
uwagi na temat "monteis= jasnowidzu" owych czasów wygłaszanych przez
posłańca w
sztuce Eurypidesa Helena: Lecz jakie fałszywe i kłamstwa pełne SA wróżby
wróżbitów... Po cóż wyrocznie zatem= prośmy bogów niosąc ofiary, skończmy z
wyroczniami. To wymyślone , by oszukać ludzi"
| Dom | Kolory | Duch | Zwierze | Opiekun |
|---|---|---|---|---|
| Gryffindora | zloty i czerwony | Prawie Bezgłowy Nick | gryf | Minerwa McGonagall |
| Hufflepuff | żółty i czarny | Gruby Mnich | borsuk | Pomona Spruto |
| Ravenclaw | niebieski i srebrny | Szara Dama | orzeł/łabędź | Filus Flitwick |
| Slytherin | zielony i srebrny | Krwawy Baron | waz | Sewerus Snake/Horacy Slughorn |
Tortury
Byłoby naprawdę miło pomyśleć, że Bathildy Bagshot w swej
Historii magii powiedziała całą prawdę na temat polowań na czarownice, które
odbywały się w początkach nowożytnej historii Europy. Uczniowie Hogwartu
dowiadują się z niej, że czarownice i czarodzieje paleni na stosie nie czuli
bólu ? proste zaklęcie sprawiało, że płomienie wydawały się przyjemnymi
łaskotkami. Lecz dobra pani Bagshot milczy na temat losu tysięcy zwykłych kobiet
i mężczyzn, których fałszywie oskarżono o czary i którzy nie dysponowali żadnymi
magicznymi środkami, aby ulżyć sobie w cierpieniu. Niestety to ci ludzie byli
prawdziwymi ofiarami histerii, jaka ogarnęła niemal całą Europę w połowie
piętnastego wieku i trwała aż po kres siedemnastego stulecia.
Przez niemal 250 lat ludzie wszystkich warstw społecznych byli przekonani, że
ich życiu zagraża spisek czarownic. Nikczemnicy zaprzedani idei pokonania
chrześcijaństwa mieli uprawiać diabelskie sztuczki wszędzie ? od stodoły po
królewskie komnaty. Kiedy gorliwi sędziowie i przywódcy religijni rzucili się
wyplenić wszelkie zło i zmieść wszystkie czarownice z poaha.,wierzchni ziemi,
tradycyjne prawnicze i etyczne zasady poszły w kąt. Współcześni uczeni oceniają,
że w tamtym okresie poddano okrutnym torturom i stracono jako czarownice od
trzydziestu do kilku tysięcy osób na podstawie dowodów, które w najlepszym razie
były wątpliwe, a często po prostu nie istniały.
Dlaczego w ogóle doszło do tak przerażających wydarzeń? Trudno powiedzieć na
pewno. Jednak bez wątpienia dużą rolę w stworzeniu atmosfery nieufności pośród
sąsiadów, a nawet w rodzinie odegrał konflikt religijny, w tym podział
chrześcijaństwa na wojujące obozy katolików i protestantów. Równie ważne było
wynalezienie w połowie piętnastego stulecia druku, który umożliwił gwałtowne
rozprzestrzenienie się idei i lęków związanych z czarami wśród ludzi
znajdujących się u władzy.
Wiele z nich można było znaleźć w Malleus maleficarum, czyli Młocie na
czarownice ? przewodniku umożliwiającym łatwą identyfikację czarownic, sprawne
przeprowadzanie ich procesu i karanie, napisanym w 1486 roku przez dwóch
niemieckich łowców czarownic. Książka odniosła natychmiastowy sukces ? czytało
ją duchowieństwo, czytała palestra oraz każdy, kto posiadł tę umiejętność.
Księga była tak popularna, że przez prawie dwieście lat w sprzedaży ustępowała
wyłącznie Biblii. Chociaż to nie ona stała się powodem polowań na czarownice,
jednak przez popularyzację i wspieranie wierzeń, na których zasadzały się
prześladowania czarownic, Młot... z pewnością dopomógł unieśmiertelnić
stereotypy i pogłębić dezinformację, co sprowadziło śmierć na tysiące niewinnych
ludzi.
Autorzy Młota... podawali mrożące krew w żyłach szczegóły zawierania przez
czarownice paktów z diabłem, przeobrażania się w dzikie bestie albo składania w
ofierze niemowląt, a dzięki aprobacie papieża Innocentego VII ich twierdzenia
stawały się niepodważalną prawdą. Setki procesów o czary przeprowadzono na
postawie przedstawionych przez nich procedur, zgodnie z którymi odmawiano
czarownicom prawa do adwokata albo wzywania świadków, zalecano natomiast
tortury. Odnosząc się do biblijnej zapowiedzi, że "Nie będzie czarownica żyła na
ziemi" (Księga Wyjścia 22, 18), autorzy zapewniali lud, że jedyną reakcją na
zagrożenie ze strony szatana może być wykorzenienie i zniszczenie jego sług na
ziemi.
Większość odpowiedzialności za przeprowadzenie tego żmudnego zadania spadła
początkowo na Inkwizycję ? urząd Kościoła katolickiego, którego przeznaczeniem
było odszukiwanie i tępienie herezji (wierzeń i praktyk niezgodnych z nauczaniem
Kościoła). Zawodowi inkwizytorzy dysponowali szerokimi uprawnieniami
umożliwiającymi wynajdowanie i karanie heretyków, a jednostki znane z trudnienia
się magią były oczywistym celem ich poczynań. Chociaż Kościołowi nie podobali
się wiejscy mądrzy i czarodzieje, którzy przygotowywali eliksiry miłosne i
stosowali uzdrawiające zaklęcia, byli oni integralną częścią swych społeczności
i władze nigdy nie myślały poważnie o tym, by się nimi zająć. Teraz jednak
Kościół twierdził, że każdy, kto posiada nadprzyrodzone moce, otrzymał je od
diabła, tak więc winny jest ? przestępstwu podlegającemu karze śmierci. Ta
zasada odnosiła się zarówno do wiejskich znachorów i wróżbitów, jak i do
wszystkich tych, których podejrzewano o uprawianie złowrogich form magii, takie
jak rzucanie uroków w celu wyrządzenia krzywdy ludziom albo zniszczenia plonów.
Oskarżenia o czary nie ograniczały się do osób, którym przypisywano magiczną
moc. Wraz z rozwojem histerii gdy polowaniem na czarownice zajmował się już nie
tylko Kościół, ale również świeckie władze katolickie i protestanckie, od
wszystkich bogobojnych obywateli zaczęto oczekiwać, że wskażą jak najwięcej
podejrzanych. Starowinkę można było oskarżyć wyłącznie na podstawie jej wyglądu
albo dlatego, że przechadzała się po wiosce, mrucząc coś pod nosem, a w dodatku
miała miotłę. Sprzeczka o drobiazg mogła się zakończyć oskarżeniem o czary,
jeśli tylko urażona strona zdecydowała się zasugerować władzom, że sąsiad rzucił
na nią klątwę. Na terenach, gdzie własność skazanych czarownic można było
przejąć, najbardziej prawdopodobnym celem donosów stawali się bogaci. Ofiarą
pomówień o czary padali jednak wszyscy: kobiety i mężczyźni w każdym wieku,
biedni i bogaci ? i wszyscy byli torturowani i paleni na stosie. Anonimowe
oskarżenie można było rzucić na każdego, a oskarżyciel nie musiał się obawiać,
że stanie twarzą w twarz z tym, kogo wydał.
Kiedy już czarownica została aresztowana, wytaczano jej proces, z góry uznawano
ją za winną, chyba że dowiedzione zostało coś przeciwnego. Młot na czarownice
mówił przecież, że sędziowie nie muszą wykazywać się nadmierną ostrożnością w
ferowaniu wyroków, gdyż Bóg nie pozwoli, by niewinna osoba została skazana na
czary. W Niemczech, Francji i Szwajcarii podejrzanych rutynowo poddawano
torturom, by wymusić na nich szczegółowe zeznania. W takich koszmarnych
okolicznościach torturowana niemal zawsze przyznawała się do wszystkiego, czego
tylko chcieli inkwizytorzy ? oddawania czci szatanowi, wzywania demonów i
paktowania z nimi, latania na miotle na sabaty o północy, rzucania klątw na
sąsiadów i wielu innych zbrodni. Każde zaś takie wyznanie potwierdzało wiarę
oskarżycieli w to, że diaboliczna konspiracja ma monumentalne rozmiary i
podsycało w nich pragnienie, by szukać tym pilniej i karać jeszcze surowiej. W
Anglii i Skandynawii, gzie tortury były zakazane, sędziowie opierali się na nie
potwierdzonych zeznaniach"""" świadków oraz obecności tak zwanego ?znaku
czarownicy? (wystarczył byle pieprzyk albo znamię). Wystarczyło też, by
oskarżona posiadała demonicznego kompana ? zwierzaka. Każda ?czarownica?
zmuszona była podać imiona wspólników, by można było wytoczyć kolejne procesy.
Ta procedura wywoływała czasami reakcję łańcuchową, która kończyła się
eksterminacją całej wioski. W roku 1589 jednego dnia stracono 133 mieszkańców
miasteczka Quedlinburg w Niemczech.
Oczywiście nie wszyscy wierzyli w czary. Nie każdy podejrzewał swych sąsiadów o
konszachty z diabłem. Dlatego więc rozsądni ludzie nie przemówili przeciw
prześladowaniu czarownic i nie położyli kresu szaleństwu? Cóż, niektórzy
próbowali, lecz procesy czarownic miały poparcie władz, a każdy, kto otwarcie
powątpiewał w realność czarów albo winę nieszkodliwej staruszki, sam narażał się
na postawienie przed sądem. Tylko ci, których chronili wysoko postawieni
poplecznicy, mogli wziąć na siebie takie ryzyko, ale i tak w większości
przypadków ich protest nie na wiele się zdawał.
Ostatecznie jednak panika związana z czarownicami wygasła sama, kiedy rewolucja
naukowa wprowadziła do Europy powiew nowego sceptycyzmu, a wiara w magię stała
się niemodna pośród wpływowych warstw społecznych. Do jednego z ostatnich
większych wybuchów prześladowań doszło w 1692 roku w amerykańskim Salem w stanie
Massachusetts. Ostatni proces o czary w Anglii odbył się w roku 1712, we Francji
w 1745 roku, a w Niemczech w roku 1775. W Anglii i Szkocji ustawy zabraniające
praktykowania czarów zostały uchylone w 1736 roku. Ci, w których wciąż jeszcze
tliła się wiara w mieszanie się diabła w ziemskie sprawy, zachowywali ją dla
siebie. Czary, które przestały być herezją (chociaż Kościół dalej to potępia),
na nowo weszły do świata prostej ludowej magii. Jednakże skojarzenia czarownic
ze złem nigdy do końca nie zniknęły. Jeszcze w dwudziestym wieku zanotowano
wybuchy agresji wobec domniemanych czarownic w Europie i Stanach Zjednoczonych.
Tortury Czarownic
Łacińskimi terminami "inquisitio corporalis" lub "examinatio
cum gravitate" określano w dawnym wymiarze sprawiedliwości środki dowodowe o
charakterze cierpień fizycznych, zadawane w toku postępowania sądowego, celem
wymuszenia zeznań oskarżonego, dla osiągnięcia przyznania się do winy lub
udowodnienia zarzucanego czynu. Najskuteczniejszym sposobem uzyskania przez
dawną Temidę wymienionych rezultatów, było stosowanie tortur.
Tortury były środkiem dowodowym znanym już w starożytności, stosowano je już w
procesach attyckich (greckich) i rzymskich. Wykonywać je jednak można było
wyłącznie w stosunku do niewolników. Moc dowodowa tortur w hierarchii innych
środków była znaczna, większa chociażby od zeznań świadków i przysięgi. Zeznania
niewolników składane na torturach były spisywane, a następnie odczytywane w toku
procesu.
Najczęściej strony oddawały na tortury własnego niewolnika, co uznawane było za
świadectwo pewności sprawy i gotowości poniesienia znacznej straty materialnej
dla udowodnienia swoich racji, albowiem ich przeprowadzenie kończyło się
przeważnie śmiercią lub trwałym kalectwem niewolnika. Dopuszczalne też było
poddanie torturom niewolnika będącego własnością przeciwnej strony procesowej.
Ofiarowanie niewolnika na tortury nie wynikało wcale ze znajomości przez niego
przedmiotu sprawy (nawet ze słyszenia), lecz było sposobem wykazania własnej
niewinności, zwłaszcza gdy był on wytrzymały, a inne dowody miały niewielką moc.
Najpopularniejszym narzędziem tortur w Grecji było rozciąganie niewolnika na
obwodzie koła, do którego go przywiązywano, a następnie wprawiano w wolny ruch
obrotowy za pomocą korby umieszczonej w piaście koła.
W państwie rzymskim tortury posiadały podobny charakter i stosowane były także
tylko wobec niewolników. Z bardziej znanych tortur, źródła rzymskie wymieniają
wyciąganie kości ze stawów za pomocą sznurów (fidiculae) oraz przykładanie do
nagich boków rozżarzonych blach (lamina). Nie jest natomiast jasne, czy
narzędzia do zdzierania i kaleczenia skóry (uncae, ungulae) były odrębną formą
tortury, czy też służyły wyłącznie obostrzeniu wykonania kary śmierci. Jednym z
największych apologetów stosowania tortur w rzymskim wymiarze sprawiedliwości,
był słynny teolog św. Augustyn z Ippon (354 - 430), który w swoim traktacie "De
civitate Di" opowiadając się za katowską funkcją państwa jako bicza bożego,
uważał tortury "za niezbędne", mimo że "niejeden niewinny niezasłużoną karę musi
cierpieć".
Po upadku cesarstwa zachodniorzymskiego na jego obszarze utworzyły się
germańskie państwa szczepowe. Najstarszymi źródłami prawa germańskiego były
spisy prawa zwyczajowego, zwane "leg es barbarorum". Miały one charakter
uniwersalny i dokonały ich wszystkie państwa szczepowe, z wyjątkiem Wandalów.
Niektóre szczepy weszły na terytorium cesarstwa jako sprzymierzeńcy (Ostrogoci,
Wizygoci, Burgundowie), inni jako zdobywcy (Longobardowie, Wandalowie). Śledząc
dzieje rozwoju leg es, instytucję tortur spotykamy głównie w zbiorach
sprzymierzeńców, których prawo pozostawało pod pewnymi wpływami rzymskimi. W
prawie burgundzkim i ostrogockim tortury stosowano wyłącznie wobec niewolników i
kolonów, natomiast u Wizygotów poddawano im również ludzi wolnych, ale tylko
wyjątkowo, w razie wystąpienia istotnych wątpliwości. Natomiast ze spisów praw
zwyczajowych zdobywców, tortury spotykamy w prawie frankońskim i bawarskim.
Prawo Franków Balickich z lat 507 - 511 przewidywało stosowanie tortur wobec
sługi obwinionego o kradzież. Za kradzież do 15 solidów - za torturę uznawano
chłostę w wysokości 120 razów. Za kradzież do 35 solidów - sprawca obrywał 120
batów, co uznawano za górną granicę wytrzymałości ludzkiej, a następnie oprawca
mógł go dalej torturować.
Miejsce tortur w hierarchii środków dowodowych stworzone w okresie
starożytności, utrzymało się aż do XIII w., czyli do początków procesu
inkwizycyjnego, który stał się do końca XVIII w. panującą formą procesu karnego.
Proces inkwizycyjny wywodził się z postępowań prowadzonych przeciwko ruchowi
waldensów, a potem albigensów, z którymi rozprawiono się krwawo w 1229r. (pokój
paryski i sobór w Tuluzie).
Jego zasady zostały sformułowane przez cesarza Fryderyka II w konstytucjach
Lombardii (1224r.), ustawodawstwie sycylijskim z Meli (1231r.), a powtórzone w
dekretach papieża Grzegorza IX dla Rzymu (1231r.). Tymi ostatnimi utworzono
kościelne trybunały inkwizycyjne, które oddano w ręce powstałego w 1215r. zakonu
dominikanów. Po udowodnieniu winy, sądy kościelne przekazywały heretyków sądom
świeckim, które orzekały karę śmierci przez spalenie i nakazywały
przeprowadzenie egzekucji sprawcy. We Włoszech faktycznie stosowanie tortur w
procesach o herezję ma jednak genezę późniejszą, gdyż zapoczątkowane zostało
dopiero konstytucją Innocentego IV "Ad exstirpanda" z 1252 r. Natomiast w
Niemczech, w oparciu o ustawy Fryderyka II, stosowanie tortur udowodniono
jeszcze w pierwszej połowie XIII w., a pierwsza o nich wzmianka pochodzi z
księgi prawa miasta Wiener - Neustadt z lat 1221-1230, chociaż prawdopodobnie
były już one w użyciu w końcu XII stulecia. Zapewne też już wtedy stosowano je
nie tylko odnośnie heretyków, ale także przestępców, którzy dopuścili się czynów
przeciwko Bogu i religii: bluźnierstwa, sodomii, magii, alchemii i czarów. Z
czasem, obok ustawodawstwa cesarskiego i miejskiego, tortury przewidywały
również powstające w XIII wiecznych Niemczech zbiory prawa zwyczajowego.
Wymienia je "Zwierciadło Szwabskie" (1275r.), pozostające pod wpływem prawa
kanonicznego i rzymskiego, które dopuszcza ich stosowanie w każdym procesie
poszlakowym, a więc wtedy, gdy nie ma dwóch wiarygodnych świadków, stwierdzając,
że oskarżonego można "chłostać i ciężkim więzieniem o głodzie i zimnie oraz
innymi złymi rzeczami karać, aż do zmęczenia". Jeszcze pod koniec XV w. tortury
były rzadkością, ustępując innym środkom dowodowym. Wspominają o tym ustawy o
sądach, karzących gardłem dla miasta Ellwang (1466r.), które wprawdzie
przewidują tortury, lecz za ważniejsze uznają: przysięgę złożoną przez 2
uczciwych ludzi i zeznania świadków. Obydwa te środki stosowano zresztą w razie
odwołania przez oskarżonego zeznań złożonych na torturach, zwłaszcza, gdy nie
przekonani ławnicy pragnęli zaostrzyć sankcję. Wątpliwości te rozwiała już
ustawa gardłowa dla Tyrolu wydana w 1499r. przez Maksymiliana I. Zalecała ona -
dla przyspieszenia procesu za zamkniętymi drzwiami stosowanie tortur w razie
wystąpienia uzasadnionych podejrzeń. Tortury przeprowadzała wtedy specjalna
komisja sądowa, a zeznania oskarżonego były spisywane i służyły za główny
materiał dowodowy przy wydaniu wyroku.
W okresie średniowiecza najsłynniejszym procesem inkwizycyjnym z użyciem tortur,
był proces przeciwko zakonowi templariuszy. Wszczęto go we Francji na początku
XIV w., za sprawą króla Filipa IV Pięknego i za zgodą papieża Klemensa V.
Templariuszy poddano wymyślnym torturom, zmuszając ich do przyznania się, że
oddają cześć bożkowi o imieniu Bafometa. Uprawiać też mieli wyuzdane orgie,
składać ślubowanie szatanowi, a swoich przełożonych całować w nieprzyzwoite
miejsca. Kilkudziesięciu braci zamęczono na torturach, a 57 templariuszy, którzy
odwołali wymuszone zeznania, spalono w Paryżu w 1313 r., wśród nich wielkiego
mistrza J. de Moulay. Ogromne bogactwa zakonu zagarnął król. Szeptano potem
wśród ludu, że wielki mistrz ze stosu wezwał papieża i króla przed sąd samego
Boga, w każdym razie obydwaj zmarli w sile wieku, w przeciągu pół roku.
W Polsce proces inkwizycyjny i stosowanie tortur przyjmowały się na zasadzie
wędrownej idei. Następowało to wskutek: oddziaływania prawa niemieckiego -
zwłaszcza w prawie miejskim, wzrostu władzy monarszej od połowy XIV w. i studiów
prawników polskich na obcych uniwersytetach, głównie włoskich i niemieckich,
skąd przejmowano popularne doktryny karne, następnie stosowano je w praktyce
sądowej.
W prawie ziemskim, tendencje do stosowania zasad procesu inkwizycyjnego,
ujawniły się w drugiej połowie XIV w. i łączyły się z utworzeniem urzędu
oprawcy, który skupiał w swoim ręku większość funkcji procesowych. Oprawca (iusticiarius)
ścigał przestępców, a po ich schwytaniu przeprowadzał śledztwo i odbywał nad
nimi sąd. Działalność oprawców najbardziej rozwinęła się w Małopolsce. Wszakże
pod koniec XIV w. przeciwko urzędowi temu wystąpiła szlachta, która w przywileju
z 1388r. uzyskała przyrzeczenie jego zniesienia, powtarzane zresztą kilkakrotnie
w XV w. (1425, 1430, 1433). Nie zostały one wprawdzie zrealizowane, lecz w
praktyce doprowadziły do podporządkowania oprawcy staroście i przekształcenia go
w urzędnika policyjnego. Ostatnia wzmianka o istnieniu urzędu oprawcy w Koronie
pochodziła z 1481 r., dłużej utrzymał się on tylko na Mazowszu. Załamanie się na
przełomie XV i XVI w. tendencji absolutystycznych i rozwój
demokracji szlacheckiej, uniemożliwiły dalszy rozwój budzącego obawy szlachty
postępowania inkwizycyjnego oraz pozostanie przy dotychczasowych zasadach
procesu skargowego. Jedynym wyłomem w tym względzie było stosowanie tortur
względem szlachty, która dopuściła się przestępstw przeciwko państwu i królowi.
W prawie miejskim pierwotne zbiory prawa magdeburskiego, lubeckiego i
chełmińskiego nie wymieniały procesu inkwizycyjnego ani też nie przewidywały
tortur jako środka dowodowego. Sytuacja zmieniła się w połowie XV w. wraz z
przenikaniem do największych miast nowych doktryn karnych. W Gdańsku pierwszym
przejawem zastosowania zasad postępowania inkwizycyjnego, był proces oskarżonego
o zdradę miasta Marcina Kogg ego. Oprawca pojmał go 6 lutego 1457 r. i postawił
przed sądem śledczym w Pucku, gdzie -poddany torturom, ujawnił nazwiska 5
wspólników, a następnie po sprowadzeniu wszystkich do Gdańska i ponowieniu
tortur, ujawnili oni 2 dalszych wspólników. Wszystkich skazano na karę śmierci.
Generalnie do wydania w 1532 r. Karoliny, proces inkwizycyjny i tortury w prawie
polskim zarówno ziemskim, jak i miejskim, miały znaczenie zaledwie marginalne, a
przypadki ich stosowania były sporadyczne.
Odmiennie przedstawiała się sytuacja w sądownictwie kościelnym. W 1424r. pod
naciskiem Kościoła, Władysław Jagiełło wydał edykt wieluński, przeciwstawiający
się wpływom husyckim w Polsce. Wyznawanie herezji husyckiej było w nim
przyrównane do zbrodni obrazy majestatu, a starostom i sądom miejskim nakazano
ściganie podejrzanych, wskazanych przez inkwizytorów i przekazywanie ich sądom
duchownym, które po uznaniu ich winnymi oddawały ich w ręce świeckiego wymiaru
sprawiedliwości, celem przeprowadzenia egzekucji. Od połowy XV w. tendencja ta
ulega jednak poważnemu ograniczeniu, a sądownictwo kościelne starano się
odseparować.
Piekło Kobiet
Magia zajmowali sie zarówno mężczyźni, jak i kobiety, ale wykształciły sie
odrębne stereotypy czarownika i czarownicy. Ten pierwszy miął w sobie cos z uczonego, a nawet
Kaplana, czarownica zawsze była kojarzona ze złem. Kobieta była uważana za
istotę intelektualnie nizsza,niemozliwe wiec było, by tego, co umie, nauczyła sie bez
udziału demonów, którym sie zamian za wiedze zaprzedała.
Kim tedy była czarownica? Oczywiście - kobieta, najczęściej samotna stara i uboga,
pochodząca z plebsu. Przeciwko nim najłatwiej kierowano podejrzenia, bo były one najbardziej niechcianymi
członkami społeczności. Gdy machina oskarżeń Szla w ruch, nie liczył sie jedna
kani wiek, ani majątek, ani status społeczny ofiar.
W czasach, gdy Tysiace kobiet torturowano i skazywano na okrutna śmierć za czary,
czarnoksiężnicy płci męskiej, otwarcie przyznający sie do współpracy z ciemnymi silami, mogli spokojnie
uprawiać swa sztukę pornosem Inkwizycji i byli chętnie przyjmowani nie tylko na dworach
książęcych czy królewskich, ale i w pałacach biskupich. Byli to ludzie
wykształceni, lekarze bądź przyrodo znawcy, a nierzadko i duchowni. Oni tez ostro atakowali czary, nie
odnosząc wszakże tego określenia do siebie.
Trithemius, mistrz magii a zarazem opat klasztoru Wurzburgu, pisał 1508roku: "Czarownicy to
wstrętni ludzie, a zwłaszcza kobiety pośród nich,wyrzadzaja bowiem one rodzajowi ludzkiemu nieobliczalne szkody,uciekajac sie do pomocy
złych duchów i czarodziejskich napojów. W każdej połaci kraju i nawet w najmniejszej wiosce
znaleźć można czarownice. Przez złośliwość tych kobiet umierają ludzie i bydło, a nikt nie
pomyśli o tym, ze dzieje sie to przez te wiedzmy".
Czarownica żyje na uboczu, w jej domu pełno jest ziół i różnych ohydnych ingrediencji, z których
sporządza napoje i inne produkty magiczne. Nocami, nasmarowawszy sie specjalna
maścią, wzbija sie w powietrze i odbywa dzikie loty. Może Zamienic sie w zwierze, np. w wilka, kota albo kruka, by w tej postaci
karmić sie krwią niewinnych. potrafi wyleczyć z choroby, ale tez w chorobę
wpędzić, a nawet uśmiercić. Może rzucić urok słowem, gestem lub wzrokiem. Widzi
przeszłość i przyszłość, obcuje z demonami i ma władze nad pogoda. Ten wizerunek zawiera elementy znane wszystkim kulturom i epokom.
Czarownice z Salem
W Denver w Massachusetts znajduje sie pomnik poświecony ofiarom jednego z najbardziej znanych
polowań na czarownice (Salem 1692r).Jesli oskarżano je za lataniem, to wyłącznie na sabat.
Jeśli o zabicie niemowlęcia - to w celu złożenia go w ofierze. Takie zarzuty
pojawiały sie w donosach sąsiadów czy krewnych czarownicy. Wysuwali je i podsuwali
świadkom - dopiero sędziowie.
Czarownice z Salem to zwyczajowa nazwa grupy około 80 kobiet (ale także mężczyzn),
oskarżonych w procesie sadowym o czarnoksięstwo, w 1692 w Salem Village i Salem Town, w Nowej Anglii (obecnie stan Massachusetts,USA). Rezultatem tej sprawy
była egzekucja 13 kobiet i 7 mężczyzn.
Proces rzekomych "czarownic" skutkował odsunięciem purytanów od wpływu na władze i
zapoczątkował ewolucje społeczeństwa amerykańskiego w kierunku państwa neutralnego ideologicznie.
Historia
W 1692 mieszkanki Salem: córka miejscowego pastora Bety Harris i jej kuzynka
Abigaile Williams zaczęły cierpieć na dziwne konwulsje i twierdzić, ze zostały "zaczarowane" przez
żebraczkę Sarę Foods, stara kobietę Sarę Osborne i murzyńska niewolnice Tiube. Stopniowo objawy choroby
zaczęły pojawiać sie tez u innych mieszkanek Salem.
Domniemane 3 "czarownice"" osadzono w wiezieniu, jednak liczba kolejnych osób
oskarżanych o czarnoksięstwo Rośla lawinowo (do około 80 oskarżonych) i wiezienia nawet w okolicznych
miejscowościach były przepełnione. W maju 1692 gubernator William Chips
ustanowił sad w Salem do zajęcia sie sprawa.
Proces oparł sie na zasadzie: przyznanie sie do bycia czarownica czarownikiem)
oznaczało wypuszczenie na wolność, nie przyznanie sie groziło skazaniem na
śmierć. Miedzy 10 czerwca i 19 października 1692 powieszono na szubienicy 19 osób,
głównie starsze i ubogie kobiety, ale także pastora, który odmówił dalszego aresztowania rzekomych
czarownic. jednego 80-letniego starca Gisela Coreya(odmawiajacego przyznania sie do winy) zabito przez powolne
miażdżenie go pod ogromnymi kamieniami.
Proces zakończył sie w styczniu 1693 i wywołał powszechne oburzenie
społeczeństwa Nowej Anglii oraz zadania zadość uczynienia rodzinom ofiar oraz osobom
niesłusznie aresztowanym i prześladowanym. Jednak Az do 1954 nie wszyscy skazani na
śmierć byli formalnie uniewinnieni.
Wiedza tajemna nie musi być wykorzystywana do czynienia zła, ale w epoce polowań na czarownice
rozróżnienie miedzy magia czarna i biała sie zatarło. Ten, kto umie Łęczyc, umie tez
zabijać, a ten, kto odczynia uroki - wie, jak je rzucać. Magie nie mogła być wiec "dobra
skoro przyjęto za pewnik, ze pochodzi od diabla. Do lochów Inkwizycji trafiały znachorki i akuszerki, które
łatwo było oskarżać o porywanie noworodków dla szatana lub o zabijanie ich dla zdobycia
składników doczarodziejskich maści.
Słowiańskie Czarownice
Cioty inaczej Złote baby albo wróżki lub czarownice -
kobiety zajmujące się u Słowian magią.
Cioty mieszkały zwykle w lasach unikały wścibskich oczu), ale jeśli im się chłop
spodobał to przyjmowały postać piękną i uwiódłszy swego wybranka, mieszkały z
nim we wsi i nikt ich od zwyczajnej dziewczyny odróżnić nie umiał. Głównym
zajęciem Ciot było leczenie okolicznej ludności. Odbywało się to następująco:
Ciota odurzała się mieszaniną wywarów z Bieluniu (datury) i muchomora
czerwonego, (obie rośliny są halucynogenne, ale dosyć toksyczne, więc pewnie
znały jakąś odtrutkę). W tym transie mogły zobaczyć co dolega choremu i jakie są
środki zaradcze na jego przypadłość. Ponadto wróżyły i za opłatą mogły
przepowiadać przyszłość.
Jednak poza leczeniem i wróżeniem były Cioty dość kapryśne, i z byle powodu
mogły sprowadzić nieszczęście. Uroki czyniły na nabiale i drobiu, i zdrowych
czyniły chorymi. więc lepiej było się im bez potrzeby nie naprzykrzać. Kiedy
zaczarowały jedzenie, wtenczas zdradzały to ogień lub kipiąca woda.
Aby się przed ich urokami uchronić, trzeba było na przykład odwrócić garnek
uchem do ognia. Miało to taką siłę, że czarownica musiała przyjść do tegoż domu,
gdzie chciała czynić zło. Wtedy pierwszą kobietę, która otworzyła tylko drzwi,
uznawano za czarownicę. Aby odpędzić czarownice od domu, przybijano na progu
podkowę; czarownice bały się ponadto ziół zbieranych podczas sobótkowej nocy.
Moc czarownic wzrastała szczególnie podczas zaćmienia słońca i księżyca, a także
w dniach przesileń słońca - latem i zimą.
Opiekunką magii i czarownic była Wiła. Zapewne dlatego, że zajmowała się białą
magią, nie wyglądała staro, brzydko i szkaradnie jak najczęściej widziano
czarownice. Wiła miała skrzydła i szybko przenosiła się z miejsca na miejsce.
Nie miała litości dla karanych przez bogów, chociaż niekiedy zdradzała im wyroki
piekieł. Adam Mickiewicz tak pisał o niej w "Literaturze słowiańskiej" (1841r.):
"Wiła jest coś na kształt geniuszów, gnomów sylfów. Łączy w sobie własności tych
wszystkich tworów fantazji. Poeci wyobrażają sobie ją zawsze jako dziewice
cudnej piękności. Unosi się ona w powietrzu; ugania się za obłokami.
Niebezpiecznie jest spotkać się z nią, a tym bardziej przerwać jej mit rygę
(zabawę). Niekiedy udziela dobrych rad podróżnym; częściej jednak zwodzić ich
zwykła".
Polskie Czarownice
Do spokojnego, słowiańskiego zaścianka wielkie polowanie na
czarownice zawitało dosyć późno. Pierwszą znaną nam czarownicę stracono w 1511
roku, w Waliszewie koło Poznania. Osławieni inkwizytorzy nie mieli nic wspólnego
z wyrokiem ? kobiecinę skazał sąd miejski. Co było później, trudno powiedzieć:
przyjmuje się, że na śmierć skazano od 5 do 10 tysięcy domniemanych czarownic.
Skąd biorą się owe szacunki, ciężko zgadnąć, jako że zasoby archiwów nie zostały
jeszcze dokładnie przebadane. Wiadomo natomiast, że polowanie na czarownice
trwało w Polsce dłużej, niż w innych krajach europejskich i jeszcze w wieku XIX
podobno chłopstwo utłukło kilka nieszczęsnych babin, co zresztą pruska
propaganda skwapliwie wykorzystała jako dowód ogólnego zdziczenia i
cywilizacyjnego zacofania Polaków.
Same czarownice znamy jedynie z przekazów pośrednich ? pośrednich, więc i
stronniczych, trudno bowiem polegać na zeznaniach wymuszonych na torturach.
Nawet zeznania "dobrowolne" niekoniecznie zasługują na wiarę, ponieważ przed
rozpoczęciem badania kat miał zwyczaj oprowadzać rzekomą wiedźmę po izbie tortur
i wyjaśniać jej funkcjonowanie zgromadzonych tam przedmiotów. Nic dziwnego, że
skonfrontowana z katowskimi narzędziami niewiasta nabierała większej ochoty do
zeznań, zaś sam dobór pytań zadawanych przez oprawcę mógł sugerować odpowiedzi.
Stąd dość trudno jest zgadywać, czy oskarżone o czary naprawdę stosowały jakieś
praktyki magiczne i na czym one polegały.
Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że istniały dwa poziomy magicznych
stereotypów. Dla wieśniaka z podlaskiej wioszczyny wiedźmą była baba, która
osusza wymiona krów i sprowadza niepłodność na niewiasty. Dla sędziów i ludzi
obeznanych z traktatami demonologicznymi, wiedźma była heretyczką, służyła
szatanowi i w piątkowe latała na sabaty. Sędziowie i kaznodzieje prawili, że
diabeł spółkuje z wiedźmami pod postacią kozła, zaś jego nasienie jest zimne jak
lód; wieśniacy przyjmowali te rewelacje z zadziwieniem. Dopiero po pewnym czasie
oba zespoły wierzeń, ludowy i elitarny, przemieszały się ze sobą. Należy jednak
pamiętać, że stereotyp wiedźmy nigdy nie był statyczny, zmieniał się pod wpływem
literatury demonologicznej, ale też "wymogów chwili". Dlatego czarownicą mogła
być równie dobrze zamożna wdowa po majstrze cechowym ("za dobrze się babie
powodzi, musi być z czartem w spółce"), jak i uboga żebraczka ("odmówiłam jej
jałmużny, popatrzyła koso na kołyskę i na drugi dzień dziecko zmarło ? ani chybi
wiedźma rzuciła urok"). Polowania na czarownice miały własną dynamikę i
niejednokrotnie służyły nie tyle pognębieniu diabelskich zastępów, ile celom
daleko bardziej praktycznym i przyziemnym. Pozwalały usunąć kłótliwą sąsiadkę,
zagrabić dobytek zamożnej mieszczki czy pozbyć się z wioski kłopotliwej
ladacznicy. Oskarżenie o czary było tu o tyle użyteczne, że ofierze było bardzo
trudno udowodnić własną niewinność; zresztą same sądy częstokroć zdawały sobie
sprawę, że procesy są skutkiem zadawnionych konfliktów. Próbowano ów proceder
jakoś ukrócić. Na przykład włoska inkwizycja wymagała, aby oskarżyciel, który
nie był w stanie dowieść słuszności zarzutów, ponosił karę, miałaby spotkać
ofiarę oszczerstw.
Sabat
Czym "nowa" czarownica różni się od czarownic i wiedźm
dawnych? Otóż czarownica jest nie tylko heretykiem, który odwrócił się od Boga.
Ona należy do sekty, która znalazła sobie nowego Boga w postaci szatana.
Najmocniejszym dowodem przeciwko każdej czarownicy było jej przyznanie się do
uczestnictwa w sabacie i rzekoma przysięga złożona diabłu.
Obraz sabatu czarownic wszedł do historii sądownictwa już w związku z wielkim
procesem, który toczył się przeciwko templariuszom w Tuluzie w 1335 roku.
Heretycy musieli przyznać, że wzlatywali na wierzchołki gór, że modlili się do
szatana, który ukazywał się im w postaci kozła, że uprawiali rozpustę, wreszcie
- pożerali niemowlęta.
Obraz ten w wyobraźni prześladowców czarownic zyskiwał na kolorycie, nowych
szczegółach i okrucieństwie.
Kobiety miały przylatywać na sabat (z reguły w czwartki lub piątki) na miotłach,
widłach, kijach (w 1727 roku spalono na stosie niejaką Jatne Horn, która latała
na grzbiecie własnej córki), natarłszy się uprzednio maścią zrobioną z ciała
niechrzczonego niemowlęcia, blekotu i wodnej cykuty, co pomagało w wylatywaniu
przez komin. Potem (na przykład na "Łysej Górze", to znaczy na każdej górze,
gdzie przebywają siły nieczyste) urządzano diabelską mszę, tańczono i ucztowano,
jedząc straszne okropności, z reguły niemowlęta i padlinę bez soli i wina.
Sabatowa erotyka, która dawała możliwość skazywania na stos nawet dzieci,
będących rzekomo owocem diabelskiego nasienia, również wydawała się nie sprawiać
czarownicom żadnej radości; zadawały się one co prawda - do wyboru - z demonami
żeńskimi (sukubami) lub męskimi (inkubami), ale ich uściski, tudzież narządy
były nieprzyjemne, zimne jak lód, a sam szatan mimo niejednokrotnie urodziwej
twarzy miał zawsze jakieś mankamenty: a to bocianie nogi, a to kłaków za dużo,
ponadto cuchnął z reguły kozłem. Kulminacyjnym punktem sabatu było całowanie
szatana "pod ogon". Tylko niekiedy bywało ciekawiej, na przykład niejaka pani
Goguillon, spalona za czary 24 maja 1679 roku, opowiadała, że jeździła na sabat
raz w tygodniu, gdzie jej diabelski kochanek wznosił ją w powietrze we własnym
uchu, zamienioną w małego czarnego pieska.
Jaki interes miały czarownice w udawaniu się na sabat i składaniu przysięgi
szatanowi? Dzięki temu umiały powodować ulewne deszcze, susze, gradobicia,
rzucały uroki odbierające płodność, mogły do woli zatruwać studnie proszkiem
sporządzonym z ludzkich kości, rozprzestrzeniać dżumę (przez posmarowanie
specjalną maścią klamek), przemienione w koty dusiły niemowlęta, potrafiły
rzucić urok, opętać kogokolwiek, uczynić jajko miękkim, a nawet produkować
"kolorowe myszy z liścia różanego", w czym specjalizowała się dziesięcioletnia
Anna, spalona na stosie w 1703 roku. Umiały również skłócić małżonków,
spowodować impotencję (czyli "odjąć ruchome przyrodzenie"). Również za grzech
masturbacji nie odpowiadał nikt inny jak podłe czarownice.
Jednym słowem, potrafiły to, co zawsze czyniły czarownice, czyli pomagać albo
szkodzić. Głównie jednak szkodzić. Czarownice były bezinteresownie złośliwe. Co
ciekawe, diabeł za ich zło i posłuszeństwo nie obdarzał ich ani bogactwem, ani
zdrowiem, ani nawet poczuciem bezpieczeństwa. Bo jednej rzeczy nie umiały
czarownice na pewno: nie potrafiły nigdy wyrwać się z rąk oprawców. Posiadając
wszelkie diabelskie moce, różne zaklęcia i maści były zupełnie bezbronne, gdy je
aresztowano, biczowano, torturowano, męczono, palono żywcem.
Konszachty z Diabłem
Wiara w magię towarzyszy nam od dawna. Najstarszy rysunek
szamana liczy 20,000 lat. Zawsze i wszędzie żyli ludzie dysponujący wiedzą
niedostępną ogółowi. Czy było to przepowiadanie przyszłości, czy zamawianie
deszczu, czy praktyki medyczne - stanowiły one domenę czarowników i czarownic.
Ludzi tych szanowano ale i bano się ich, lecz dopiero w nowożytnej Europie
uznano czary za zbrodnię.
We wczesnym średniowieczu oficjalne stanowisko Kościoła głosiło, iż nie ma
czegoś takiego jak czary, a za wiarę "wzorem pogan" w czarodziejów i czarownice
groziła kara śmierci. W roku 906 "Canon Episcopi" nazywa czary "wynalazkiem
diabelskim" podając w wątpliwości tylko te cechy i atrybuty czarownic, które
mają wyraźny związek z kultami pogańskimi, np. nocne loty na miejsca tajemnych
spotkań.
W 1486 roku inkwizytor papieski Heinrich Kraemer i profesor teologii Jecob
Sprenger publikują "Malleus Maleficarum" ("Młot na czarownice") książkę, która
miała uświadomić ludziom zagrożenie "plagą czarownic" i stałą się podstawą
niezliczonych procesów. Dzieło zawierało, oprócz rozprawy teologicznej, wyraźne
określenie czarów jako zbrodni, przenosząc sprawę z płaszczyzny religijnej na
prawną.
Chociaż płonące stosy kojarzą nam się z okresem średniowiecza, to dopiero w
dobie reformacji rozpętało się prawdziwe polowanie na czarownice. Nastąpiło przy
tym tragiczne w skutkach przesunięcie ciężkości z pospolitego zabobonu na
konszachty z diabłem. Kolejne po "Malleues Maleficarum" znaczące dzieło na temat
czarownic - traktat "Demonolatiae" opublikowany w 1595 roku przez Nicolasa Remy
- otwarcie już łączy czary z satanizmem, zawierając m.in. szczegółowy opis
sabatu. Ten aspekt bardzo szybko zdominował procesy o czary. Podczas śledztwa
coraz mnie pytań dotyczyło czynności tak prozaicznych, jak odebranie mleka
krowie sąsiadów czy zatrucie studni. Inkwizytorzy za to chcieli wiedzieć, czy i
ile razy wiedźma współżyła cieleśnie z diabłem, gdzie odbywały się sabaty i kto
w nich uczestniczył.
Morgana
Umiejętność czarowania, latania w powietrzu, zmieniania się w zwierzęta i uzdrawiania na pomocą magicznych ziół zapewniły czarodziejce Morganie miejsce na kartach czarodziejskich żab. Znana również jako Morgana El Fały, siostra albo siostra przyrodnia króla Artura. Morgana była wszechstronną czarownicą.
Opisywana była jako piękna niewiasta, która ma moc uzdrawiania, potrafi latać i zmieniać kształty. Wraz z ośmioma siostrami mieszkała na wyspie Avalon. Kiedy w ostatecznej bitwie król Artur zostaje ranny, Morgana zabiera go do Avalonu, kładzie na złotym łożu i przywraca zdrowie. W wielu późniejszych podaniach jest mowa o tym, że Morgana nauczyła się czarów od Melina.
Ciekawostka - Fatamorgana
Morgana dała nazwę jednemu z najsławniejszych miraży na świecie – fatamorganie we Włoszech. Ta optyczna iluzja zdarzająca się nad Cieśniną Messyńską miedzy kontynentalną Italią a Sycylia początkowo jawi się jako grupa zwieńczonych wieżyczkami zamków wyrastających pośród mgły z morza. Jeśli przypatrywać się im dość długo, wieże mogą przybrać kształt niewiasty – podobno to sama Morgana – unoszącej się nad wodami. To zdumiewające zjawisko jest podobno wynikiem złożonej interakcji między warstwami wilgotnego powietrza, które zniekształcają i powiększają obraz skał i budynków u wybrzeży cieśniny.
Nie kopiuj bo Cie znajdę o_O